REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x100 | ROTAC./NIEROTAC. STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT]
REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT1]
REKLAMA 300x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA370x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA300x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - LEFT2]
REKLAMA 900x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - TOP]
29 sierpnia 2013 09:12 Trybuna Górnicza : : autor: Witold Gałązka 10,557 odsłon

Tragiczna zagadka szybu Piotr

Na wierzchu klatki zabezpieczono do badań laboratoryjnych oderwane fragmenty obejm i zaczepów, które nigdy nie powinny były odłączyć się od haków umocowanych w betonie rury szybowej.
fot: ARC/WUG

Najwytrawniejsi górnicy szybowi wciąż nie pojmują, jak mogło dojść do tragedii w zachodnim przedziale windowym szybu Piotr w kopalni Mysłowice-Wesoła. W poniedziałek (26 sierpnia) o świcie na głębokości 333 m zginęło tam trzech pracowników Przedsiębiorstwa Budowy Szybów, którzy mocowali do ściany potężny kabel energetyczny z powierzchni na nowy poziom 865 m.

Oficjalne otwarcie podszybia na pogłębionym poziomie miało się odbyć we wrześniu, ale na razie jest ono ciasne, ma kilka metrów i aby drążyć boczne chodniki, na dnie niezbędny był prąd. Operację wyznaczono na weekend, gdy w kopalni ustaje normalny ruch. W sobotę fachowcy należącego do grupy Kopex PBSz opuścili przewód na dół. Kabel w czerwonej otulinie ma 7 cm grubości, trzy grube miedziane wiązki i koszulkę z metalowych linek. Jest tak sztywny i trudno się zgina, że szpula, na którą udaje się go nawinąć musi mieć przynajmniej 3,5 m średnicy. Każdy metr waży 17 kg, więc całość (zwisająca na 865 m) miała ponad 14 ton. Kabel urwałby się pod własnym ciężarem, dlatego na kołowrocie przywiązuje się go co 5 m do mocnej, stalowej liny nośnej, która powinna mieć solidne mocowanie na zrębie szybu. Wystający na powierzchnię koniec kabla należy osobno zakotwić, by nie zsunął się, gdyby lina zawiodła.

Zadaniem górników z PBSz nocą z niedzieli na poniedziałek było przepinanie przewodu z liny do stałych podpór z metalu, które już wcześniej zafiksowano w betonie rury szybowej. Opuszczając się w dół co 5 metrów szybownicy wprowadzali kabel do obejm, zaciskali je, zawieszali na tzw. konsoli szybowej po czym odwiązywali od liny nośnej. Dawniej między przewód a opaski wbijano kliny drewniane, ale dzisiaj uchwyt (ważący ok. 1.5 kg i złożony z dwóch stalowych szczęk) sam automatycznie się zaciska pod ciężarem. Miejsca do pracy jest mało. Otwór szybu Piotr (7,5 m średnicy) przedzielono blachą na pół a w każdym z dwóch przedziałów jeżdżą parzyście dwie czteropiętrowe szole na 16 osób - przestrzeń klatki wystarcza dla czterech i tylu właśnie pracowników PBSz wykonywało roboty stojąc na jej dachu.

O tym, co wydarzyło się w poniedziałek o godz. 2:53 opowiedzieć może dzisiaj tylko 46-letni górnik, który walczy o życie w szpitalu św. Barbary w Sosnowcu (dawnym Szpitalu Górniczym). - Pacjent był silnie wychłodzony, ze złamaniami i urazami typu zmiażdżeniowego. W stanie ciężkim, ale stabilnym, wymaga serii operacji. Mówił tylko, że na ludzi spadł kabel. Bardzo niewiele pamiętał - powiedział Czesław Kijonka, ordynator izby przyjęć i oddziału ratunkowego w sosnowieckiej urazówce.

Aż dwa tygodnie potrwa usuwanie z szybu Piotr w kopalni Mysłowice-Wesoła kabla energetycznego, którego zwoje zmiażdżyły śmiertelnie trzech mężczyzn. Trzeba go ciąć i wyciągać w dwumetrowych kawałkach.

Prawie trzystumetrowy odcinek zaczął się zsuwać od zrębu w dół, odginając haki, rozpruwając zaciskowe obejmy i wiązania, którymi przewód utrzymywano na stalowej linie nośnej o grubości 4 cm. Wijące się druty otuliny darły wszystko, co napotkały po drodze. Górnicy PBSz zginęli w plątaninie prawie 5 ton miedzi, pod gradem stalowych odłamków.

