- Ceny węgla oferowane są na tyle konkurencjne, że mamy relatywnie tanią energię - powiedział podczas środowej debaty "Polski węgiel - perspektywa 2030", która odbyła się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego, Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Uczestnicy debaty rozmawiali m.in. o perspektywach rozwoju polskiej branży węglowej.
Prezes Olszowski zaznzaczył, że mimo powszechnego przekonania, że węgiel jako źródło energii odchodzi do lamusa, na świecie obserwujemy całkiem odwrotny trend.
- Wbrew temu co podają niektóre media, że odchodzi się od produkcji węgla kamiennego, to światowa produkcja w ostatnim roku wzrosła o 200 mln t. To pokazuje, że węgiel ma się całkiem dobrze. W Unii Europejskiej węgiel stanowi wciąż 15 proc. bilansu energetycznego, a produkcja maleje. To polityka, z której cieszą się najwięksi światowi eksporterzy węgla: Stany Zjednoczone, Australia, Kolumbia i Rosja, bo tam powstają miejsca pracy i zostają zyski – zaznaczył prezes GIPH.
- Ceny węgla oferowane przez polskich producentów są na tyle konkurencyjne, że mamy relatywnie tanią energię. Wg szacunków koncerny energetyczne zaoszczędziły ok. 1 mld zł kupując polski węgiel, a nie zagraniczny. Powinniśmy robić wszystko, żeby popyt krajowy zabezpieczyć rodzimą produkcją – dodał Olszowski.
Jak przypomniał prezes Węglokosku Sławomir Obidziński w minionym roku import węgla wyniosł ok. 13,3 mln t, ale i tak był niższy w latach 2010-2011 (odpowiednio 14,2 mln t oraz 15 mln t).
- Import nie jest niczym złym. Są kraje, które produkują i równocześnie importują węgiel, bo są obszary, gdzie brakuje węgla o odpowiednich parametrach. W Polsce brakuje węgla o niskiej zawartości siarki, który jest potrzebny w ciepłownictwie, stąd mamy import - argumentował Obidziński.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.