REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x100 | ROTAC./NIEROTAC. STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA370x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 900x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - TOP]
30 kwietnia 2022 16:03 Portal gospodarka i ludzie Rozmawiał: Janusz Mincewicz 2,441 odsłon

Boćki coraz częściej budują gniazda na słupach energetycznych

Ptaki zawsze były ważną częścią naszego życia i kultury, o czym dziś mało kto, a może nikt już nie pamięta – mówi Jacek Karczewski
fot: Materiały prasowe

- W maju są już wszyscy ptasi muzycy, w tym soliści tacy jak słowiki, wilgi, kapturki, czy gajówki – mówi w rozmowie z portalem ntTG.pl Gopodarka i Ludzie JACEK KARCZEWSKI, członek zarządu stowarzyszenia „Jestem na pTAK!” , dawniej Ptaki Polskie.

Czy Polska dobrze dba o ptaki, które są podstawą ekosystemu naszej przyrody?
Nie, Polska nie dba ani o ptaki, ani w ogóle o swoją przyrodę. Widać to na każdym kroku - od śmieci zaścielających kraj od Bałtyku po Tatry i od Odry po Bug, przez wycinane w masowej skali starodrzewia, czy to w postaci ostatnich puszczańskich lasów czy miejskich i wiejskich alei, parków i ogrodów. Prowadzimy ciągłe melioracje mimo że mamy coraz większe problemy, a to z suszami, a to powodziami, po fakt, że od transformacji ustrojowej powstał u nas tylko jeden park narodowy i to blisko 20 lat temu

Jeśli chodzi o same ptaki, w ciągu ostatnich dwustu lat wyginęło u nas kilkanaście gatunków, a co piąty jest zagrożony wyginięciem. Weźmy taką kuropatwę – na początku lat 70. poprzedniego wieku jej populację szacowano na 7 milionów par, dzisiaj, dziś najwyżej na 110 tysięcy. Mamy najwyższy współczynnik ekstynkcji, czyli wymieralności na kontynencie i jeden z najwyższych na świecie. Ptaki według międzynarodowych standardów traktowane są jako wskaźnik stanu i jakości środowiska, więc ich masowe zanikanie w naszym krajobrazie powinno być traktowane co najmniej jako poważne ostrzeżenie, tylko kto by się tym u nas przejmował.

Właśnie usankcjonowaliśmy nowy, wbrew pozorom głęboko antyprzyrodniczy i potencjalnie bardzo szkodliwy akt prawny, tzw. ustawę o gatunkach obcych. One są doskonałym tematem zastępczym, wygodną mową-trawą, którą wszędzie można upchnąć i wszystko wytłumaczyć. Ot tak, jak wymieranie cietrzewi czy czajek tłumaczymy dzisiaj zmianami klimatycznymi. Równie chętnie podchwytują to przyrodnicy, co urzędnicy. Mamy do czynienia z pełzającą katastrofą, której rozmiary, przynajmniej jeśli chodzi o ptaki, zobaczymy za około 8 lat. Wtedy pojawi się kolejna edycja polskiej czerwonej listy gatunków zagrożonych oraz podsumowanie zmian populacji wszystkich gatunków lęgowych na przestrzeni ostatnich 10 lat. Spodziewam się potężnego tąpnięcia wśród tzw. gatunków pospolitych, przeważnie związanych z krajobrazem wiejskim albo rolniczym oraz jeszcze bardziej dramatycznej sytuacji gatunków zależnych od siedlisk w mokradłach, bagnach, rzekach czy jeziorach, a mam na myśli przede wszystkim kaczki i ptaki siewkowe, jak czajki i ich krewniacy.

Dewastacja i zagrabianie ich miejsc życia, wspomniane i niczym zresztą nie uzasadnione melioracje, likwidacje śródpolnych miedz, dróg i zagajników, uprzemysłowienie rolnictwa, w tym powszechne nadużywanie nawozów oraz trucizn rolniczych i wreszcie zanik żywych parków i ogrodów, jak Polska długa i szeroka oraz powszechna betonoza pustoszą nasze krajobrazy i powodują że coraz mniej jest miejsc gdzie ptaki mają co zjeść i gdzie się schronić. Jakby tego było mało do niektórych z nich wciąż można strzelać – m.in. do kuropatw, głowienek, czy łysek.

