Monitorowanie i udrożnienie systemu transportu m.in. węgla do elektrowni jest zadaniem powołanego przez premier Beatę Szydło zespołu, z udziałem przedstawicieli resortów energii, infrastruktury, MSWiA i Kancelarii Premiera - podał wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.
Podczas poniedziałkowego briefingu prasowego w Katowicach wiceminister potwierdził, że został przewodniczącym powołanego w miniony czwartek przez premier zespołu. Po raz pierwszy jego członkowie spotkali się w miniony piątek, a kolejne spotkania zaplanowano na wtorek i - prawdopodobnie - czwartek. Jak mówił Tobiszowski, w dotychczasowych konsultacjach uczestniczyli też szefowie kolejowych spółek, w tym odpowiadającej m.in. za inwestycje i remonty na torach spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.
- Ustaliliśmy, że będziemy robić spotkania częściej, aby z jednej strony wydawać stosowne dyspozycje, monitorować, a następnie (...) udrożnić system wywozu kruszywa, ze szczególnym akcentem na surowiec węgla kamiennego - poinformował Tobiszowski.
Przypomniał, że zespół, któremu przewodniczy, został powołany w związku z sygnałami o kłopotach z dostarczeniem węgla do niektórych elektrowni, gdzie - jak mówił Tobiszowski - "faktycznie próg rezerw (węgla - PAP) skurczył się i kurczy". Jednym z powodów są opóźnienia wynikające np. z remontów na kolei czy niewystarczającej liczby węglarek.
Wiceminister wyjaśnił, że między listopadem a styczniem zużycie węgla w elektrowniach jest zwykle większe, większe muszą być zatem także rezerwy surowca, których wielkość określana jest w relacji do faktycznego zapotrzebowania na węgiel. Niektóre elektrownie sygnalizowały problemy z zachowaniem właściwego poziom rezerw.
- Dlatego też pani premier powierzyła mi koordynację prac związanych z dostarczeniem jak najszybciej do poszczególnych elektrowni surowca, aby sytuacja niedoboru nie pogłębiała się, a raczej byśmy mogli z tego problemu jak najszybciej wyjść i - patrząc w perspektywie listopada-grudnia i początku roku - mieć tę kwestię ogarniętą i skoordynowaną - mówił Tobiszowski.
Dodał, że problem z transportem nie dotyczy jedynie elektrowni czekających na węgiel, ale także niektórych kopalń, zgłaszającej potrzebę szybszej wywózki węgla, aby zwolnić na przykopalnianych placach miejsce na wydobywany surowiec. - Z jednej strony mamy tu zapotrzebowanie energetyków, z drugiej zapotrzebowanie kopalń, aby wywóz miał miejsce sprawniej - tłumaczył wiceminister.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.