Wieliczka: Podziemny koncert noworoczny

Kopalnia wieliczka komora warszawa kopalnia wieliczka pl

fot: kopalnia-wieliczka.pl

Komora Warszawa znajduje się na głębokości 122,5 m

fot: kopalnia-wieliczka.pl

W najbliższą sobotę (8 stycznia br.) w podziemiach Kopalni Soli Wieliczka zabrzmią dźwięki arii z najsłynniejszych oper m. in. Straussa, Mozarta, Czajkowskiego oraz Verdiego w ramach konceru noworocznego. Muzyczna uczta rozpocznie się o godzinie 18. Koncert poprowadzą Lidia Jazgar oraz Leszek Mikos – dowiedział się portal nettg.pl od Moniki Szczepy z działu marketingu i public relations wielickiej kopalni.

 

Goście zgromadzeni w "podziemnym salonie Krakowa", jak nazywana bywa komora Warszawa usłyszą także fragmenty dobrze znanych publiczności musicali, takich jak "New York, New York" Freda Ebba i Johna Kandera czy "Upiór w Operze" Andrew Lloyd Webbera. Wykonają je soliści Katarzyna Oleś-Blacha, Ryszard Karczykowski, Przemysław Firek, Edyta Krzemień i Aleksandra Kuls, z towarzyszeniem Krakowskiej Orkiestry Kameralnej pod dyrekcją Stanisława Krawczyńskiego oraz Big Bandu Państwowej Szkoły Muzycznej II st. w Krakowie.

 

Noworoczny koncert będzie z pewnością ucztą dla melomanów ponieważ muzyka w głębi ziemi nabiera wyjątkowego charakteru. Nie dociera tam hałas codzienności, co pozwala w pełni rozkoszować się dźwiękiem oraz nadzwyczajną atmosferą solnej opery.

 

Bilety na noworoczny koncert cieszyły się wielkim powodzeniem i rozeszły się w ekspresowym tempie.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.