Jan Furtok wie, co mówi. Wszak to właśnie on był uczestnikiem (ba, bohaterem) finału Pucharu Polski sprzed 22 lat, kiedy na Stadionie Śląskim GKS pokonał ówczesnego mistrza Górnika Zabrze 4:1. Porównań do tamtego meczu nie dało się uniknąć i trzeba uczciwie przyznać, że obecni piłkarze Gieksy i Górnika zrobili wszystko, żeby nawiązać do tamtych wspaniałych dni śląskiej piłki.
Wielkie strzelanie na Bukowej rozpoczął Piotr Plewnia. Górnik odpowiedział dwoma golami Piotra Madejskiego (co jeden to ładniejszy). Jeszcze przed przerwą było 2:2, gdy na listę strzelców wpisał się Bartosz Iwan. W drugiej połowie po raz kolejny na prowadzeniu był Górnik, tym razem po golu Marcina Wodeckiego. Gdy wydawało się, że to już koniec, kapitalną akcję Szymona Kapiasa zwieńczył jeszcze piękniejszym strzałem Krzysztof Markowski, który 12 minut wcześniej wszedł na boisko. Dogrywka. A w niej słaniający się Plewnia, szalejący Daniel Onyekachi i niesamowity Madejski. Pomocnik Górnika w 112 minucie po raz trzeci w tym meczu pokonał Jacka Gorczycę.
– Mimo porażki był to najlepszy mecz GKS-u od bardzo dawna – ocenił Krzysztof Markowski.
Co o tym zadecydowało – przyjście trenera Adama Nawałki czy specyfika takich spotkań? Chciałoby się wierzyć, że to pierwsze, bo wtedy efekt nie byłby jednorazowy. A Górnik? Wygląda na to, że z nowym trenerem i nowymi nadziejami wyjdzie jednak z zapaści.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.