Kuloków już nie biorą...
Dawniej, po skończonej dniówce, górnik musiał zrzucić znaczek. Było to wtedy znakiem dla dyrekcji kopalni, że pracownik wyjechał z dołu. Dla żony górnika, wyznacznikiem „odfajkowania” godzin pracy przez męża było przyniesienie kuloka. – Kulok to 30-centymetrowy kawałek drewna – wyjaśnia Józef Fudali, znawca tradycji