Odnośnie realizacji rządowego programu reformy górnictwa w czasach rządu premiera Buzka, to będę polemizował z każdym, również z dziennikarzami, ale jestem uczulony na nierzetelność, przekręcanie faktów i liczb - oświadcza prof. ANDRZEJ KARBOWNIK w rozmowie o jego książce pt. "Ty górnicza żmijo!" poświęconej restrukturyzacji górnictwa w Polsce...
Niektórzy z pierwszych czytelników przeżywają zawód, że w książce jednak nie morduje Pan przeciwników i nie roznieca skandali...
- Nie należy czytać w książce tego, co nie zostało w niej napisane. To nie miał być mój osobisty pamiętnik ani rozprawa z przeciwnikami, ani historia restrukturyzacji górnictwa. Chciałem ciepło opowiedzieć o ludziach, z którymi współpracowałem w ramach realizacji tego trudnego procesu. Nie znieważam nikogo, krew się nie leje. To nie mój charakter.
Jednak tytuł jest wyjątkowo chwytliwy!
- Wykorzystałem twórczość związkowców. Przed 19 laty szef Sierpnia 80 Daniel Podrzycki nazwał Państwową Agencję Węgla Kamiennego "gniazdem żmij najdotkliwiej kąsających polskie górnictwo". Zorganizował pikietę związkowców pod budynkiem PAWK i przez dwa tygodnie wykrzykiwali pod moimi oknami w PAWK "Karbownik, ty górnicza żmijo!".
Słysząc to, musiał Pan czuć sprzeciw. Był pan poddany bezwzględnej presji, a krytyka reformy nie zaczęła się wczoraj.
- Niezupełnie tak było, gdyż restrukturyzacja górnictwa była na bieżąco komentowana i oceniana w czasopismach fachowych i w prasie codziennej. Opisaliśmy ją w około stu artykułach w Wiadomościach Górniczych, a później podsumowałem jeszcze działania w procesie restrukturyzacji w formie monografii.
Dlaczego zamilkł Pan po zakończeniu swej misji w 2001 r.?
- Odchodząc z Ministerstwa Gospodarki, przyjąłem założenie, że nie będę się wypowiadał w sprawach bieżących na temat górnictwa i przestrzegam tego konsekwentnie do dziś. Pewna epoka się dla mnie zakończyła, poświęciłem się pracy naukowej i dydaktycznej na uczelni, przestałem się interesować węglem i nie miałem wiedzy, żeby wypowiadać się publicznie na temat górnictwa. A odnośnie realizacji rządowego programu reformy górnictwa w czasach rządu premiera Buzka, to będę polemizował z każdym, również z dziennikarzami, ale jestem uczulony na nierzetelność, przekręcanie faktów i liczb.
Media uzewnętrzniają opinię społeczną?
- Sama reforma górnictwa w latach 1998-2001 była odbierana raczej pozytywnie, bo panowała zgoda, że jest ona niezbędna. Jednak na początku lat 90. zaczynaliśmy bez żadnych doświadczeń i błyskawicznie dojrzewaliśmy, poznając, co i jak trzeba zrobić w zakresie restrukturyzacji całej branży. Trzeba się było uczyć od zera, na własnych błędach i na rzeczywistości.
Słyszy się nieraz, że wystarczyło skopiować to, co zrobili Niemcy lub Żelazna Dama. Pan rozprawia się z podobnymi mitami.
- Znałem dokładnie tamte programy restrukturyzacji. Nie dało się restrukturyzować naszego górnictwa tak samo, jak w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii, bo mieliśmy zupełnie inne uwarunkowania historyczne, kulturowe, finansowe i wszelkie inne. Przede wszystkim my nie restrukturyzowaliśmy firm w gospodarce rynkowej, tylko musieliśmy je najpierw do niej dostosować! Z przedsiębiorstw państwowych zrobić spółki, które działałyby rentownie i rynkowo. To było trudne i podwójne wyzwanie. Takich doświadczeń nie posiadał przed nami nikt!
Uwypukla Pan w książce pomocną rolę związków zawodowych i sentyment do ich programu zmian w górnictwie z 1989 r.
- Publikuję nawet pierwszą stronę maszynopisu ekspertów Solidarności. Był to pierwszy dokument, który patrzył na branżę systemowo i odpowiedzialnie. Założenie, że celem działalności kopalń ma być zysk, brzmi dziś może naiwnie, ale wtedy było odkrywcze i rewolucyjne! Od tego dokumentu w 1990 r. zaczęła się moja droga do restrukturyzacji górnictwa. Zapytałem sam siebie, czy mógłbym wziąć udział w naprawie górnictwa i czy bym sobie poradził?
Został Pan szefem PAWK, która była de facto ekspozyturą ministerstwa gospodarki w Katowicach.
- I tak, i nie. Nie mieliśmy w PAWK żadnych uprawnień władczych w górnictwie, nie rościliśmy sobie pretensji, żeby o czymkolwiek rozstrzygać. Była to funkcja informacyjno-doradcza. Później pojawił się plan, by wzmocnić funkcje zarządcze agencji i bardziej koordynować proces reformy w Katowicach. Politycznie było to trudne do przeprowadzenia i nie udało się tego przeprowadzić, choć było szereg zapisów odnośnie koncepcji holdingu Polski Węgiel. Oprotestował ją m.in. Bank Światowy i politycy wycofali się. Kompetencje właścicielskie spoczęły na ministrze gospodarki. Osobiście uważałem, że łatwiej byłoby koordynować zmiany w górnictwie z pozycji zarządczej w Katowicach niż z Warszawy. Brak nadzoru i koordynacji górnictwa przez ministra gospodarki widać wyraźnie szczególnie dzisiaj.
Symbolem błędów tamtych lat jest też np. zamknięcie kopalni Niwka-Modrzejów...
- Ani PAWK, ani minister nie proponowali likwidacji kopalń. Zarządy spółek węglowych samodzielnie określały takie decyzje w swoich biznesplanach, chociaż nie zgadzam się z poglądem, iż były to błędne decyzje.
Do dzisiaj górniczy menedżerowie utyskują na osławioną kotwicę antyinflacyjną z początku lat 90. Absurdem były regulowane ceny węgla.
- Mam nadzieję, że z tym akurat mitem udało mi się w książce rozprawić. Cennik urzędowy na węgiel obowiązywał w 1990 r. tylko przez pół roku. Popełnia się nadużycie, wykorzystując ten argument na uzasadnienie ówczesnych problemów finansowych samodzielnych kopalń, nie wspominając o ogromnych dotacjach, które jednocześnie dostawały z budżetu państwa na pokrycie strat. W latach 1991-1992 państwo wydało na pokrycie strat górnictwa dwa razy więcej niż w latach 1998-2001 na cały program reformy górnictwa.
Jednocześnie lata 90. zakończyły się, jak Pan pisze, degrengoladą finansową. Zaczynaliście więc w skarpetkach...
- Sytuacja finansowa górnictwa w końcu roku 1997 była fatalna, porównywalna z dzisiejszą sytuacją Kompanii Węglowej: niepewność bytu kopalń, trudność w realizacji wypłat wynagrodzeń, narastające straty finansowe i potężne zwały niesprzedanego węgla. Z dzisiejszej perspektywy moje ocena jest jednoznaczna: to, co zrobiliśmy w latach 1998-2001, czyli zmniejszenie zatrudnienia i likwidacja kopalń, uratowało śląskie górnictwo przed upadłością.
Protestujący górnicy do dzisiaj mają za złe Jerzemu Buzkowi...
- A za co krytykować premiera Buzka? Za to, że jego rząd uratował śląskie górnictwo przed upadkiem?! Premier Buzek, wicepremier Balcerowicz, minister Steinhoff i doktor Krzaklewski mają w tym swój znaczący udział. Oni uosabiali wolę polityczną przemian. To ich wola polityczna powodowała, że ten trudny program reformy górnictwa można było zrealizować, stali się w rządzie AWS gwarantami, że obietnice, jakie złożyli przed wyborami parlamentarnymi, zostaną konsekwentnie zrealizowane do końca, że nikt w krytycznym momencie nie odwróci się plecami do problemu górnictwa.
Nigdy nie kusiła Pana kariera polityczna?
- Bardziej lubię i sprawdzam się w zarządzaniu. To decyzje, konkrety, działanie, a polityka to dla mnie żmudne tworzenie przepisów prawnych. Natomiast wpływ polityków na górnictwo zawsze był przeogromny i jest taki do dzisiaj.
Czy dzisiejsze górnictwo można dostosować do rynku?
- Oczywiście, że tak. Trzeba!
Zachodni menedżerowie twierdzą, że górnictwo, zmuszające do szybkich i ryzykownych decyzji, jest branżą wymarzoną dla prawdziwych mężczyzn...
- Wiem, potwierdza to m.in. legendarny menedżer Lee Iacocca, aczkolwiek w innej branży. Profesor Balcerowicz natomiast mówi, że umiejętność zarządzania to wiedza i charakter, z umiejętnością podejmowania decyzji. Uważam, że tak jak nierówno wśród ludzi rozłożona jest inteligencja, przedsiębiorczość, cechy przywódcze, tak też jeszcze mniej równo rozłożonym darem jest umiejętność podejmowania racjonalnych decyzji. Są ludzie, którzy męczą się z podjęciem decyzji. W zarządzaniu trzeba umieć podejmować decyzje, szczególnie w sytuacjach trudnych, gdzie wyobraźnia i doświadczenie oraz odpowiedzialność za ludzi inspirują menedżerów do podejmowania dobrych decyzji.
*) cytat ze wspomnień Janusza Swadowskiego, współpracownika prof. Karbownika, zamieszczonych w książce wśród kilkudziesięciu opinii innych osób o autorze.
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.