Całkowite zamknięcie kopalni jest nierealne – niezwykle kosztowne i stwarzające zagrożenie dla samego zakładu górniczego i otoczenia

fot: Maciej Dorosiński

- Wstrzymanie ruchu zakładu górniczego to wieloetapowy proces, w którym muszą także uczestniczyć ludzie. To ogromne koszty społeczne, pozamaterialne i w końcu materialne – tłumaczy prezes WUG Adam Mirek

fot: Maciej Dorosiński

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego dr. inż. Adam Mirek w rozmowie z portalem netTG.pl odnosi się m.in. do rozwiązań, które w czasie epidemii prowadzili przedsiębiorcy górniczy. Szef nadzoru górniczego wyjaśnia też, dlaczego kopalni nie da się zamknąć z dnia na dzień, co niektórzy nieznający górniczych realiów postulowali, gdy w Polsce wprowadzono stan epidemii.

- Jak pan ocenia rozwiązania wprowadzone przez spółki górnicze w związku z epidemią koronawirusa i na ile się one pokrywają z zaleceniami, które przedstawił specjalny zespół, powołany przez pana 17 marca?
- Przede wszystkim należy podkreślić, że zakład górniczy, kopalnia – to szczególne miejsce pracy, którego nie można porównać ze zwykłym biurem, firmą produkcyjną czy usługową, bo nie można go z godziny na godzinę zatrzymać, a ludzi wysłać do pracy zdalnej czy na zaległy urlop. W kopalni, zwłaszcza podziemnej, mamy do czynienia z miejscami, w których – z przyczyn technicznych – zagęszczenie pracowników jest duże. Takie miejsca to np. klatki szybowe, kolejki podziemne, którymi górnicy dojeżdżają do przodków itp. Dlatego tak ważne jest wdrożenie szerokiej profilaktyki i przeciwwirusowej ochrony indywidualnej pracowników.

Jednocześnie zakres tej profilaktyki powinni ustalać – bo takie mają przygotowanie i kompetencje – właściwe organy nadzoru epidemiologicznego: Główny Inspektor Sanitarny oraz inspektorzy wojewódzcy czy powiatowi. Stąd moja inicjatywa, aby w powołanym przeze mnie zespole uczestniczyła Powiatowa Państwowa Inspektor Sanitarna, która notabene wniosła do dyskusji w trakcie jego pracy bardzo cenne uwagi i propozycje. Według mojej wiedzy działania w zakresie ochrony zdrowia górników podejmowane przez spółki górnicze są zgodne z wytycznymi służb sanitarnych.

Nie mam także informacji, które by wskazywały, aby któreś z przyjętych zaleceń zespołu nie było realizowane. We wszystkich kopalniach oraz centralach spółek wydobywczych działają sztaby kryzysowe monitorujące na bieżąco rozwój sytuacji epidemicznej. Pracownikom zapewniane są środki dezynfekcyjne i ochrony osobistej, stosuje się skanery do zdalnego pomiaru temperatury, substancje odkażające, a także dostosowano organizację pracy zakładów górniczych do tych trudnych warunków. Działania takie z pewnością znacznie minimalizują ryzyko zakażenia koronawirusem wśród górników.

Nie można jednak zapominać, że również na samych pracownikach spoczywa obowiązek odpowiedzialnego zachowywania się także poza zakładem pracy i obowiązek stosowania się do wytycznych Głównego Inspektora Pracy. Przez swoją niefrasobliwość można się zakazić również poza miejscem pracy, a potem, w tych szczególnych warunkach kopalnianych, osiągamy typowy efekt domina.

- Pierwszy przypadek zakażenia u górnika w spółce węglowej stwierdzono po miesiącu od chwili pojawienia się pacjenta zero w Polsce. Jak pan ocenia taki rozwój sytuacji?
- Trudno jest mi oceniać stopień rozwoju sytuacji epidemicznej w jakiejkolwiek branży, tym bardziej, że nie jestem z wykształcenia lekarzem czy epidemiologiem, a górnikiem, geofizykiem. Słusznie jednak pan zauważył mówiąc: „pierwszy stwierdzony przypadek”. Nie można wykluczyć, że już wcześniej nie było wśród pracowników kopalni osoby zarażonej, która np. nie miała symptomów charakterystycznych, a zakażenie przechodziła bezobjawowo, zarażając w tym czasie inne osoby. Koronawirus, jak widać, to przeciwnik bardzo podstępny i o tym musimy pamiętać każdego dnia, w różnych okolicznościach naszego życia tak prywatnego, jak też zawodowego.

- W opinii publicznej pojawiają się głosy, że kopalnie należy zamknąć w okresie epidemii. Zakład górniczy to jednak nie montownia samochodów, którą po przerwie można od razu uruchomić. Takie rozwiązanie to dla kopalni w zasadzie śmierć.
- Rozumiem obawy, jakie pojawiają się w przestrzeni publicznej. Są one całkowicie uzasadnione, ale nie mogą przecież przesłonić zdrowego rozsądku. Trudno sobie wyobrazić natychmiastowe, całkowite zamknięcie kopalni. Byłoby to nierealne – niezwykle kosztowne i stwarzające zagrożenie dla samego zakładu górniczego i otoczenia, czyli sąsiednich kopalń, czy dla powierzchni. Wstrzymanie ruchu zakładu górniczego to wieloetapowy proces, w którym muszą także uczestniczyć ludzie.

