Kilkudziesięciu pracowników Gliwickiego Zakładu Usług Górniczych odwiedziło w poniedziałek (16 lutego) siedzibę spółki. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na bardzo trudną sytuację, w której znajduje się GZUG.
Przypomnijmy, już w styczniu organizacje związkowe działające w Gliwickim Zakładzie Usług Górniczych wystosowały oficjalne pisma do prezydenta RP, premiera, ministra aktywów państwowych, wojewody śląskiego oraz właściciela spółki – Holdingu KW.
W piśmie wskazywały na dramatyczną sytuację finansową GZUG, realne ryzyko utraty płynności w najbliższych miesiącach oraz zagrożenie zwolnieniami grupowymi. Związki podnosiły też problem braku możliwości konkurowania w przetargach z prywatnymi firmami stosującymi "dumping cenowy", niewystarczającego wsparcia właścicielskiego w pozyskiwaniu kontraktów oraz kończących się zleceń na kopalniach Sobieski i Borynia.
Pracownicy GZUG: do tej otrzymaliśmy zaledwie część styczniowej wypłaty
Na początku lutego br. prezes GZUG złożył w sądzie wniosek o upadłość spółki.
- Pracownicy boją się o swoją przyszłość. Dużo jest pytań bez odpowiedzi. Nikt z nami konkretnie nie rozmawia. Pierwotnie dostaliśmy informacje, że mieliśmy przejść do PGG, JSW i PKW. Teraz okazuje się, że prawdopodobnie przejdziemy do spółek zależnych tych firm, takich jak Spółka Usług Górniczych w Jaworznie czy JSW Szkolenie i Górnictwo. Na dzień dzisiejszy nie mamy jednak żadnej deklaracji ani umowy podpisanej w tej sprawie. A przypominam, że to nie jest prywatna spółka, ale spółka Skarbu Państwa. Dla mnie to jest w ogóle dziwne, że moi koledzy z kopalni Silesia potrafią powalczyć o swoje jutro, a u nas po cichu temat jest wygaszany - mówił w poniedziałek Łukasz Banaś, pracownik GZUG.
Załoga GZUG zwracała też uwagę, że do tej pory otrzymała zaledwie niewielką część wynagrodzenia za styczeń - od 800 do 1300 zł. - Przyszedł do mnie jeden z chłopaków i mówi do mnie: Sztygarze, dostałem 900 zł wypłaty, a płacę 1000 zł alimentów. Co ja mam teraz zrobić? Taki tekst usłyszałem na dole - mówił inny z górników.
Prezes GZUG: Żadna spółka okołogórnicza nie ma dziś szans na nowe kontrakty
Z czego wynika trudna sytuacji spółki? Kazimierz Naras, prezes GZUG, zwracał uwagę na problemy panujące na rynku firm okołogórniczych. - Na dzień dzisiejszy brak jest jakichkolwiek robót dedykowanych na ten rynek. PGG nie zleciło nam praktycznie żadnej roboty, tak samo PKW, a JSW w zasadzie od października ub. r. nie zleca na żadnych robót, z uwagi na to, że nam się kończą roboty na Boryni. Spółka praktycznie nie jest więc w stanie zdobywać jakichkolwiek kontraktów. Nasze zadłużenie jest już takie, że od trzech miesięcy nie płacimy wielu kontrahentom, a to jest podstawa do ogłoszenia upadłości, stąd moja decyzja, żeby tę upadłość ogłosić - mówił Naras.
Zapewnił jednak załogę GZUG, że wszystkie środki, które płyną na konto GZUG, będą "akumulowane" na wynagrodzenia pracowników. Jak dodał, każdy z nich otrzyma też propozycję dalszej pracy w górnictwie. Planowana alokacja pracowników spółki do SUG ma nastąpić 1 marca, a do JSW SIG - 15 marca. - Warunki płacowe w tym miejscach będą porównywalne do obecnych w GZUG - przyznał Kazimierz Naras.
I dodał: Jeżeli chodzi o przejście bezpośrednie pod kopalnie, z tego co mi wiadomo, zgodnie z ustawą o funkcjonowaniu górnictwa, nie ma takiej możliwości, ponieważ te spółki mają określony zakres zatrudniania. Więc z uwagi na to, że działamy szybko, żeby was nie zostawiać bez środków, chcemy tą alokację przeprowadzić do tych dwóch spółek.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Co tu się dzieje.
W tym cytacie zawiera się zielona prawda: /Z czego wynika trudna sytuacji spółki? Kazimierz Naras, prezes GZUG, zwracał uwagę na problemy panujące na rynku firm okołogórniczych. - Na dzień dzisiejszy brak jest jakichkolwiek robót dedykowanych na ten rynek. PGG nie zleciło nam praktycznie żadnej roboty, tak samo PKW, a JSW w zasadzie od października ub. r. nie zleca na żadnych robót, z uwagi na to, że nam się kończą roboty na Boryni./ Od prawie 3 lat obserwujemy trudności w każdej gałęzi przemysłu, które narastają. Przecież słyszeliśmy, że ceny spadną; każdego będzie stać na wszystko; paliwo po... . Gdzie są te obiecane miejsca pracy w zielonych branżach?
GZUG powstał na bazie KwK Gliwice więc już wszyscy pracownicy powinni być na emeryturach a Ci co się przyjmowali z własnej woli do tej firmy powinni wiedzieć że w górnictwie dziś jesteś jutro Cie niema chyba ze jesteś subsydiowany.