Węgiel zamiast wiatru. Jak Niemcy zwiększyły emisję, mimo ''zielonej'' narracji

fot: Krystian Krawczyk

Jednym z berlińskich obiektów, których już się nie podświetla jest Brama Brandenburska

fot: Krystian Krawczyk

Niemcy, lider unijny w zielonej energetyce, w pierwszym półroczu 2025 roku znacznie zwiększyły produkcję energii elektrycznej z węgla kamiennego. Najwięcej w styczniu, kiedy zawiodły OZE. Według Eurostatu wśród krajów członkowskich do ogółu wygenerowanej emisji w UE w 2023 r. najbardziej przyczyniły się Niemcy (720,4 mln t), Francja (403,4 mln) i Włochy (399,4 mln). Na czwartym miejscu znalazła się Polska z 377 mln t. W ubiegłym roku te statystyki wyglądały podobnie. Słowem, Niemcy są świetne w opowiadaniu o odchodzeniu od brudnej energii. Trochę gorzej to wygląda, jeśli przyjrzeć się faktom.

W pierwszym półroczu 2025 r. Niemcy zwiększyły produkcję energii z węgla kamiennego aż o 23,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. O 4,7 proc. w górę poszło zużycie gazu ziemnego i dodatkowo o 18 proc. wzrosło zużycie oleju opałowego. Tłumaczono to spadkiem produkcji prądu z elektrowni wiatrowych. Powód? Jak się można było spodziewać – pogoda. Nie ma słońca i wiatru – nie ma prądu. Nic w tym odkrywczego.

Zielony czy świetny w PR?

Do tej pory na mapie Europy Niemcy jawiły się jako najbardziej zielony kraj, choć jak podkreślał wielokrotnie prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej: – To bardziej był sprawny PR niż rzeczywistość.

Faktem jest, że Niemcy stopniowo wygaszają bloki węglowe. Rok temu kilkanaście, a w styczniu tego roku kolejny. Zainstalowana moc elektrowni na węgiel kamienny spadła w porównaniu z 2020 r. z 24 do 16 GW, a na brunatny z 21 do 15 GW.

Rządząca koalicja SPD-CDU-CSU kontynuuje odchodzenie od węgla, stawia na OZE i nie chce atomu. Jednak robi to w sposób rozsądny. Podtrzymano zobowiązanie odejścia od węgla do 2038 r., a nie jak za poprzedniego rządu – przyspieszone do 2030 r. Tempo wygaszania elektrowni węglowych będzie uzależnione od budowy elektrowni gazowych, które są stabilne i będą równoważyć niestabilne OZE. Niemcy wzmacniają sieć elektroenergetyczną, modernizują ją w synchronizacji z rozwojem OZE. Inwestują w technologie Smart Grid, zwiększają elastyczność sieci, montują inteligentne liczniki.

Jednocześnie pomyślano o regionach węglowych i łagodzeniu skutków społeczno-gospodarczych. Środki na ich wsparcie będą dostępne co najmniej do 2038 r. Rząd zapowiada też zmniejszenie podatku od energii elektrycznej do minimalnego poziomu dopuszczalnego w Unii i zmniejszenie opłat sieciowych. Ceny energii będą łagodzone dzięki środkom unijnym.

Bitwa o Luetzerath

Przypomnijmy historię ze stycznia 2023 r., czyli bitwę o Luetzerath – wioskę w zachodniej części Niemiec. RWE realizował tam inwestycję – budowę odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Ta inwestycja ze względu na kryzys energetyczny, wojnę w Ukrainie, zyskała powszechne uznanie w tym zielonym kraju. Sprzeciwili się jej ekolodzy. Doszło do brutalnej pacyfikacji. „Sueddeutsche Zeitung” pisał wtedy o klimatycznym szaleństwie: „Uratowanie lasu czy wsi i nawet najpiękniejsza ustawa o wycofaniu się z wydobycia węgla niestety nie generują ani jednej kilowatogodziny prądu. Gdyby jutro wszystkie koparki w niemieckich kopalniach odkrywkowych przestały pracować, byłoby to dobre dla klimatu. Ale to nie byłoby dobre dla kraju”.

Inne media także dość krytycznie wypowiadały się o aktywistach, którzy na drzewach w wiosce wybudowali kilkadziesiąt domków. Zajęli też opuszczone domostwa i postawili barykady. Policjanci wynosili ich z odgrodzonego terenu pojedynczo, następnie budynki burzono. Według oficjalnych informacji w sumie w tej niewielkiej miejscowości protestowało około 2 tysięcy osób. Na skutek działań policji, Luetzerath opuszczały kolejne osoby, burzono budynki. Pod koniec zdesperowani aktywiści ukrywali się i grozili użyciem m.in. koktajli Mołotowa.

RWE podkreślał wówczas, że inwestuje miliardy euro w przyspieszenie transformacji energetycznej i odejścia od węgla brunatnego do 2030 r.

Niemcy przez kilkadziesiąt lat budowali gospodarkę opartą na tanich surowcach ze Wschodu. Własny węgiel brunatny w obliczu wojny w Ukrainie to była szansa na zahamowanie cen prądu i jego niedoborów. Sięgnęli po niego bez mrugnięcia okiem. Mimo zielonej narracji zrobią to ponownie, kiedy tylko przyjdzie taka potrzeba. Czy ktoś ma wątpliwości?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Hossa na warszawskim parkiecie przyciąga inwestorów

Hossa na warszawskiej giełdzie sprzyja zainteresowaniu inwestowaniem, co widać w rosnącej liczbie rachunków maklerskich - wskazał Polski Instytut Ekonomiczny. Zdaniem ekspertów Osobiste Konta Inwestycyjne, które zaczną działać od 1 stycznia 2027 r., pojawią się w korzystnym dla rynku momencie.

Wielkie mycie tunelu pod rondem w Katowicach. Ściany odzyskują pierwotną biel

Ponad 3 tys. metrów bieżących ścian tunelu pod rondem w Katowicach zostanie dokładnie wyczyszczonych. To największe prace utrzymaniowe w obiekcie od ponad 20 lat. Choć roboty nadal trwają, efekty są już widoczne — szare dotąd ściany odzyskują swoją pierwotną biel.

Mniej L4, ale dłuższa absencja. ZUS podsumowuje pierwsze półrocze 2026 roku

W pierwszym półroczu 2026 roku Polacy rzadziej sięgali po zwolnienia lekarskie, ale gdy już na nie przechodzili, to na dłużej. ZUS zarejestrował 14,1 mln e‑ZLA (spadek o 2,7% rok do roku), które przełożyły się na 147,7 mln dni absencji (spadek o 0,3% r/r).

Wtargnął na teren kopalni. Sprawę byłego prezesa Orlenu bada prokuratura

Prokuratura Rejonowa w Bydgoszczy rozpoczęła śledztwo dotyczące wtargnięcia w lipcu na teren kopalni  Solino Daniela Obajtka, europosła PiS i byłego prezesa Orlenu. W zakładzie trwał strajk pracowników. Polityk rzekomo podjął "interwencję poselską", a następnie "interwencję polityczną".