Uważa pan, że w Polsce nie powinno być, jak dotychczas, odłowów dzikich ptaków, a szczególnie kaczek?
Oczywiście że nie. Jaki sens ma strzelanie do głowienek, których cała lęgowa populacja spadła w ostatnich dekadach o ponad 90 procent i w najlepszym razie szacowana jest na niespełna 3,5 tysiąca par. Jak można zabijać kuropatwy, których w porównaniu z cenzusami sprzed 50 lat przetrwał jakiś ułamek procent.

Przecież myśliwi strzelają do zwierząt nie dlatego że są głodni, lecz dla własnej przyjemności i z przyzwyczajenia, ale strzelanie do dzikich zwierząt, w czasach masowej dewastacji ich przestrzeni życiowej, wymierania gatunków i postępującego kryzysu klimatycznego, to jak uderzanie po rękach kogoś, kto wisząc nad przepaścią chwycił się ostatniej gałęzi. Jest to okrutne, niemoralne i bardzo, bardzo krótkowzroczne. Kiedyś myśliwi dostarczali jedzenia swoim rodzinom czy osadom, w których żyli.

Dzisiaj jednak poza ostatnimi etnicznymi wyjątkami jedzenie na całym świecie jest uprawiane, hodowane, przetwarzane i dystrybuowane, i chodzimy po nie do sklepu, a nie do lasu. I całe szczęście, bo co by było gdyby 38 milionów Polaków wyszło na polowania? Dla porównania według GUS na naszych ziemiach żyje tylko 828 tysięcy saren. Myśliwi nie są i nigdy nie byli nikomu potrzebni, za to wybijanie zwierząt stoi za prawie każdą ekstynkcją. Myśliwi, podobnie jak całe to opowiadanie o tym, że są potrzebni to archaizm, echa mitu o koronie stworzenia i przedziwnego pomysłu, że ludzie są Ziemi potrzebni, że nasza planeta bez nas by sobie nie poradziła.

Ziemia nas nie potrzebuje, to my potrzebujemy Ziemi. Stowarzyszenie „Jesteśmy na pTAK!” od początku wypowiadało się za ograniczeniem polowań, a w przypadku ptaków całkowitym jego zaprzestaniu. Byliśmy jednym z inicjatorów ruchu „Niech Żyją!” i stworzyliśmy koalicję wielu organizacji, która od blisko 10 lat prowadzi kampanię na rzecz zniesienia polowań na ptaki.

Nadeszła tak oczekiwana i lubiana przez nas wszystkich wiosna. Jakie ptaki już przyleciały a jakie jeszcze przylecą do nas i skąd?
Głośne i widowiskowe klucze gęsi i żurawi już dawno odleciały. One najczęściej wędrują tuż za ogonem zimy i coraz więcej z nich mocno skraca swoje wędrówki lub w ogóle na zimę nie odlatuje. To samo robią kaczki, łabędzie, coraz więcej czajek oraz drobnych ptaków śpiewających.

Większość tych ostatnich to jednak owado- i gąsienico żerni długodystansowcy, którzy pojawiają się u nas jak już robi się ciepło – na drzewach i krzewach pojawiają się więcej niż pierwsze, nieśmiałe listki , a owady obudzą się na dobre. I to jest ten czas, przełom kwietnia, pod warunkiem że był ciepły, i maja. Nie licząc osiadłych lub krótkodystansowych kosów, drozdów śpiewaków i rudzików to właśnie powracające z Afryki różne pokrzewki i świstunki, w tym piecuszki i zaganiacze, łozówki, rokitniczki, świerszczaki, trzciniaki i trzcinniczki zapewniają nam spektakularne ptasie chóry lub najbardziej charakterystyczne głosy.

