PIG: bilans eksportu/importu surowców

fot: Andrzej Bęben/ARC

Państwowy Instytut Gospodarczy zaprezentował "encyklopedię" gospodarczą zasobów sporządzoną w sposób nowoczesny i komunikatywny...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie 2 września na stronach internetowych opublikował dane dotyczące eksportu i importu surowców mineralnych w minionym roku. Ilościowo jest on pod każdym względem ujemny. Wszystkiego więcej kupujemy niż sprzedajemy. Jedynie w grupie metali finansowo bilans ten jest dodatni w skali ok. 9,5 mld zł.

Tonaż eksportu w porównaniu z rokiem 2011 wzrósł o 2,2 proc. i wyniósł 31,19 mln t o wartości 57,9 mld zł. Import w tym samym czasie zmniejszył się o 11,8 proc. i osiągnął wielkość 64,59 mln t, a jego wartość wyniosła 105.87 mld zł.

Nastąpiła wyraźna poprawa ilościowa importu, który zmniejszył się o 22 proc. wagowo. Saldo jednak nadal jest ujemne i wynosi 33,4 mln t. Natomiast pod względem wartości saldo uległo niewielkiej potrawie wynoszącej 2,6 proc. i było nadal ujemne w skali 47,89 mld zł. Największy deficyt występuje w dziale surowców energetycznych (bez gazu ziemnego) i wynosi 55,7 mld zł. Dane dotyczące obrotów handlowych surowcami mineralnymi w Polsce za lata 2006-2012 nie obejmują gazu ziemnego.

Z informacji podanych zarówno przez Główny Urząd Statystyczny jak i Centrum Analityczne Administracji Celnej wynika, iż dane te objęte zostały tajemnicą statystyczną i nie mogą być udostępniane. Zastanawiający jest ujemny bilans w dziale surowców skalnych. Sudeckie, świętokrzyskie i karpackie ich zagłębia winne we własnym zakresie zaspokoić zapotrzebowanie na wszelkie tłucznie, gryzy, bloki, kostki, płyty, żwiry i piaski. Pod tym względem wagowo sprowadzamy 10,5 mld t o wartości 2,4 mld zł. Sprzedajemy 3,3 mln t o wartości 1,8 mld zł. Deficyt wynosi 0,6 mld zł.

Na uwagę zasługuje nasz eksport, który pod względem jakości jest znacznie wyżej wyceniony od importowanej licznej masówki. Największy pod względem wartości był eksport polskich surowców mineralnych do Niemiec (13,8 mld zł, czyli 23,8 proc.), a następnie do Wielkiej Brytanii (9,9 proc.) i Czech (7,7 proc.). Wartość towarów sprzedanych do tych krajów wyniosła 24 mld zł i stanowiła 41,5 proc. ogólnej wartości eksportu surowców mineralnych z Polski w 2012 r.. Pozycja Niemiec od lat nie zmienia się, natomiast Wielka Brytania i Czechy zamieniły się miejscami w porównaniu z 2011 r. Największy udział w ogólnej wartości importu surowców do Polski w 2012 r. miała Rosja, z której sprowadzono surowców mineralnych i półproduktów za sumę blisko 70 mld zł, co stanowiło 66 proc. ogólnej wartości. Drugie miejsce zajęły Niemcy (6,4 proc.), natomiast na trzeciej pozycji znalazła się Norwegia (3,2 proc.). Miejsca tych trzech pierwszych krajów na liście partnerów handlowych nie zmieniły się w porównaniu z rokiem 2011. Łączny import towarów z tych krajów stanowił 75,8 proc. ogólnej wartości importu i wyniósł 80,3 mld zł. Obszerny tekst tego opracowania uzupełniają liczne wykresy, tabele i materiały porównawcze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej