– Miałem do czynienia z wieloma programami restrukturyzacji, transformacji, różnie się te programy nazywały i nie odnotowałem do dnia dzisiejszego jakichkolwiek form wsparcia w okresie transformacji dla firm z otoczenia górnictwa – podkreśla Janusz Olszowski, prezes zarządu Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
- Po pierwsze mamy tysiące tych firm, które w różnym stopniu są zaangażowane w przemysł wydobywczy i o ile pracownicy państwowych spółek produkujących węgiel kamienny zostali objęci programami pomocowymi, to podmioty prywatne, zwłaszcza firmy okołogórnicze, które przecież dają nam setki tysięcy miejsc pracy i również płacą wszelkiego rodzaju podatki, są w chwili obecnej pozostawione zupełnie samym sobie. Ja miałem do czynienia z wieloma programami restrukturyzacji, transformacji, różnie się te programy nazywały i nie odnotowałem do dnia dzisiejszego jakichkolwiek form wsparcia w okresie transformacji dla firm z otoczenia górnictwa – wskazuje Janusz Olszowski w rozmowie z dziennikarzem portalu nettg.pl.
Ta kwestia – to jak zaznacza - kolejne, ogromne wyzwanie do uregulowania na ten rok.
- Spółki węglowe wdrażają programy oszczędnościowe polegające m.in. na ograniczeniu nakładów inwestycyjnych, co niewątpliwie poprawia ich sytuację finansową, lecz z oczywistych względów oddziaływają bardzo negatywnie na firmy z otoczenia górnictwa. Nie dość, że tracą one płynność finansową, to jeszcze poddawane są bardzo restrykcyjnej polityce kreowanej przede wszystkim przez instytucje finansowe. Jeżeli takie przedsiębiorstwo ma jakiekolwiek związki z górnictwem choćby w nazwie, od razu jego wiarygodność kredytowa jest mocno obniżana i jest traktowane jako kontrahent wysokiego ryzyka – przyznaje prezes GIPH.
I dodaje: Znam wiele takich przypadków, że nawet projekty inwestycyjne podmiotów z tej grupy, które związane były z dywersyfikacją działalności w kierunku efektywnych i czystych technologii, zostały skazane na porażkę na skutek braku finansowania. Dzisiaj dla zaplecza górnictwa konieczne jest wdrożenie odpowiedniego programu wsparcia umożliwiającego przetrwanie tym podmiotom. W przeciwnym razie będziemy mieć do czynienia z efektem domina upadłości poszczególnych firm i ich kooperantów. Skutki tego mogą być katastrofalne, nie tylko dla regionu, ale i dla całej Polski
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
To jest dramat co się od 3 lat dzieje z naszą gospodarką.
Komentarz usunięty przez moderatora z powodu braku związku z tematem.
Nareszcie ktoś poruszył tę kwestię: /Nie dość, że tracą one płynność finansową, to jeszcze poddawane są bardzo restrykcyjnej polityce kreowanej przede wszystkim przez INSTYTUCJE FINANSOWE. Jeżeli takie przedsiębiorstwo ma jakiekolwiek związki z GÓRNICTWEM choćby w nazwie, od razu jego wiarygodność kredytowa jest MOCNO OBNIŻANA i jest traktowane jako kontrahent wysokiego ryzyka – przyznaje prezes GIPH./ To jest nic innego, jak ideologiczny dyktat.
Nie tylko górnictwo upada i firmy znające rynek już dawno znalazły nowe biznesy a te które trwają przy jednym liczą na podatnika to powinny upaść. Jeśli ktoś nie ma pojęcia o biznesie odpada proste. Takie są prawa rynku nie krzyczeć podatniku ratuj.