Ten przywilej onieśmielał każdego, kto z przepustką na szyi przemierzał prowadzącą do watykańskiej bazyliki ulicę Conciliazione. Dziennikarze pracowali intensywnie, zajmując okoliczne budynki pod tymczasowe redakcje. Świat chciał znać najnowsze informacje, byli więc uprzywilejowani: przemieszczali się pustymi chodnikami, mijając rzekę stłoczonych osób, stojących w kolejce po 20 godzin, żeby oddać pokłon Janowi Pawłowi II. Jego ciało wystawiono przed ołtarzem głównym Bazyliki św. Piotra. Cierpieli, gdy wyszli z kolejki i nie mogli do niej już wrócić; cierpieli, gdy nocą spali wprost na bruku „sanpietrini”. Wierni i ateiści. Przybyli z Rzymu i całego świata. Odbierali telefony od rodzin i przyjaciół pytających, czy jeszcze zdążą dotrzeć przed pogrzebem. Jan Paweł II był ich papieżem – nie znali innego. Poświęcali się dla minuty zadumy i modlitwy przy katafalku, na którym spoczywało jego ciało.
Na śmierć Jana Pawła II świat przygotowywał się przez 2 miesiące, od czasu, gdy 1 lutego po ataku niewydolności oddechowej z zapaleniem krtani trafił na 10 dni do kliniki Gemelli. Do szpitala wrócił 24 lutego – dusił się. Ratowano go tracheotomią, rozcinając tchawicę i wprowadzając rurkę, żeby powietrze dotarło do płuc. Jedni chcieli, by ustąpił w niedołężności, inni spontanicznie przychodzili z modlitwą i wsparciem pod jego okno na Plac św. Piotra. „Stan zdrowia papieża jest dobry, a rehabilitacja pomoże w oddychaniu i mówieniu” – treść tamtych oficjalnych komunikatów przypomina te, które 20 lat później pojawiały się, kiedy do szpitala z zapaleniem płuc trafił papież Franciszek. I teraz, i wtedy pojawiły się pogłoski, że komunikaty mijają się z prawdą.
Dzięki mediom, których znaczenie tak bardzo wzrosło za pontyfikatu Jana Pawła II, 30 marca 2005 r. cały świat zobaczył „niemego” papieża, kiedy błogosławił zgromadzonych na modlitwę Anioł Pański. Kard. Leonardo Sandri z Sekretariatu Stanu otrzymał zadanie odczytywania tekstów papieża. Dziś wspomina, że Jan Paweł II wyrażał swoje myśli ciałem, więc kiedy on czytał, papież – jak to miał w zwyczaju – stukał pięścią o blat dla podkreślenia ważniejszych fraz.
Stan papieża pogarszał się (zapalenie dróg moczowych, zapaść sercowo-naczyniowa i początek wstrząsu septycznego), ale on odmówił hospitalizacji, prosząc: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. 2 kwietnia o 19.00 zapadł w śpiączkę. Kard. Leonardo Sandri wraz z innymi purpuratami: Josephem Ratzingerem, Camillo Ruinim i Angelo Sodano był w pokoju papieskim. „EKG jeszcze wskazywało na bicie serca, ale on już odchodził, był nieprzytomny. Klęcząca siostra śpiewała po polsku psalmy i tak go „odprowadzała” na tamten świat. Widziałem jego stopy wielkiego ewangelizatora, zgrabne – niezniszczone kurzem przebytych tras i państw, które odwiedzał. Kiedy umarł, miałem to ogłosić światu. I takie zdanie mi przyszło na myśl: „O 21.37 nasz ukochany Ojciec Święty JPII powrócił do domu Ojca”.
Jan Paweł II wprowadził Kościół w trzecie tysiąclecie, ale przez kilka ostatnich lat intensywnie dzielił się swoim wewnętrznym bogactwem i siłą ducha, mimo opuszczającej go sprawności fizycznej. „Ta moc duchowa uwalniała się przed ludźmi – było ją widać w spojrzeniu jego niebieskich oczu. Nie wstydził się pokazywać niedołężności, uświadamiał, że w cierpieniu czerpie siłę od Boga. Było to inne odchodzenie od tego, do którego byliśmy przyzwyczajeni za Piusa XII, Pawła VI i Jana Pawła I, którzy przed śmiercią się nie pokazywali”– wspomina kard. Sandri.
Zanim 6 dni później delegaci 150 państw przybyli do Watykanu na pogrzeb, świat się zatrzymał. W Watykanie, w Polsce wierni zszokowani odejściem papieża w kościołach, na ulicach zapalali znicze i kładli kwiaty. Byli jednością. Podobnie gdy w czasie pogrzebu wołali „Santo subito” (święty natychmiast). Wysłuchani przez Benedykta XVI, który do minimum skrócił czas rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego – 1 maja 2011 roku mieli „swojego” błogosławionego, a 27 kwietnia 3 lata później – świętego.
Watykan nie obchodzi rocznic śmierci papieży. A jednak 20 lat później, czyli po czasie, w którym na świat przyszło i wrosło w dorosłość całe pokolenie – w Bazylice św. Piotra odprawiono mszę, której przewodniczył drugi najważniejszy człowiek w Stolicy Apostolskiej, Sekretarz Stanu kard. Pietro Parolin. Młodzi są ubożsi w tamte wspomnienia – mogą za to garściami czerpać z bogactwa ogromnego dorobku Jana Pawła II, odpowiadając sobie na pytanie Joaquina Navarro-Vallsa: „Czy chcemy przeżyć życie w zgodzie z jego nauką, czy tylko kochać go miłością romantyczną, nostalgiczną – miłością, która nie wystarcza, byśmy zmienili nasze życie na lepsze?”.
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.