- To ogromne koszty społeczne, pozamaterialne i w końcu materialne. Tu nie wystarczy zgasić światło i zamknąć bramę na klucz. Wprowadzać można jedynie ograniczenia działalności zakładu górniczego i to w ściśle określonym zakresie.
- Wyzwaniem dla kopalń przy zmienionej organizacji pracy jest także zapobieganie zagrożeniom naturalnym i technicznym. Co w tej materii muszą robić zakłady górnicze?

- Zapobieganie zagrożeniom naturalnym czy technicznym, szczególnie w czasie walki z epidemią koronawirusa, jest jednym z priorytetów, z jakimi muszą się zmierzyć przedsiębiorcy i załogi kopalń. Nie może tu być żadnej taryfy ulgowej. Musi sobie z tego zdawać sprawę każdy odpowiedzialny przedsiębiorca. Mają tego świadomość także organy nadzoru górniczego.
- Nie można wykluczyć, że z uwagi na rozwój epidemii roboty eksploatacyjne, czy – ogólniej – ruch zakładu górniczego będzie musiał być czasowo zamrożony i ograniczy się jedynie do prac zabezpieczających. Stąd moje niedawne pismo do przedsiębiorców, w którym przypominam o obowiązku uwzględniania w planach takich działań zarówno oceny stanu tych zagrożeń, uwzględniających specyfikę danej kopalni oraz ich odpowiedniego monitoringu i zwalczania zagrożeń wentylacyjnych, tąpaniami, wodnym i innych, a także zagrożeń technicznych. Bez względu na jakąkolwiek sytuację kryzysową wywołaną zagrożeniem wirusem SARS-CoV-2 musimy pamiętać, że ważne jest zarówno zdrowie górników i bezpieczeństwo ich pracy, jak również bezpieczeństwo samego zakładu górniczego wraz z całą infrastrukturą wchodzącą w jego skład tak, aby było do czego wracać, kiedy dzisiejszy kryzys epidemiczny będzie już opanowany.

- Wyjątkowe okoliczności odbijają się także na systemie szkoleń…
- W tym kontekście ważne jest także zwrócenie uwagi na problem okresowych, obowiązkowych szkoleń uprawniających do wykonywania różnych, specjalistycznych czynności w ruchu zakładu górniczego, a których „ważność” upływa w ostatnich tygodniach, a nie ma możliwości uczestnictwa w szkoleniach, ponieważ zostały one zawieszone na czas trwania epidemii. W Wyższym Urzędzie Górniczym dokonaliśmy przeglądu przepisów w tym zakresie. W porozumieniu z Ministerstwem Aktywów Państwowych przygotowaliśmy propozycje zmian trzech rozporządzeń tak, aby ważność obowiązujących szkoleń wydłużyć na cały okres stanu epidemii oraz o trzy miesiące po odwołaniu tego stanu. A to po to, żeby dać wszystkim czas na spokojne, uporządkowane zorganizowanie takich szkoleń i udziału w nich osób, które powinny je okresowo przechodzić.

Z mojej wiedzy wynika, że w Ministerstwie Aktywów Państwowych trwa już (w tzw. szybkiej ścieżce procedowania – red.) proces legislacyjny zmierzający do prawnego uregulowania omawianej kwestii. Wydaje się, że takie działania są w tym trudnym czasie racjonalne i ograniczą możliwe niejasności interpretacyjne.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Energetyczna spółka ogłosiła przetarg na 22 magazyny energii

PGE Energia Odnawialna ogłosiła postępowanie przetargowe na wybór generalnego wykonawcy dla 22 rozproszonych magazynów energii o łącznej mocy 111 MW i pojemności 260 MWh - poinformowała spółka w komunikacie prasowym.

1765888186 g63vfrlwiaahkta

CPK wypłacił zaliczki odszkodowań właścicielom ponad 500 działek przejętych pod inwestycję Port Polska

Do października br. spółka CPK wypłaciła zaliczki na poczet odszkodowań za 547 działek objętych wywłaszczeniem pod budowę lotniska i zachodniego węzła komunikacyjnego w ramach inwestycji Port Polska - poinformowała spółka Centralny Port Komunikacyjny.

Pracująca dla kopalń spółka przewiozła o blisko 1,5 mln ton towarów więcej

Grupa PKP Cargo w pierwszym półroczu 2026 r. przewiozła o blisko 1,5 mln ton towarów więcej niż w pierwszym półroczu 2025 r. - poinformowała w środę p.o prezesa PKP Cargo Monika Starecka.

W czwartek benzyna tańsza niż w środę, olej napędowy podrożeje. Sprawdź ceny

W czwartek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,63 zł, benzyny 98 - 7,37 zł, a diesla 8,02 - wynika z opublikowanego w środę obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że benzyna będzie tańsza niż w środę, a olej napędowy podrożeje.