Z Afryki przylatują też tacy wirtuozi jak słowiki i wilgi, a kolorów dodają nie tak wokalne, ale za to efektowne m.in. pliszki żółte i cytrynowe, chociaż te drugie należą do wyjątków, które zwykle przylatują do nas z tropikalnej Azji, choćby z Indii, podobnie jak piękne, karmazynowo-czerwone dziwonie. Na początku maja przylatują mało śpiewne, ale jeszcze bardziej kolorowe żołny i kraski, które niestety są już u nas wyjątkowo rzadkie, najpewniej mniej niż 30 par. Peleton zamykają skromne przepiórki i derkacze, o istnieniu których domyślamy się tylko dlatego że je słyszymy, ale mało kto je kiedykolwiek widział. To ptaki, które całe życie spędzają w gąszczu ziół i traw, a migrują nocą.

A czy są ptaki, które wiosną od nas odlatują?
Są i jest ich niemało, szczególnie współcześnie, gdy nasze zimy są dużo łagodniejsze niż 10 czy tym bardziej 30 lat temu. Śnieg zalega coraz krócej, pojawia się i znika lub nie ma go wcale. Tak samo jest z mrozem. Kiedyś na zimę regularnie przylatywały do nas jemiołuszki, czy stada wron, kawek i gawronów z północnego wschodu. Te ostatnie praktycznie już do nas nie dolatują, jemiołuszki z kolei przylatują coraz później.

Za to coraz więcej północnych łabędzi, gęsi i kaczek spędza u nas zimę, w tym kaczek morskich takich jak lodówki, markaczki, czy zimujące na morzu tracze i gągoły. A skoro o morzu mowa, to coraz więcej kormoranów i mew spędza u nas zimę, które razem z wiosną przesuwają się na północ. Nasze krajowe śmieszki czy mewy srebrzyste, które zimę spędziły nad polskim morzem, też już rozleciały się do swoich śródlądowych kolonii, podobnie jak łabędzie nieme.

Naszym ulubionym ptakiem, zwiastunem wiosny, jest bocian. Ile ich w tym roku przyleciało do Polski?
Bocian biały jest chyba najdłużej liczonym u nas ptakiem, a ponieważ jest duży i żyje po sąsiedzku to stosunkowo łatwo o bociani spis powszechny, mimo to pojawiły się ostatnio spore rozbieżności co do jego liczebności. Podążając za tymi rozbieżnościami odpowiem, że w zależności od źródła przyleciało do nas najwyżej 45 tysięcy par lub być może aż 50 tysięcy par. Ja skłaniałbym się do tej pierwszej cyfry, która i tak wydaje mi się nazbyt optymistyczna.

Wystarczy się rozejrzeć i zobaczyć ile bocianich gniazd jest już dzisiaj pustych, z ilu wsi zniknęły bocianie rodziny, które były tam zawsze, aż do teraz. To efekt kumulacji dewastacji siedlisk oraz trucia ofiar bocianów, o czym była już mowa. Bociany to drapieżniki, które w naszych warunkach jedzą głównie gryzonie, węże, jaszczurki, płazy, ryby, dżdżownice, pędraki, duże owady, na które najchętniej plują na mokrych łąkach i pastwiskach, a tych też już ze świecą szukać. Bocianom nie sprzyja też gęstniejąca infrastruktura.

Z całą pewnością bocianów jest dzisiaj mniej niż 15-20 lat temu, może nawet o 20% i nie jesteśmy już krajem o największej populacji boćków, ten tytuł trzyma teraz Hiszpania. Bez względu na to w jakim kraju mieszkają bociany, wszystkie mają swoje święto 31 maja, kiedy jest Międzynarodowy Dzień Bociana Białego. Białego, bo na świecie jest jeszcze kilkanaście innych gatunków bocianów, w tym piękny i tajemniczy bocian czarny, który gnieździ się również w Polsce, w liczbie 1400-1600 par.