Skutecznym klinem okazała się dopiero klatka windy, pod którą zdążyło się zsunąć i zwisa dziś luźno ok. 100 m czerwonego kabla. Lina wyciągowa windy utrzymała szolę, ale trzeba będzie ją skrócić o pół metra, bo pod naporem rozstrzępił się jej koniec przy uchwycie na dachu.

Pracownicy PBSz, którzy zginęli, pochodzili z Jaworzna i Chełma Śl. Nadsztygar elektryczny z 27-letnim stażem, elektromonter, ślusarz. Mieli 48, 33 i 27 lat. Kopex - firma macierzysta, w której PBSz jest jednym z najważniejszych przedsiębiorstw - obiecuje, że zatroszczy się o wdowy i osierocone dzieci. Spółka ufunduje dla nich specjalne stypendia - podała w poniedziałek agencja SJ Consulting w Warszawie, która udziela informacji w imieniu Grupy Kopex. Po tym jak warszawska firma ujawniła w komunikacie personalia zabitych górników, przez mysłowicką kopalnię przewaliła się lawina telefonów. Zrozpaczone rodziny i znajomi górników o identycznych nazwiskach chcieli upewnić się, że ich bliscy są cali i zdrowi.

- Jestem kompletnie zaszokowany i nie mogę uwierzyć w poranne doniesienia! Nigdy nie doszło do podobnej tragedii przy pracach szybowych. Statystyki wypadkowe w PBSz nie były niepokojące. Szczycimy się tym, że to jedno z najbezpieczniejszych przedsiębiorstw tego typu w branży - mówił zaskoczony Wiesław Paszek, pełniący w Kopeksie funkcję dyrektora ds. komunikacji i marketingu.

Jeśli zabezpieczenia były właściwe...
Szybownicy, do których dotarła Trybuna Górnicza, są zgodni: jeśli zabezpieczenia były właściwe, musiały wytrzymać bez szwanku dużo większy udźwig (np. obejma obciążona kilkuset kilogramami, normalnie powinna utrzymać tonę a maksymalnie prawie 3 tony kabla). - Może zawinił ludzki błąd? Ktoś poganiał ekipę i z pośpiechu nie mocowano kabla w każdym wyznaczonym punkcie? - zastanawia się jeden z fachowców.

Tymczasem w poniedziałek wieczorem załamany wiceprezes Kopeksu Wiesław Ogonowski podkreśla, że zginęli doświadczeni fachowcy. Trudno uwierzyć, by mogli nie wiedzieć, czym grozi partactwo w szybie. Podobne kable rutynowo montuje się w wielu szybach. Ale przecież takiego wypadku, jaki miał miejsce w Wesołej, nie pamięta nikt w PBSz, firmie z 70-letnią tradycją. Może więc ludzi zgubiła rutyna, może nie byli dość czujni? A może przeciwnie - po partacku wykonano zaczepy, haki lub obejmy samozaciskowe, które odgięły się pod ciężarem, puszczając w dół tony kabla YHKGXSekFoyn 3x185/30 3,6/6kV?

Wątpliwości przetnie dochodzenie Specjalistycznego Urzędu Górniczego w Katowicach pod nadzorem prezesa WUG.

- Poprowadzimy je w dwóch kierunkach. Ustalimy, czy roboty prowadzono zgodnie z przepisami i technologią, która będzie podlegać osobnej ocenie. Natomiast po badaniach laboratoryjnych dowiemy się, czy zaczepy i uchwyty wykonano z dostatecznie wytrzymałego materiału - objaśnia Jolanta Talarczyk, rzecznik WUG.

Już w dniu wypadku po południu inspektorów opuszczono do szybu na wizję lokalną. Zabezpieczyli próbki do badań. We wtorek przesłuchano pierwszych świadków. Dyrektor SUG wstrzymał ruch w przedziale zachodnim szybu. Ponowne dopuszczenie do użytku może nastąpić po dokładnej kontroli urządzeń i ich odbiorze technicznym. Do wyjaśnienia przyczyn tragedii zakazano kontynuacji robót, które przy mocowaniu kabla wykonywała łącznie 12-osobowa brygada PBSz.

Wiadomo już, że zagadek, które rozwikłać mogą tylko SUG, policja i prokuratorzy, jest więcej. Precyzyjną godzinę wypadku - 2.53 w nocy - ustalili dopiero ratownicy Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, którzy przez otwór wycięty w metalowej przegrodzie na głębokości 333 m dotarli po godz. 6 rano do ciężko rannego górnika. Zaraz potem natknęli się na zmiażdżone zwłoki (jeden z mężczyzn wisiał zapięty w szelkach szybowych kilka metrów nad klatką).

