O JSW, sytuacji spółek górniczych i problemach sektora okołogórniczego, w tym spółek takich jak Gliwicki Zakład Usług Górniczych oraz Katowicki Węgiel, rozmawiamy z GRZEGORZEM WRONĄ, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
Ł.W.: Panie ministrze, grudzień przyniósł pozytywne rozstrzygnięcia dla górnictwa: ustawa o funkcjonowaniu górnictwa objęła pracowników JSW i LW Bogdanka.
G.W.: Przyjęcie przez Sejm nowelizacji to duży sukces rządu, na który górnicy z JSW i Bogdanki czekali z nadzieją. Zmiana przepisów była konieczna, gdyż rozwiązania wdrożone przez naszych poprzedników były złe, bo górników z różnych zakładów nie traktowano w ten sam sposób. Byliśmy zdeterminowani, aby nowelizację błyskawicznie wprowadzić i to się udało.
Będzie się to wiązało z kosztami dla budżetu…
Koszty społeczne braku takich rozwiązań byłyby wyższe. Nie da się zarządzać górnictwem w oderwaniu od sytuacji rynkowej, ale wszystkie decyzje podejmujemy myśląc o zachowaniu miejsc pracy oraz mądrej i długofalowej transformacji Śląska. Głęboko wierzę, że trzeba równocześnie prowadzić transformację Śląska i chronić miejsca pracy i dbać o górników, którzy odchodzą z zawodu. Szczególnie dzisiaj, w czasie tak radykalnych zmian górnictwo trzeba traktować z należytym szacunkiem i honorami.
Przypomnę, że mamy możliwości wspierania górnictwa węgla kamiennego dzięki umowie, społecznej, która zakłada zakończenie wydobycia węgla kamiennego w Polsce do 2049 r. W innym przypadku środki budżetowe nie mogłyby trafić na finansowanie transformacji, a spółki węglowe byłyby skazane na samodzielną walkę na brutalnym rynku.
Jak brutalny potrafi być ten rynek pokazuje sytuacja JSW, która po latach ogromnych zysków stoi na krawędzi upadku. Bez zgody pracowników wyrażonej w referendum dalsze istnienie tej strategicznej dla polskiej gospodarki spółki stałoby pod znakiem zapytania.
Zgoda pracowników na działania naprawcze wypracowane w toku negocjacji z zarządem spółki daje szansę na ustabilizowanie sytuacji i zabezpieczenie miejsc pracy. Dziękuję za bardzo konstruktywne podejście wykazane przez wszystkie strony zaangażowane w rozmowy. Pracownicy JSW, którzy niemal jednogłośnie przyjęli przedstawioną propozycję, wykazali się troską o swoją firmę i odpowiedzialnością.
JSW ma szansę na chwilę oddechu. Skąd właściwie się wzięły problemy tej spółki?
Zarządzanie przedsiębiorstwem o skali i znaczeniu takim jak JSW wymaga patrzenia daleko w przyszłość. Tego na pewno zabrakło, szczególnie w latach prosperity po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Owszem, wzrosły wówczas ceny węgla koksowego, ale również lawinowo wzrosły koszty funkcjonowania JSW. Gdy na rynku węgla koksującego doszło do krachu i ceny spadły o 60-70%, spółka nie była w stanie funkcjonować przy takich kosztach. JSW to jedyny producent takiego węgla w Polsce, jednak w perspektywie rynku światowego, który kreuje ceny, to zbyt mały gracz i nie wpływa na cenę surowca. Spółka tak zależna od cen na światowych rynkach musi przygotować się na to, że po okresie hossy przyjdą chude lata. To normalny, cykliczny proces. Do tych rynkowych cen surowca, raz niższych, raz wyższych, trzeba elastycznie dostosowywać swoją działalność i koszty, zamiast liczyć na to, że ceny zawsze będą rekordowo wysokie. Czym się to skończyło, widzieliśmy, gdy spadł popyt na węgiel.
Górnicy twierdzą, że winę za sytuację w branży ponosi mechanizm ETS.
Zgadzam się, że system ETS jest niedopracowany i odpowiada w części za gospodarcze problemy UE. W Unii toczy się teraz dyskusja, w której uczestniczy również polski rząd. W lipcu 2026 r. Komisja Europejska przedstawi propozycje zmian w dyrektywie, która powinna uwzględnić nasze argumenty. Świat się zmienił w ostatnich latach: wojna w Ukrainie i epidemia COVID-19 pokazała, że Europa musi mieć silny przemysł i być bezpieczna energetycznie. Zielony ład – podpisany przecież przez Premiera Mazowieckiego – jest w odwrocie. Będziemy podkreślać, że górnictwo w Polsce ma duży wpływ na gospodarkę, rynek pracy i tkankę społeczną. Trwa transformacja polskiej energetyki, ale bardzo ważne jest, aby przebiegała ona z poszanowaniem dla lokalnych warunków.
