Przed obliczem Temidy
Rzecz wydarzyła się w czasach, gdy w każdym autobusie i w każdym tramwaju bilety sprzedawał konduktor. I taki właśnie konduktor stanął przed sądem oskarżony o pobicie pasażerki. – Jak oskarżony mógł bez powodu uderzyć tę biedną kobietę? – groźnie zapytał sędzia podsądnego, wskazując jednocześnie na poszkodowaną. – Bez powodu? – z oburzeniem powtórzył