Trumna z napisem PO i PSL otwierała pochód górników, który we wtorek (13 października) wczesnym popołudniem przeszedł ulicami Rudy Śląskiej. W manifestacji, według szacunków rudzkiej policji, wzięło udział 5 tys. uczestników reprezentujących wszystkie związki zawodowe działające we wszystkich śląskich i małopolskich kopalniach.
Protestujący zgromadzili się pod kopalnią Pokój, skąd przeszli pod rudzki urząd miasta. W tłumie znaleźli się także politycy, m.in. Grzegorz Tobiszowski i Izabela Kloc z PiS, Zbyszek Zaborowski i Barbara Nowacka ze Zjednoczonej Lewicy oraz Grzegorz Długi z Ruchu Kukiz'15.
Do tłumu zebranego pod rudzkim magistratem przemówili kolejno liderzy największych związków zawodowych: NSSZ Solidarność, Sierpnia'80, PZZ Kadra, ZZ Górników w Polsce, ZZ Ratowników, ZZ Pracowników Dołowych, ZZ Przeróbka oraz ZZ Kontra.
Zarówno w tych wystąpieniach, jak i w wystąpieniach polityków pojawiał się jeden wspólny wątek - aby rozliczyć obecnie rządzącą koalicję za zarządzanie polskim górnictwem przy urnach wyborczych podczas najbliższych wyborów parlamentarnych.
- Polskie górnictwo to bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Węgiel był, jest i będzie. Nie pozwolimy zamknąć naszych kopalń, bo bezpieczeństwo Rudy Śląskiej to górnictwo, największy przedsiębiorca na naszej ziemi. Będziemy zawsze pamiętać, jako samorządowcy, że jesteście solą tej ziemi - mówiła Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej.
Dziedzic przypomniała, że przed rokiem samorządy otrzymały pismo informujące, że nie będzie zamknięta żadna kopalnia. Tymczasem już w styczniu z telewizji prezydenci Rudy Śląskiej, Bytomia, Gliwic i Zabrza dowiedzieli się, że kopalnie będą zamykane.
- Stanęliśmy po waszej stronie ze związkami zawodowymi, które was reprezentują. Nie dotrzymano słowa ani wam, ani samorządowcom. Miano nas informować o wszystkim, co dzieje się w górnictwie, a tak się nie dzieje - informowała.
Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności przypomniał, że rząd nie wywiązał się nie tylko z obietnicy utworzenia Nowej Kompanii Węglowej, ale też ze stworzenia kontraktu dla Śląska i rozwiązania problemów Bumaru Łabędy.
Odnosząc się do decyzji Rady Ministrów o wniesieniu Kompanii Węglowej do TF Silesia Kolorz stwierdził, że byłaby to hańba dla KW.
- To co zaproponował minister Skarbu to najzwyklejsze oszustwo, ponieważ taki sposób naprawy Kompanii skończyłby się jej upadłością. UE nie dopuściłaby do takiej formy niedozwolonej pomocy publicznej - mówił Kolorz.
Kolorz stwierdził też, że górnicy nie chcą mieć po drugiej stronie stołu oszustów i wezwał do niegłosowania na PO i PSL. Jego zdaniem nepotyzm PO sięgnął szczytów właśnie na Śląsku.
- My, górnicy nie chcemy pieniędzy podatników. Górnictwo od 1998 r. odprowadziło do budżetu ok. 170 mld zł, a w ostatnich 8 latach tylko z tytułu dywidend ok. 7 mld zł. Nikt nie mówi o tym, że z debiutu giełdowego JSW ściągnięto do budżetu ok. 5 mld zł. To mogły być pieniądze zachowane na czarną godzinę lub zainwestowane - przypominał, apelując, by przyszły rząd rozliczył zarządzających dotąd spółkami węglowymi.
Manifestacja pod kopalnią Pokój była drugim, po manifestacji pod kopalnią Brzeszcze, protestem zorganizowanym przez Międzyzwiązkowy Sztab Protestacyjno-Strajkowy, po odwieszeniu (1 października) pogotowia strajkowego. W najbliższy czwartek związkowcy zdecydują o formie protestu na ulicach Warszawy. Ma on zostać zorganizowany jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, czyli przed 25 października.
W galerii: Górnicza demonstracja w Rudzie Śląskiej, 13 października 2015 r. (zdjęcia: Maciej Dorosiński - portal górniczy nettg.pl).
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.