Czy mamy dane ile jest w Polsce gniazd bocianów?
Bociany białe, kiedyś zakładały swoje gniazda, na szczytach wielkich, rozłożystych drzew lub obłamanych pniach, na skałach aż wreszcie na dachach naszych domów i budowli. Dzisiaj tych pierwszych u nas w zasadzie już nie ma, bo silne i dojrzałe drzewa wycinamy na potęgę i coraz mniej życzliwym okiem patrzymy na bocianie gniazda na odnowionych dachach. Inna sprawa, że współczesne pokrycia dachowe często nie nadają się pod gniazdo. Dzisiaj niemal wszystkie nasze boćki budują gniazda na słupach trakcji energetycznej. Ich kolonizację obserwujemy od połowy lat 70. ubiegłego wieku.

Zaskoczeni energetycy początkowo usuwali bocianie domostwa. Z czasem jednak zlitowali się nad ptakami i zaczęli instalować na słupach specjalne platformy, które w regionach, gdzie lęgną się bociany stały się powszechnym widokiem. Jak widać, dla chcącego nie ma nic trudnego. Chociaż taka lokalizacja niesie ze sobą duże ryzyko i wiele ptaków, szczególnie młodych i niedoświadczonych ginie porażonych prądem, to platform przybywa. Każdego roku co najmniej 10 procent piskląt umiera też z powodu śmieci, głównie sznurka, w który wżynając się w ich ciała dusi je i kaleczy, albo prowadzi do martwicy nóg czy skrzydeł.

To dlatego, że kolejne pokolenia bocianów na swoje gniazda wybierają najchętniej miejsca podobne do tych, w których same przyszły na świat. Innymi słowy, te które wylęgły się w gnieździe na słupie, w przyszłości na słupie będą chciały założyć własne gniazdo. W Hiszpanii i Portugalii bociany gnieżdżą się kolonijnie i chętnie zasiedlają gigantyczne pylony wysokiego napięcia. Czasami po kilka lub nawet kilkanaście gniazd na jednym.

 Wiosna to rodząca się do życia zieleń, słońce i śpiewające ptaki. Które ptaki na wiosnę zaśpiewały nam jako pierwsze?
Myślę że mamy kilku mocnych kandydatów. Jednymi z nich są kosy, ich eleganckie, powłóczyste, lekko jazzujące flety w niektórych miastach usłyszymy już pod koniec stycznia, a w lutym na pewno. Mimo, że tu i ówdzie zalega jeszcze zbrylony śnieg i mróz, kosy zapowiadają że wiosna już niedaleko. Luty to też zwykle ten czas kiedy usłyszymy pierwsze skowronki, no chyba że zima nie odpuszcza. Mniej więcej w tym samym czasie zaczynają dzwonić pierwsze bogatki. Ich piosenka to dwie proste, ale dźwięczne i wielokrotnie powtarzane angielskie sylaby tea-cher, tea-cher, które mogą się też kojarzyć z czymś jakby miniaturową karetką pogotowia.

Gdy zrobi się trochę cieplej i wiosna będzie bliżej dołączą do nich ich mniejsze kuzynki modraszki, z równie niewyrafinowanym i lekko monotonnym repertuarem. Ale przedwiośnie to też czas gdy na arenę wkraczają kolejni, po kosach, prawdziwi śpiewacy, ich bliscy kuzyni paszkoty, drozdy śpiewaki, a także pierwsze w sezonie zięby no i przede wszystkim rudziki, które zresztą jeśli nie odleciały, to mogły sobie podśpiewywać przez całą zimę. Dla mnie prawdziwa wiosna jest chyba wtedy, gdy dookoła niosą się świergoty zięb i szpaków, a z nieba nad polem śpiewa nie jeden, trochę jakby niezdecydowany skowronek, ale wiele skowronków. Na prawdziwe ptasie chóry z orkiestrą musimy jednak poczekać do maja, kiedy już wszyscy muzycy są na miejscu, w tym soliści tacy jak słowiki, wilgi, kapturki, czy gajówki.