Związkowcy z PGG i PKW, z którymi Pan rozmawiał razem z Ministerstwem Energii, zgłaszali swoje obawy co do dalszego finansowania ich spółek. Z przekazów medialnych wynika, że sytuacja jest pod kontrolą i nie zabraknie środków na funkcjonowanie górnictwa węgla kamiennego w 2026. Czy to prawda?
Sytuacja w PGG i PKW jest inna niż w JSW. Państwo ma o wiele większe możliwości interwencji w te spółki, również interwencji finansowej, niż jest to w przypadku JSW, która jest spółką giełdową. Wspólnie z Ministerstwem Energii podejmujemy działania, które mają pozwolić na stabilne funkcjonowanie sektora wydobycia węgla kamiennego w najbliższych latach. Wspólnie z zarządami spółek oglądamy każdą złotówkę, tak aby pieniądze się nie marnowały. Wspomniana trudna sytuacja na rynku węgla musi oznaczać oszczędności także w kopalniach. Od tego nie uciekniemy. Z warunkami rynkowymi zmagają się wszyscy przedsiębiorcy, którzy działają na rynku na którym źle się wiedzie. Dzisiaj takim rynkiem jest rynek węgla kamiennego.
Problemy spółek górniczych to także problemy branży okołogórniczej.
Zmniejszające się wydobycie i spadek liczby funkcjonujących zakładów górniczych w oczywisty sposób wpływa na ich otoczenie, w tym współpracujące firmy. Część z nich dzisiaj już działa w innych branżach, a część jest w trakcie zmiany profilu działalności. Przykładem jest dawne Rafako – kiedyś firma ściśle związana z energetyką węglową, obecnie pod nazwą RFK bierze udział w produkcji ciężarówek Jelcz dla sektora obronnego.
Jednak takie podmioty jak Katowicki Węgiel czy Gliwicki Zakład Urządzeń Górniczych, choć ściśle współpracują z górnictwem, nie są objęte zapisami Ustawy o Funkcjonowaniu Górnictwa i osłonami społecznymi z niej wynikających.
Nie jesteśmy w stanie jeszcze bardziej rozszerzać tych osłon, ale pomagamy, jak możemy. Dlatego tak ważne są takie inicjatywy jak współpraca PGG z Polską Grupą Zbrojeniową, która w wielu obszarach może przejąć fachowców wywodzących się z górnictwa i budować nowy potencjał regionu. Tam, gdzie Skarb Państwa jest właścicielem, podejmujemy działania, aby chronić zatrudnienie, wykorzystywać zgromadzoną wiedze i kompetencje. Jeśli nie udaje się to w dotychczasowej formie organizacyjnej, szukamy miejsc pracy w innych przedsiębiorstwach. Nie zostawiamy ludzi samych sobie. Wiemy, że są dobrymi fachowcami, którzy mogą się doskonale odnaleźć w innych miejscach.
W przypadku GZUG podjęliśmy już działania, dzięki którym pracownicy są nadal zatrudnieni w sektorze górniczym, ale w innych spółkach. Jesteśmy zdeterminowani, aby zaradzić trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się pracownicy spółki Katowicki Węgiel. Holding KW jest teraz w trakcie łączenia potencjałów spółek wchodzących w jego skład, co pozwoli zachować miejsca pracy i lepiej wykorzystać potencjał i infrastrukturę. To transformacja. A transformacja to nie rezygnacja z tego, kim byliśmy – to odwaga i akceptacja faktu, że zmiana jest częścią naszego życia. Ta odwaga pozwala budować przyszłość, zamiast bronić przeszłości.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Zawsze kiedy najfajniejsi są u sterów na świecie jest kryzys gospodarczy. Dziwne.
Pan Wrona mówi tak: /To transformacja. A transformacja to nie rezygnacja z tego, kim byliśmy – to odwaga i akceptacja faktu, że zmiana jest częścią naszego życia. Ta odwaga pozwala budować przyszłość, zamiast bronić przeszłości./ No tak zmiany są częścią życia, a Polacy na pewno akceptują - coraz droższy prąd z czystych źródeł, na pewno akceptują grupowe zwolnienia dzięki rosnącym kosztom prądu, na pewno z odwagą i animuszem przyglądają się ofertom pracy w... urzędach pracy. Przeszłość zostawmy przeszłości i budujmy zieloną przyszłość w zarośniętych krzakami zakładami pracy. P.S. Indonezja zapowiedziała ograniczenie produkcji węgla koksowego celem zwiększenia jego cen.
A czy w ramach oszczędności związki zawodowe nie mogły by prężnie działać za bramami kopalń?