Czekoladowy krem
Pewnego razu w chłodny dzień, kiedy za oknem szalała burza, a dokuczliwy zimny deszcz zniechęcał do wszystkiego, siedząc w przytulnej i cieplutkiej kuchni pani Bożeny koncentrowałyśmy się, jak to zwykle w takich razach bywa, na wymyślaniu i produkcji różnych smakołyków. Jej kaflowy piec na pół kuchni, do którego dorzucała co chwilę trochę drewna lub węgla ogrzewał wspaniale