Jest pan autorem kilku książek o ptakach. Skąd ta miłość do ptaków, w tym morskich?
Na razie są trzy, kilka miesięcy temu ukazała się „Zobacz ptaka”, w 2020 r. wydałem „Noc Sów”, a w 2019 r. „Jej Wysokość Gęś”, ale w planie są kolejne. Ta pierwsza, to opowieść o ptakach które spotykamy po drodze do pracy, do szkoły, na spacerze. O tym, że ptaki zawsze były ważną częścią naszego życia i kultury, a o czym mało kto, a może nikt już dzisiaj nie pamięta.

Echa tych zależności łatwo zaleźć w naszym języku, w nazwach i w nazwiskach, w mitach, wierzeniach i legendach, do których często zresztą sięgam. Noc sów to opowieść o sowach, o tym jak żyją, jak widzą świat, jak go słyszą, jak układają sobie relacje z innymi ptakami, albo we własnej parze, jak wygląda ich życie rodzinne, co najbardziej lubią i jak polują. Sporo miejsca poświeciłem tam też naszym skomplikowanym relacjom z sowami.

Jej Wysokość Gęś jest najbardziej osobista i wbrew tytułowi jest nie tylko o gęsiach, ale o ptakach w ogóle. O ptakach i ludziach, którzy mają na ich punkcie odlot albo chcą zmienić świat. Ktoś zresztą powiedział, że te książki są tak samo o ptakach jak o ludziach. Wiele razy słyszałem, jak ktoś mówił, że to książki o miłości lub pełne miłości, szczególnie Jej Wysokości Gęsi. Bardzo mi się to podobało. Ja na pewno kocham ptaki. Zawsze tak miałem, taki się wyklułem. Przyroda w ogóle, a ptaki w szczególności zawsze były częścią tego kim jestem, jak myślę, co czuję, jak widzę świat. Były dla mnie niewyczerpanym źródłem zadziwienia i zachwytu.

Im dłużej się przyglądam przyrodzie i im więcej się o niej dowiaduję, tym więcej chcę wiedzieć, tym bardziej mnie zachwyca, wzrusza, zaskakuje. To dla mnie doświadczenie wielkiego szacunku, różnorodności i piękna. To też mądrość i synergia. Ktoś powie, że to atawizm, ale kiedyś my i cała ożywiona przyroda byliśmy jednym, a ptaki – kolorowe, głośne, ekstrawaganckie i ulotne – łączyły nas z niedostępnymi dla nas wymiarami, marzeniami, pragnieniami, bogam. Dzieci bogów najczęściej wylęgały się z jaj. Jajo, podobnie jak gęś, w wielu dawnych kulturach początek wszechświata, to jedne z najstarszych i najbardziej uniwersalnych słów, tak samo jak mam, tata, mleko i bóg.

Avia, jedno z najstarszych imion w naszej, zachodniej kulturze, znaczy „Bóg jest moim ojcem”, i ma wspólną bazę słowotwórczą z Aviadae i Aves, po łacinie ptaki. Podobnie jak starożytne pozdrowienie Ave, „bądź zdrów, niech ci szczęście sprzyja”. Ptaki, nasi starsi bracia i siostry są tutaj od 300 milionów lat, my od 300 tysięcy.

Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.

REKLAMA 900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM]
Więcej z kategorii
REKLAMA 900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM1]
REKLAMA 900x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM1]
Komentarze (1) pokaż wszystkie
  • Miecia 1 maja 2022 10:36:27
    Profile Avatar

    Boćki to wiosna, narodziny i radość. Dostojne, lubiane ptaki, które żyją razem z ludzmi

  • GPINQ
    user

REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
CZĘSTO CZYTANE
Kopalnia wstrzymała wydobycie, będzie problem
14 maja 2024
32,570 odsłon
NAJPOPULARNIEJSZE - POKAŻ
NAJPOPULARNIEJSZE - POKAŻ
REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 1600x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA1600x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - UNDER]