55 lat temu: To jo, Piontek. Zawołajcie sztygara!
„Zjadł styl od łopaty i pił własny mocz. Przeżył choć na powierzchni uznali go za martwego” - tak dziennikarze przedstawiali historię wypadku w kopalni Mikulczyce-Rokitnica i uwięzienie górnika Alojzego Piontka. No może nie do końca dokładnie tak było, ale ta historia sprzed 55 lat jest jedną z najbardziej dramatycznych, zakończonych happy endem historii w górnictwie. Potem, po nieco krótszym pobycie pod ziemią, uratowano Zbigniewa Nowaka. Bo prawdą jest, że ratownicy zawsze idą po żywych i zawsze walczą do końca.