Minister finansów Jacek Rostowski powiedział w czwartek (4 lipca), że chciałby, aby reforma emerytur górniczych została przeprowadzona w tej kadencji parlamentu. Zastrzegł jednak, że jeśli stanie się to w następnej kadencji, to nie będzie katastrofy dla finansów publicznych.
- Czy będzie reforma emerytur górniczych w tej kadencji? Ja bym bardzo chciał. Ale gdyby ona miała miejsce w następnej kadencji, też nie będzie katastrofy - powiedział szef resortu finansów w czwartek w radiowej "Trójce".
Jak mówił, według obliczeń rządu w 2030 roku ok. jedna dziesiąta deficytu funduszu emerytalnego będzie wynikała z przywilejów górniczych.
- Byłoby to w okolicach 3 mld dzisiejszych złotych, ale oczywiście gospodarka będzie większa - wyjaśnił.
Dodał, że połowa deficytu funduszu emerytalnego w tym czasie będzie wynikała ze zobowiązań wobec emerytów w starym systemie. Chodzi o osoby, które dużo wcześniej przeszły na emeryturę.
Z kolei cztery dziesiąte deficytu funduszu emerytalnego będzie skutkiem przekazywania składki z ZUS do OFE.
Ministrowie finansów Jacek Rostowski i pracy Władysław Kosiniak-Kamysz zaprezentowali w ubiegłym tygodniu dokument pt. "Bezpieczeństwo dzięki zrównoważeniu", który zawiera rekomendacje zmian dotyczących oszczędzania w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Ministrowie zaproponowali trzy warianty zmian w OFE.
- Na pewno przed ustawą, która będzie skutkiem przyjęcia wariantu, przygotujemy podobne obliczenia, które były w 2011 roku i które pokazywały, jakie mogą być stopy zastąpienia w przyszłości - zapowiedział w czwartek minister finansów.
W zaproponowanych przez ministrów wariantach, pierwszy przewiduje likwidację części nieakcyjnej (obligacyjnej) OFE. Środki, których OFE nie mogą inwestować w akcje, byłyby przenoszone z OFE do ZUS. Ich równowartość trafiałaby na subkonta przyszłych emerytów i byłaby waloryzowana na tych samych zasadach, jak obecnie zgromadzone tam środki. Składka przekazywana OFE wzrosłaby do poziomu 2,92 proc. OFE miałyby prawo inwestować dowolną część swoich aktywów w akcje i zakaz inwestowania w państwowe papiery dłużne.
Drugi wariant zakłada dobrowolność udziału w części kapitałowej systemu emerytalnego. Osoby rozpoczynające pracę mogłyby wybrać, do którego OFE chcą należeć. Jeżeli ktoś nie wybrałby OFE, jego składka w całości trafiałaby na subkonto w ZUS.
Osoby, które już odprowadzają składki emerytalne, mogłyby zdecydować, czy chcą nadal pozostać uczestnikiem OFE, czy przenieść całą składkę i zgromadzone aktywa do ZUS. Na podjęcie decyzji o pozostaniu w OFE każdy ubezpieczony miałby 3 miesiące. Brak decyzji skutkowałby przeniesieniem aktywów i kapitału z OFE do ZUS.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.