Węgiel - najbardziej pożądany surowiec w UE

fot: Maciej Dorosiński

- Duża energetyka jest czysta i nie może zrezygnować z węgla, bo nie mamy alternatywnych źródeł - mówi prof. Włądysław Mielczarski

fot: Maciej Dorosiński

- Rosja po prostu wykorzystała okazję. Powiedzmy sobie szczerze, że do tego kryzysu doprowadziła szczególnie Polska i USA, które przyblokowały, opóźniły Nord Stream 2. Gdyby zgodnie z założeniami inwestora gazociąg funkcjonował już od dwóch lat, to kryzysu by nie było, bo gaz płynąłby do Europy. Byłoby go pod dostatkiem. A tak Rosjanie zamiast zwiększyć dostawy, podnieśli ceny. Wykorzystali okazję, którą daliśmy im na tacy – mówi w rozmowie z portalem netTG.pl prof. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej, w której analizuje kryzys energetyczny.

- Powinnam przeprosić, bo kiedy podczas jednej z naszych rozmów pan profesor powiedział, że z tym odejściem od węgla to tak nie do końca wiadomo, byłam sceptyczna. Tymczasem w ostatnim czasie stał się on znowu najbardziej pożądanym surowcem w UE. Co takiego się wydarzyło?
- To nie wynika z poglądów, tylko z fizyki. By dostarczać energię elektryczną w sposób ciągły, 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu, bo inaczej społeczeństwa nie są w stanie funkcjonować, mamy do dyspozycji trzy technologie: węgiel, gaz i atom. Od energetyki jądrowej Europa powoli odchodzi, gazu zabrakło, więc został nam węgiel. I tak będzie przez następne sto lat. Mogę to zagwarantować.

- Dlaczego obecnie węgiel kamienny jest taki drogi i skąd wzięły się braki tego surowca? Proszę to wyjaśnić czytelnikom „Trybuny Górniczej”.
- Powody są dwa. Pierwszy taki: obecne ceny węgla wzięły się stąd, iż jest on substytutem dla gazu, którego brakuje, a co za tym idzie, jest astronomicznie drogi. Wszystkie kraje zaczęły produkować energię z węgla. Nawet Niemcy, którzy oficjalnie twierdzą, że odchodzą od tego surowca, ale jak tylko coś się dzieje, to do niego wracają. Jest takie polskie powiedzenie: Jak trwoga, to do Boga, które w wydaniu niemieckim powinno brzmieć: Jak trwoga, to do węgla. Drugi powód to cykliczne wzrosty i spadki cen. Akurat jesteśmy we wzroście.

- I to rekordowym. Jeszcze nigdy w historii węgiel kamienny nie był taki drogi.
- Tak, ale to też wynika z tego, że świat właśnie rusza po pandemii, rozkręca gospodarkę. U nas mamy dodatkowo do czynienia z bezsensowną polityką unijną wobec węgla. Nie ma nic bardziej pozbawionego logiki jak program dekarbonizacji. On niczemu nie służy. Jeśli chcemy ograniczyć emisję CO2, to zamknijmy elektrownie spalające węgiel, a nie kopalnie, których praca nie powoduje emisji tego gazu. Jeśli zamkniemy eksploatację, pozostawiając jednocześnie elektrownie węglowe, to one surowiec sprowadzą z Rosji czy Indonezji i dalej będą emitowały. A my nie tylko zamykamy kopalnie, ale też ograniczamy wydobycie w tych pracujących, wstrzymujemy inwestycje w ściany, zamykamy dostęp do złóż, co spowodowało, że staliśmy się importerem węgla. Ten import coraz bardziej narasta. Kiedy ceny poszły to góry, to my ponosimy ogromne koszty, zamiast mieć benefity z posiadania własnego surowca. Musimy kupować węgiel. To jest właśnie ta bezsensowna polityka naszego rządu, który poddał się naciskom Unii.

- Jak będą się kształtować ceny węgla, kiedy zaczną spadać?
- One będą się utrzymywać. To kwestia następnych wielu lat, bo gazu zaczyna fizycznie brakować. Energia jądrowa w Europie gazu nie zastąpi, dlatego węgiel będzie u nas wykorzystywany przez następne 100 lat dla stabilizacji systemu energetycznego.

- Jaki udział w obecnym kryzysie energetycznym ma Rosja?
- Rosja po prostu wykorzystała okazję. Powiedzmy sobie szczerze, że do tego kryzysu doprowadziła szczególnie Polska i USA, które przyblokowały, opóźniły Nord Stream 2. Gdyby zgodnie z założeniami inwestora gazociąg funkcjonował już od dwóch lat, to kryzysu by nie było, bo gaz płynąłby do Europy. Byłoby go pod dostatkiem. A tak Rosjanie zamiast zwiększyć dostawy, podnieśli ceny. Wykorzystali okazję, którą daliśmy im na tacy.

