Załoga prywatnej kopalni Siltech w Zabrzu jeszcze przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia, dokładnie 23 grudnia 2025 r., zamknęła wylot upadowej. Była ona sztandarową inwestycją w całej historii zakładu.
Kopalnia Siltech rozpoczęła wydobycie w 2002 r. na gruncie dawnej kopalni Pstrowski. Jeszcze 2000 r. została powołana do życia spółka Siltech, której kierownictwo wystąpiło o koncesję na wydobycie do ówczesnego Ministerstwa Środowiska. Jej otrzymanie, a także zatwierdzenie planu ruchu przez Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach, umożliwiły dwa lata później rozpoczęcie działalności górniczej. Z początku zakład korzystał z szybu służącego jednocześnie do transportu materiałów, ludzi i urobku, dysponował kolejkami linowymi i kombajnami chodnikowymi, wyposażonymi w klucze hydrauliczne. Infrastrukturę powierzchniową dzierżawiono od funkcjonującej w tym czasie indywidualnie, Bytomskiej Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Jedynym mankamentem było to, że wydobycie wędrowało na wozy, co hamowało wzrost eksploatacji. Problem zniknął, gdy zakończono budowę skipu w szybie, pierwszą ważną inwestycję dla dalszego funkcjonowania zakładu. Kolejną była budowa upadowej do poziomu 260 m.
Uruchomienie upadowej przyniosło duże korzyści. Mierzący 1000 m chodnik połączył powierzchnię z infrastrukturą dołową kopalni, do pól wydobywczych Biskupice i Rokitnica. Został wyposażony w niezbędną infrastrukturę - przenośniki taśmowe i kolejkę spalinową. Zakup drugiej kolejki podwieszanej, niezbędnej w związku z zakończeniem dzierżawy szybu wydobywczego spowodowało, ze całość wydobycia, transportu ludzi i materiałów odbywało się już upadową. To pozwoliło na znaczne ograniczenie kosztów działalności. Transport materiałów zaczęto bowiem realizować z powierzchni bezpośrednio do przodka, bez przeładunku. Kopalnia uzyskiwała coraz lepsze wyniki.
Wydajność ponad normę: Fenomen Siltechu
W 2008 r. na rynek trafiło ok. 240 tys. t węgla z zabrzańskiego Siltechu. Rok później, przy dekoniunkturze spowodowanej kryzysem gospodarczym, wydobycie i sprzedaż surowca spadły o 20 proc., ale rok i tak zamknięto na plusie.
- W najgorszym dla górnictwa okresie kryzysu zdołaliśmy utrzymać rentowność kopalni dzięki racjonalnemu gospodarowaniu energią oraz lepszej organizacji pracy. Nie oszczędzaliśmy na bezpieczeństwie. Musimy spełniać w tym względzie najsurowsze normy i to robimy. Możemy również poszczycić się dobrym wskaźnikiem wydajności. Na jednego zatrudnionego przypada ponad 900 ton wydobytego węgla rocznie przy średniej dla polskich kopalń wynoszącej ok. 650 ton – podkreślał wówczas Jan Chojnacki, prezes zarządu spółki Siltech.
Wraz z zamknięciem wylotu upadowej skończyła się w Zabrzu era eksploatacji węgla kamiennego.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Hej @la Vaca saturna saturnita. Tak a młodych zwolnić z PGG i JSW idąc Twoim tokiem rozumowania. Bardzo trafne @energetyk z TD. @rob Son a ile górników z srk i czok pracowało tam na jednego decyzyjnego z tych spółek i skąd masz te dane tomasz krawt/rob son?
Tak Tak @Rob Son ty znasz się na wszystkim a najlepiej na związkach i dotacjach.
Nie ważne jak ważne że nie brali pieniędzy podatnika i dawali rade, Przypuszczam ze tam dwóch górników nie pracowało na jedneko związkowca.
Hej @miki to może w PGG i JSW też zatrudnić emerytów?
Rob Son bo przez 10 lat jechali na barkach srk i czok. Ale co ty możesz wiedzieć. I zatrudniali emerytów i składek nie musieli płacić.
Nawet prywatne kopalnie nie są sobie poradzić w dobie unijnej polityki klimatycznej.
Kończyli wydobycie i nie wołali podatnika o Subsydiowanie ! Ba i do końca z zyskami !