Czterdzieści lat temu pracował na dole w kopalni Staszic, dziś ma na swym koncie wybitne publikacje

fot: Kajetan Berezowski

Spod pióra dr. Zenona Szmidtke wyszło kilkanaście znakomitych opracowań odsłaniających często nieznane dzieje przemysłu węglowego na Śląsku

fot: Kajetan Berezowski

Polskie górnictwo węgla kamiennego w okresie międzywojennym należało do europejskich potęg przemysłowych. Kto dziś wie, że na czele rady nadzorczej jednej ze spółek stał sam Wojciech Korfanty? Jakie były pierwsze odczucia rodzin górniczych powracających do Polski po wojnie? Czy wszystkie materiały z dochodzeń prowadzonych przez nadzór górniczy w latach 50. ub. stulecia są jawne? Na te i inne pytania odpowiadają publikacje dr. Zenona Szmidtke, jednego z wybitnych historyków polskiego górnictwa.

Spod jego pióra wyszło kilkanaście znakomitych opracowań odsłaniających często nieznane dzieje przemysłu węglowego na Śląsku. Książka poświęcona historii powstania i działalności spółki węglowej Skarboferm jest pod tym względem wyjątkowa. Badacz sięgnął nie tylko do zbiorów polskich archiwów, ale udał się do Francji, szczegółowo penetrując zbiory Archives du Ministere des Etrangeres w Paryżu, a także Centre des Archives Economiques et Financieres w Savigny-le-Temple. 

Korfanty w Radzie Nadzorczej
– Skarboferm był skrótową nazwą spółki polsko-francuskiej utworzonej w celu dzierżawy państwowych kopalń węgla kamiennego na Górnym Śląsku, przejętych przez rząd polski od władz pruskich. Choć formalnie spółka została założona 25 lutego 1922 r., porozumienie w sprawie jej utworzenia zostało podpisane jeszcze przed plebiscytem na Górnym Śląsku, mianowicie 1 marca 1921 r. w Paryżu. Było ono wyrazem koncesji gospodarczych poczynionych przez rząd polski na Górnym Śląsku dla przemysłu francuskiego, w zamian za poparcie Francji dla sprawy polskiej przynależności państwowej Górnego Śląska. To specyficzne przedsiębiorstwo francuskie, z zyskiem wydobywające i sprzedające węgiel kamienny, funkcjonowało do czasu wybuchu II wojny światowej – zwraca uwagę dr Zenon Szmidtke.

Od 25 lutego 1922 r., czyli dnia Walnego Zgromadzenia Założycielskiego spółki, wybitny Polak i Górnoślązak Wojciech Korfanty pełnił funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej, a tym samym prezesa Komitetu Stałego.

Książka poświęcona historii powstania i działalności spółki węglowej Skarboferm. Zdj. ARC

Skarboferm był koncernem, w którego skład w 1922 r. wchodziły 3 kopalnie węgla: Król w Królewskiej Hucie, Bielszowice i Knurów, a także knurowska koksownia wraz z fabrykami produktów ubocznych odgazowania węgla kamiennego: benzolu, smoły i produktów amoniakalnych. Kopalnia Król w Królewskiej Hucie (obecnie Chorzów) w 1922 r. dzieliła się na 4 kopalnie: ─ Wyzwolenie, Święta Barbara, Król-Święty Jacek i Król-Piast.

– Spośród kopalń górnośląskich właśnie w kopalniach Skarbofermu zaznaczył się w okresie międzywojennym największy wzrost wydajności pracy. Kardynalną przyczyną przewagi Skarbofermu nad innymi koncernami była stała i systematyczna modernizacja kopalń, przeprowadzana dzięki przeznaczeniu w umowie dzierżawnej stałej sumy 6 proc. rocznie od kapitału zakładowego na inwestycje – wskazuje historyk.

W kolejnej swej publikacji poświęconej reemigracji polskich górników po II wojnie światowej z Belgii, Francji i Niemiec, cytuje oryginalne wypowiedzi repatriantów:

„Pierwszy transport reemigrantów z Westfalii wyruszył do Polski w kwietniu 1948 r. 20 rodzin górniczych z Wanne-Eickel przybyło do Zabrza. Górnicy podjęli pracę w kopalni Ludwik. Rodziny zamieszkały m.in. w kolonii Maciejów, w niewielkich, piętrowych, nowoczesnych domkach. O skali trudności aprowizacyjnych w Westfalii w owym okresie świadczy wypowiedź jednej z reemigrantek, Wiktorii Jezierskiej: „Nam mówili, że w Polsce jest źle, bardzo źle, a tymczasem rozczarowaliśmy się tak mile, że gdyby ktokolwiek z nas miał możność odwiedzenia po pierwszym tygodniu spędzonym w Polsce, Westfalii, plunąłby w twarz każdemu, który o Polsce wyrażałby się źle. Myśmy mięsa w ciągu miesięcy nie widzieli. Byłam z dziećmi w mieście, oglądaliśmy wystawę za wystawą. Chłopcy moi, z których jeden ma 12, a drugi 15 lat, pytali mnie, czy to wszystko prawdziwe. Dzieci w ogóle nie widziały czekolady” – brzmi jedna z relacji sprzed 75 lat. 