- Blokując Nord Stream 2 nie wiedzieliśmy, że będzie pandemia.
- Tylko to nie ma aż tak dużego znaczenia, jak mogłoby się wydawać. Kiedy blokuje się dostawy, to trzeba się spodziewać, że wcześniej czy później to się odbije na dostępności i cenach. Zasada jest prosta – niezależnie, kto dostarcza, jeśli towaru jest dużo, to ceny spadają. Dlatego w naszym interesie było, by na unijnym rynku było jak najwięcej gazu, bo wtedy moglibyśmy z tego tańszego surowca korzystać za pośrednictwem Niemiec. Uważam, że wysokie ceny gazu to skutek amerykańsko-polskiej polityki.

- Czy jako jedna z osób ogrzewających dom gazem mam już kupować piec na drzewo?
- Broń Boże, to bardzo szkodliwe dla atmosfery i naszego zdrowia. Obecne ceny gazu osiągnęły szczyt. Za chwilę powinny zacząć spadać. Warto to przeczekać. Ogrzewanie gazowe jest wygodne, nie trzeba tak często malować domu. Gdyby policzyć koszty całkowite, to gaz nawet przy obecnych cenach tak źle nie wychodzi. A jak do tego dodać kwestie zdrowotne, to warto przy nim pozostać.

- Adrenalinę podnoszą nam też ceny prądu w Polsce i Europie. Jak daleko to pójdzie, ile za prąd zapłacimy za rok?
- Gdyby spojrzeć na mapę Europy ukazującą ceny prądu, to i tak nie jesteśmy w złej sytuacji. Na „zielono” świecą się jeszcze tylko Polska i Norwegia. Wszędzie tam, gdzie energia elektryczna produkowana jest w dużej mierze z gazu, mapa świeci na czerwono, pokazując wyższe ceny. Przez kryzys dzięki węglowi przechodzimy w miarę suchą nogą. Nasz prąd w porównaniu z innymi krajami UE jest po prostu tańszy. Jednak jego ceny będą rosły, bo rosną subsydia dla odnawialnej energii. Miliardy idą tak na bezpośrednie, jak i pośrednie dopłaty. Rynek mocy, według wyliczeń URE, kosztuje nas 5,5 mld zł rocznie. To tzw. opłata mocowa, która w styczniu pojawiła się na naszych rachunkach. W 2022 r. wzrośnie prawie o 30 proc. Te subsydia pośrednie dla OZE są wypłacane także elektrowniom konwencjonalnym, aby mogły podjąć pracę w czasie, kiedy słońce nie świeci, a wiatr nie wieje. One zapewniają bezpieczeństwo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026. Poleca dr Adam Hajduga

Przed nami kolejna Industriada, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Odbędzie się w dniach 13 i 14 czerwca 2026 roku, a tegorocznym motywem przewodnim są „Twarze przemysłu”. Industriada zagości w 50 obiektach i nie sposób odwiedzić je wszystkie. Wspólnie z dr. Adamem Hajdugą - współtwórcą festiwalu, wiceprezydentem Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego i dyrektorem instytucji kultury „Szyb Staszic” w Tarnowskich Górach – przygotowaliśmy TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026.

Korski: Chcą budować nową kopalnię węgla. Zapomnieli, że urzędnicze młyny mielą wolniej niż kombajny

Przeczytałem, że powstanie w naszym kraju nowa kopalnia węgla kamiennego. Ma ona funkcjonować w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym, gdzie nadal występują najwyższej jakości węgle koksowe. Kiedy czytam, że pierwszą koncesję, jeszcze nie wydobywczą, uzyskano w 2014 r., to zauważam, że dla niewielkiego złoża droga od decyzji do podjęcia wydobycia jest bardzo długa. Jeszcze nie zaczęli fedrować, bo po drodze pojawiła się przeszkoda w postaci działki terenu, która jest potrzebna, ale właściciel nie chce jej sprzedać. 

Jest szansa dla Megalopolis Katowice-Ostrawa? Zbliża się konferencja pod patronatem netTG.pl

Trybuna Górnicza” i portal netTG.pl patronują XXXII Międzynarodowemu Spotkaniu Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbędzie się 11 czerwca br.

Historia Bogdanki zaczęła się od odwagi śląskich geologów

Lubelska kopalnia jest dowodem, że w górnictwie najważniejsze decyzje zapadają na długo przed pierwszą toną węgla.