Górnictwo: koniec gorączki łupkowej w Polsce

fot: Kajetan Berezowski

- Trzeba prowadzić poszukiwania, np. na Śląsku, ponieważ węgiel jest skałą macierzystą, która generuje metan. To są złoża zalegające w bardzo drobno ziarnistych piaskowcach. Ich eksploatacja nawet na dużych głębokościach jest w naszych warunkach opłacalna, pod warunkiem że to złoże będzie dość duże – mówi prof. Such

fot: Kajetan Berezowski

Na duże zasoby ropy naftowej z pewnością się w Polsce nie natkniemy, ale na gaz z pewnością tak. I mogą być to duże jego pokłady.

Prof. Piotr Such z Instytutu Nafty i Gazu Polskiej Akademii Nauk nie pozostawia złudzeń:

- Trzeba prowadzić poszukiwania, np. na Śląsku, ponieważ węgiel jest skałą macierzystą, która generuje metan. To są złoża zalegające w bardzo drobno ziarnistych piaskowcach. Ich eksploatacja nawet na dużych głębokościach jest w naszych warunkach opłacalna, pod warunkiem że to złoże będzie dość duże – mówi prof. Such.

Tam gdzie złoże węgla został wzruszone, tam z pewnością jest metan.

- Przygotowując plany ruchu likwidowanej kopalni, trzeba pomyśleć, jak zabezpieczyć złoże metanu do eksploatacji. Tego się zwykle nie robi. Natomiast trzeba przewidzieć późniejsza eksploatację metanu. W złożach w Polsce uwięzionych jest ok. 80 mld m sześc. gazu - wyjaśnia.

Nie ma jednak wątpliwości, że definitywnie zakończyła się gorączka gazu łupkowego w Polsce.

- W USA najlepsze złoża łupkowe znajdują się na głębokości 1 km. Nad nimi zalegają miękkie skały. Niewielka wiertnia na tirze wystarczy, żeby się do nich dostać. Wartość wydobytego gazu z jednego odwiertu, z pojedynczego szczelinowania, kształtuje się na poziomie 3-4 mln dolarów. U nas takich warunków geologicznych nie ma. Ale jeśli pojawi się jakaś nowa technologia albo ceny gazu pójdą mocno w górę, to może kiedyś wrócimy, bo gazu z łupków jest niewątpliwie dużo – podsumowuje ekspert.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej