Służba tylko dla orłów

fot: Kajetan Berezowski

Ratownik Tomsz Sośniok i kierownik KSRG, nadsztygar Dariusz Fabrowski z nowymi aparatami powietrznymi

fot: Kajetan Berezowski

W dyspozycji Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego ruchu Piekary kopalni Bobrek-Piekary (Węglokoks Kraj) jest 125 ratowników. Większość to młodzi ludzie, których staż w ratownictwie nie przekracza 5 lat.

Na razie braki kadrowe wynikające z odejść na emerytury i świadczenia wynikające z pakietu osłonowego udaje się na bieżąco uzupełniać. Chętnych do ratownictwa wciąż nie brakuje.

- Najtrudniejszy był dla nas 2015 r. Wówczas odeszło sporo doświadczonych ratowników. Trzeba było przeprowadzać dodatkowe nabory. Teraz sytuacja się unormowała. Chętnych wciąż nie brakuje, lecz nie wszyscy są w stanie sprostać stawianym wymaganiom. Trzeba przejść przez badania lekarskie i testy wytrzymałościowe. W trakcie ich wykonywania często ujawniają się różnego rodzaju ukryte schorzenia, eliminujące ze służby w ratownictwie górniczym. Bywa, że kandydat otrzymuje negatywną opinię psychologa. Niektórzy sami rezygnują. Po prostu, przychodzą i przyznają, że ich wyobrażenia o tej pracy były nieco inne - przyznaje nadsztygar Dariusz Fabrowski, kierownik stacji ratowniczej w ruchu Piekary.

Kandydaci do ratownictwa w momencie zgłoszenia mają za sobą najczęściej 2-3-letni staż pracy w kopalni. Jeżeli pomyślnie przejdą przez sito badań, są przyjmowani w szeregi ratowniczej braci i kierowani na kursy specjalistyczne. W opinii Dariusza Fabrowskiego o doświadczonym ratowniku można mówić, gdy ma za sobą 10 lat służby.

- Takiej osobie można już w pełni zaufać, czyli powierzyć wykonywanie samodzielnych zadań, bądź funkcję zastępowego. Musi mieć pojęcie o zabudowie chodników, podawaniu pyłów dymnicowych, środków chemicznych lub mineralnych i potrafić pracować na różnych maszynach. Tych umiejętności żadna szkoła nie nauczy. Wymagana jest praktyka i wiedza zdobyta podczas kursów - przekonuje.

Współczesne górnictwo wymaga od szeregowych ratowników coraz szerszych umiejętności. Muszą się znać na obsłudze komputera, programów informatycznych i obsłudze specjalistycznych urządzeń, niezbędnych podczas prowadzenia akcji ratowniczych lub działań o charakterze profilaktycznym.

W piekarskim zakładzie górniczym ratownicy pracują w aparatach roboczych oddechowych typu W-70. Ich obsługę znają na pamięć, ale co pewien czas do stacji trafiają różne inne urządzenia. Ostatnio wzbogaciła się ona o aparaty powietrzne do tzw. krótkich wejść.

- Podobnie jak w aparatach nurkowych, powietrze wydychane jest z nich na zewnątrz. Dawniej posługiwaliśmy się takimi, w których wydychane powietrze było oczyszczane z dwutlenku węgla i wzbogacane w tlen, a następnie z powrotem wracało do płuc ratownika. Nowe posiadają ten plus, że powietrze jest schładzane, ponieważ się rozpręża i wraz z biegiem akcji robią się coraz lżejsze. Są też wygodniejsze w transporcie. Doskonale nadają się do pracy w wysokiej temperaturze do 33 st. Jednak czas ich pracy jest krótki, wynosi 90 minut. Dlatego stanowią nasze dodatkowe wyposażenie. Do akcji ratunkowych nadal zabieramy aparaty 4-godzinne - opisuje Tomasz Sośniok, starszy mechanik w Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego.

Młodzi ratownicy muszą również opanować sztukę obsługi kamery termowizyjnej. Służy ona m.in. do sprawdzania stanu ociosów chodników i badania temperatury ociosu i stropu. Podwyższona, jest pierwszym zwiastunem powstawania pożaru endogenicznego. Inne urządzenia służą do ciągłego pomiaru tlenku bądź dwutlenku węgla oraz stężeń metanu.

Niebawem do stacji ratowniczej w ruchu Piekary trafią suszarki i specjalne wieszaki do suszenia wymytego sprzętu ratowniczego, który powrócił z dołu po użyciu w akcji ratowniczej.

Warto przy okazji przypomnieć, że ratownicy z kopalni Bobrek-Piekary odnieśli w ub.r. wielki sukces. Podczas mistrzostw świata zastępów ratowniczych w Kanadzie sięgnęli po złoty medal w konkurencji gaszenia pożaru.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Sztygar nie miał czasu

Wcale nie twierdzę, że wszyscy wokół łamią nagminnie przepisy BHP, bo wielu jest takich, co je przestrzegają, nawet do przesady. Znałem kiedyś pewnego sztygara, który we wszystkim widział zagrożenie dla siebie i załogi. Pewnego dnia się przeliczył, bo zapomniał o jednym. Mianowicie, że robotę trzeba koordynować. 

Zielona Pracownia pod Chmurką w Skrzydlowie otwarta. Nowa eko-inwestycja w gminie Kłomnice

Szkoła Podstawowa w Skrzydlowie zyskała nowoczesną, ekologiczną przestrzeń do nauki na świeżym powietrzu. 15 maja oficjalnie otwarto tam „Zieloną Pracownię pod Chmurką”, która ma pomóc w praktycznym poznawaniu przyrody. Inwestycja warta ponad 177 tys. zł została zrealizowana przy wsparciu WFOŚiGW w Katowicach

Polskie kopalnie zachwycają świat, podczas gdy inne zniknęły. Eksperci: to dziedzictwo nie przetrwa samo

Przez cztery dni Wieliczka i Tarnowskie Góry były miejscem spotkań ekspertów, muzealników, naukowców i przedstawicieli ośrodków górniczych z ponad dwudziestu krajów świata. Tegoroczna konferencja odbywała się pod hasłem „Dziedzictwo górnicze w szybko zmieniającym się świecie”.

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.