Węgiel sprzedam – w tubce, słoiku albo na talerzu

fot: Jarosław Galusek/ARC

Dalsze rugowanie polskich producentów z rynku węgli średnich i grubych istotnie zaszkodzi ich polepszającej się obecnie kondycji finansowej; przypomnijmy, że stanowiące raptem 15 proc. całej produkcji węgla energetycznego sortymenty średnie i grube to aż 35 proc. przychodów krajowych kopalń

fot: Jarosław Galusek/ARC

Skończyły się wakacje, za chwilę na zajęcia wrócą studenci, do tego w całej rozciągłości geograficznej Polski popsuła się pogoda, która przegania znad morza, jezior i z gór ostatnich urlopowiczów. Dlatego dziś na poprawę humoru temat nieco lżejszy – węgiel w wydaniu FMCG (z ang. fast-moving consumer goods, czyli dobra szybkozbywalne).

Od blisko trzech lat obserwujemy ciężko wytłumaczalny fenomen marketingowego boomu na coś, co do tej pory miało nam się kojarzyć tylko z przestarzałą technologią oraz szkodliwym dla zdrowia i środowiska przemysłem ciężkim. I na pewno daleko mu było do roli półkowego wabika.

Kiedy w 1898 r. Maria Skłodowska-Curie i jej mąż Piotr odkryli w głównej rudzie uranu – rad, nie przypuszczali raczej, że nowy pierwiastek nie tylko zapisze się na kartach historii fizyki i chemii, ale stworzy też swoistą modę w pospolitym handlu dobrami konsumpcyjnymi. Moda to w sumie określenie dość łagodne, bo odkrycie państwa Curie otworzyło drzwi do komercyjnego „radowego szaleństwa”. Mimo, że jeszcze nie udało się wtedy zbadać dokładnie wszystkich właściwości radu, producenci towarów z jego zawartością przypisywali mu lecznicze a czasami magiczne wręcz właściwości. Rad był dodawany już nie tylko do kosmetyków i leków, ale także do farb, środków czyszczących, wody gazowanej, czekolady, a nawet do... prezerwatyw.

Nowa moda skończyła się na chwilę przed wybuchem drugiej wojny światowej, a ostudzenie zachwytu wywoływały kolejne doniesienia - o niebezpieczeństwie, jakie wywołuje promieniotwórczy pierwiastek. Pracownice firmy US Radium Corporation, produkującej m.in. luminescencyjne zegarki, aplikowały na wskazówki lub tarcze farbę zawierającą rad przy pomocy pędzelków i patyków, które przed zanurzeniem w pojemniku oblizywały, wprowadzając pierwiastek do organizmu. „Radowe dziewczyny” (bo tak przeszły do historii) cierpiały wskutek teoretycznie niewinnego zajęcia na wiele popromiennych dolegliwości, w tym rozpad kości twarzy i zębów. Innym drastycznym przykładem był przypadek golfisty Ebena Byers’a, któremu po lekkiej kontuzji w 1927 r. lekarz zalecił korzystanie z leku zawierającego duże stężenie radu. Po trzech latach zażywania specyfiku sportowiec zaczął tracić kości szczęki i zmarł w męczarniach w 1932 r.

Prawie 120 lat po wynalezieniu radu przez małżeństwo Curie Polskę ogarnia nowa moda w branży FMCG. Na inny składnik, do tej pory kojarzony tylko z przemysłem i energetyką, skąd - nota bene - wielu chciałoby go wyrugować. On jednak nie tylko twardo walczy o swoje miejsce, ale jeszcze przedostaje się do szerszej świadomości konsumenckiej.

Pierwsze kosmetyki z węglem aktywnym pojawiły się na polskim rynku już kilka lat temu, początkowo jako niszowa ciekawostka. Poszczególne mydlarnie zachwalały węgiel jako naturalny (sadza z węgla drzewnego) absorbent różnego rodzaju nieczystości i toksyn z powierzchni skóry. Za sprawą internetu, gdzie na forach o pielęgnacji kolejne użytkowniczki chwaliły sobie jego oczyszczające właściwości w produktach dostępnych w Polsce lub importowanych z Azji (gdzie węgiel do kosmetyków dodawano dużo wcześniej), bardzo szybko z pisanej małymi literami listy składników węgiel trafił na eksponowane miejsce na etykietach.

Tak oto pojawiły się kolejne mydła, szampony, żele pod prysznic i maseczki, które łączy czarny lub ciemnoszary kolor i bijące po oczach na pudełkach informacje o zawartym w produkcie węglu. Z uwagi na proste skojarzenia z ciężką, męską pracą górnika i charakterystyczną kolorystyką, pojawiły się też u wielu producentów całe linie kosmetyków skierowanych tylko dla panów. Największą furorę robią tu podobno żele do oczyszczania twarzy. Równolegle do branży kosmetycznej węgiel zaczął pojawiać się też na półkach u jubilerów. Szlifowane kawałki węgla najpierw zastępowały droższe kamienie w damskich kolczykach, bransoletkach i naszyjnikach. Ostatnio często pojawiają się też jako ozdoba męskich spinek do krawatów lub mankietów.

Węglowy szał dopiero się rozkręca, czego dowodem może być otwarta w Warszawie pod koniec sierpnia restauracja Czarna Woda. Według kulinarnych trendsetterów czarne jedzenie to największy spożywczy hit tego roku. Zaczęło się od czarnej lemoniady, później przyszła pora na lody w czarnych wafelkach i burgery w czarnych bułkach. Czarna Woda ma dodatkowo oferować w menu m.in. czarne naleśniki, czarne tortille, suszoną wołowinę podawaną z czarnym dipem. Sekretem (podobnie jak w przypadku kosmetyków) jest węgiel aktywny. W restauracji po prostu pod postacią proszku ze zwęglonych muszli kokosowych, bambusa, ryżu lub torfu, służącego jako barwnik. Tak jak tam został przedstawiony jako cudowny specyfik do oczyszczania skóry, tak spece od jedzenia zachwalają go jako doskonały środek wspomagający trawienie.

Nie trudno dostrzec analogię pomiędzy modą na rad a powoli opanowującą nasz rynek modą na węgiel. Tak jak świecące, promieniotwórcze farby i środki czyszczące oczarowały na początku ubiegłego stulecia amerykańskich i europejskich konsumentów, tak dzisiaj szturmem do naszych sklepowych koszyków wpadają kolejne żele i mydła, a „spożywcza pornografia” (z ang. pornfood – moda na robienie zdjęć ciekawie przyrządzonego jedzenia) pokochała czarne wafelki i napoje. Jedyną różnicą jest chyba tylko kwestia bezpieczeństwa – o ile radowe szaleństwo przyniosło śmiercionośne konsekwencje dla modnisiów, o tyle węgiel w FMCG pozostaje zupełnie nieszkodliwy. No, może z jednym wyjątkiem. Dentyści ostrzegają przed wybielającą (sic!) czarną pastą do zębów z węglem drzewnym, której oddziaływanie na szkliwo nie zostało do końca przebadane. Według lekarzy pasta z węglem nawet jeżeli chwilowo wybiela zęby, w długiej perspektywie może nieodwracalnie niszczyć szkliwo.

Dawid Salamądry jest ekspertem Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i portalu polishcoaldaily.com.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.