Górnicy są przyzwyczajeni do permanentnej niepewności dotyczącej przyszłych losów swej branży. Końcówka 2025 roku wygląda jednak szczególnie nieciekawie.
Wszystko ze względu na to, że cały czas niepewne są losy dokumentu, którego branża potrzebuje jak tlenu, czyli nowelizacji ustawy górniczej. Przepisy mają umożliwić objęcie odchodzących z pracy górników świadczeniami osłonowymi. Ma to dotyczyć nie tylko pracowników Polskiej Grupy Górniczej, Południowego Koncernu Węglowego i Węglokoksu Kraj, jak pierwotnie zakładano, ale także Jastrzębskiej Spółki Węglowej i LW Bogdanka.
Trwa prawdziwy wyścig z czasem, bo nowelizacja powinna wejść w życie 1 stycznia 2026 r. Inaczej Węglokoks Kraj nie będzie miał środków na likwidację KWK Bobrek, która będzie wydobywać węgiel jeszcze tylko do końca roku. To stawia w dużej niepewności pracowników bytomskiej kopalni – brak ustawy uniemożliwi im skorzystanie z osłon socjalnych czy alokacji do innych zakładów. W ostatnim tygodniu załoga KWK Bobrek bawiła się na najprawdopodobniej ostatniej karczmie piwnej w historii, zorganizowanej przez „Solidarność” – takie wydarzenia mają szczególną atmosferę (miałem okazję doświadczyć tego kilka lat temu w KWK Makoszowy), ponieważ świętowaniu towarzyszy nutka refleksji i nostalgii. Brak pewności co do tego, co będzie się działo po Nowym Roku, niewątpliwie mógł się przyczynić do jeszcze bardziej gorzkiego wydźwięku imprezy.
Restrukturyzacja JSW niemożliwa bez ustawy
Ale pamiętajmy, że możliwy brak nowelizacji ustawy górniczej do końca roku niepokoi także pracowników m.in. Polskiej Grupy Górniczej czy Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jak już wielokrotnie podkreślano w ostatnich tygodniach, dla tej pierwszej spółki oznacza to poważne tarapaty – w razie, gdyby ustawa nie weszła w życie, PGG będzie musiała zwrócić kilka miliardów złotych ZUS i PFR. Już kilka miesięcy temu wicemarszałek województwa śląskiego Leszek Pietraszek zwracał uwagę na to, że taki scenariusz może oznaczać widmo ogłoszenia upadłości największej spółki górniczej w Polsce.
Z kolei objęcie nowelizacją ustawy górniczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej miało umożliwić w miarę szybkie „odchudzenie” spółki o kilka tysięcy pracowników, co w obecnej, bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, byłoby jednym z podstawowych narzędzi do obniżenia kosztów stałych i tym samym głębokiej restrukturyzacji. Bez wspomnianego wcześniej aktu prawnego ta operacja będzie najzwyczajniej w świecie niewykonalna.
Bardzo dużym zgrzytem w procesie przygotowywania nowelizacji był fakt, że zaplanowana na 18 listopada br. sejmowa Komisja ds. Energii, Klimatu i Środowiska, która miała zajmować się ustawą, została przesunięta na 3 grudnia. A pamiętajmy, że po uchwaleniu przez Sejm musi ona przejść jeszcze także przez Senat, a finalnie zostać podpisana przez prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Reprezentanci różnych opcji politycznych mają świadomość, że nowelizacja ustawy górniczej jest bardzo mocno wyczekiwana przez branżę wydobywczą na Śląsku, ale także mieszkańców regionu. Czy jest to gwarancją, że uda się ją skutecznie przeprocedować do końca roku? Oczywiście, że nie. Chciałbym jednak wierzyć w to, że politycy staną na głowie, żeby górnictwo od nowego roku mogło korzystać z tej kluczowej ustawy. Inaczej nie czeka nas nic dobrego...
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.