Koleje życia
Zainteresowanie Zenona Szmidtke historią górnictwa na Śląsku sięga lat 80. ub. stulecia. Przez pewien czas pracował nawet jako górnik pod ziemią w katowickiej kopalni Staszic w charakterze młodszego górnika. W 1989 r. został zatrudniony w Muzeum Historii Katowic jako przewodnik muzealny i adiunkt. Podjął też studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W 2003 r. na podstawie rozprawy „Skarboferm 1922-1939. Związki polityki z gospodarką” otrzymał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie historii.

– Biorąc pod uwagę moje wcześniejsze koleje życia, z natury rzeczy mocno związane z górnictwem, bliżej zainteresowałem się właśnie historią przemysłu wydobywczego w Polsce, a także we Francji – wyjaśnia.

Z 2007 r. pochodzi kolejna jego publikacja stanowiąca kalendarium największych wypadków w europejskim górnictwie. Przywołał w nim prawie 70 wydarzeń, które krwawo wpisały się w historię przemysłu węglowego.

– Starałem się dotrzeć do najbardziej wiarygodnych źródeł i w miarę dokładnie podać przyczyny katastrof z uwzględnieniem liczby ofiar. W wielu przypadkach są to dane wstrząsające – podkreśla.

Trudno sobie wyobrazić skalę dramatu, jaki przeżyli w 1906 r. mieszkańcy francuskiego Courrières. Pożar wywołany robotami strzałowymi doprowadził do wybuchu metanu. Zginęło 1099 górników. Los nie oszczędził również polskich kopalń. W 1954 r. w Chorzowie, w kopalni Barbara-Wyzwolenie, szalejący w następstwie awarii systemu energetycznego ogień pozbawił życia 82 górników. Do kolejnej katastrofy, którą opisuje, doszło w kopalni Makoszowy 27 sierpnia 1958 r. Tym razem aż 72 górników uległo śmiertelnemu zatruciu tlenkiem węgla. Szmidtke dotarł do raportów grupy roboczej powołanej decyzją prezesa Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Cytuje ich fragmenty.

– Informacje zdołałem zebrać z wielkim trudem, część bowiem nadal objęta jest tajemnicą i podlega ustawie o ochronie danych osobowych – wskazuje.

Zenon Szmidtke jest autorem scenariusza części zupełnie nowej wystawy stałej w Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, zatytułowanej „Historia ratownictwa górniczego”. Warto ją zwiedzić.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z kopalni na tatami

Jan Mąsior pracuje na co dzień w Południowym Koncernie Węglowym, w Zakładzie Górniczym Janina. W Dziale BHP dba o bezpieczeństwo pracowników kopalni. Po godzinach od ponad trzech dekad rozwija swoją sportową drogę w Karate Kyokushin. I osiąga sukcesy!

O transformacji, terenach pogórniczych i dziedzictwie Śląska

W Rydułtowach miała miejsce II edycja wystawy fotograficznej, w tym roku pod nazwą „Ratownicy górniczy – siła współpracy, odwaga zmiany”. Wydarzenie było zrealizowane w ramach działania „Jo był uratowany”.

Książka na wakacje: „Moi przyjaciele”. O pewnym obrazie z widokiem na molo

To książka w sam raz na nadchodzące wakacje, gdy większości z nas kojarzą się one wyłącznie z morzem. Chociaż jednak nie. To książka dobra na każdą porę roku, bo zawsze jest dobrze przeczytać o ponadczasowej przyjaźni, takiej na dobre i na złe. Fredrik Backman, autor książki „Moi przyjaciele”, zaprasza na wędrówkę śladami losów czwórki przyjaciół z nie zawsze szczęśliwym zakończeniem.

MUSZLOWNIK 2026 KZM 25

Punkowe granie w górniczym parku. Oto Muszlownik Murcki Festiwal na zdjęciach!

Za nami XV Muszlownik Murcki Festiwal, czyli wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz kulturalny dzielnicy. Byliśmy tam i my - z aparatem!