Pytania, pytania, pytania...
Dwa ciała wywieziono na powierzchnię o 8.30, a trzecie o 9.15. Pięć godzin wcześniej rozpoczęto akcję ratunkową. Z pomocą ratownicy ruszyli natychmiast po godz. 4.20, kiedy dyspozytor Wesołej miał dowiedzieć się od sygnalisty, że w szybie panują podejrzany bezruch i cisza. W oficjalnych komunikatach zapewniano już jednak, że dyspozytora kopalni zaalarmował "przedstawiciel PBSz". Co się działo przez prawie półtorej godziny? Dlaczego nie reagował pracownik nadzoru PBSz? Co robił w tym czasie i czy był fizycznie obecny?

- Zgodnie z wymogami taka osoba miała obowiązek czuwać nad robotami przy zrębie na powierzchni - mówi Wojciech Jaros, rzecznik Katowickiego Holdingu Weglowego, do którego należy kopalnia Mysłowice-Wesoła. Dodaje, że maszynista mógł nie słyszeć łoskotu spadającego kabla, bo od otworu szybu izoluje go kilkumetrowa konstrukcja budynku. - To zresztą nie musiał być huk. Odgłos mógł kojarzyć się z takimi, których nie brak w kopalni - zastanawia się Jaros.

Dlaczego w komunikacie w imieniu Kopeksu jeszcze po południu wyraźnie podawano, że do tragedii doszło o godz. 3.20 (pół godziny później niż naprawdę)? Czy ciężko ranni lub umierający mogliby przeżyć, gdyby pomoc nadeszła szybciej? Ratownicy z CSRG odnieśli wrażenie, że trójka górników nie miała żadnych szans.

- Rodzaj obrażeń sugerował, że najprawdopodobniej ludzie zginęli na miejscu - relacjonował jeden z ratowników. Jest jednak faktem, że czwarty mężczyzna przeżył drastyczne urazy i oczekiwanie od godz. 2.53 do 6.43, gdy trafił do izby opatrunkowej przy zrębie. Bez pomocy, leżąc w przeciągu powietrza na klatce szybowej obok ciał współpracowników, przetrwał niespełna cztery godziny. Lekarze podkreślali, że gdy trafił do szpitala, jego organizm walczył z silnym wyziębieniem. Zdiagnozowali, że ranny ma traumatyczne luki w pamięci. Jest jedynym człowiekiem, który mogłaby wiedzieć, jak upłynęły ostatnie minuty życia jego kolegów. Ale tego zapewne nikt się już nie dowie. Lekarze tłumaczą, że amnezja, która dotknęła rannego w wypadku, jest obronną reakcją, która ma chronić psychikę człowieka przed doświadczaniem potwornego bólu i stresu.

Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.

REKLAMA 900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM]
Więcej z kategorii
REKLAMA 900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM1]
REKLAMA 900x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA900x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - BOTTOM1]
Komentarze (13) pokaż wszystkie
  • krasnal 7 września 2013 21:24:25
    Profile Avatar

    Te Górnik ta brutalna prawdę sobie wsadź wiesz w poważanie każdy wie ze kopalnie nie przyjmują młodych do pracy a stara gwardia co mogłaby ich szkolić idzie do takich firm i tam nazywasz ich fachowcem górniku wiec odwal się od tych co próbują cos zrobić. wielki szacun chłopaki dla wszystkich co pod ziemia pracują za te wypłaty a tacy amatorzy jak ty gornik niech się zamkną

  • Górnik 5 września 2013 20:09:09
    Profile Avatar

    Nie piszcie bzdur jak się nie znacie Panowie. Na kopalniach nie ma trudniejszej pracy niż ta w szybach. Niestety pod kopalnią robią amatorzy w szybach i nie są w stanie wykonać specjalistycznych robót takich jak wykonuje Kopex - PBSz, PeBeKa Lubin i PPG ROW JAS (firma która jest odłamem PBSz). Tam naprawdę robią fachowcy - wiadomo że są i młodzi mniej doświadczeni ale takie jest nasze całe górnictwo. Nadsztygar który stracił życie w szybie Piotr był prawdziwym PROFESJONALISTĄ najlepszym z najlepszych i pracownicy działów szybowych kopalń (pracowałem w 18 różnych szybach) mogliby mu buty czyścić. KWK bez tych firm by nie istniały... brutalna prawda

  • myślący górnik 5 września 2013 15:26:48
    Profile Avatar

    Dlaczego pracodawca czyli KHW daje pracę ludziom, którzy doprowadzają firme do bankructwa poprzez straty w wydobyciu i materiale? Który dyrektor lub naczelny zawali sprawę, traci miejsce na kopalni i idzie na przechowanie do Holdingu! Czy związki zawodowe są się pytam potrzebne, skoro nie dbają o pracownika i jego finanse poprzez popieranie takich procederów?

  • lele 30 sierpnia 2013 18:10:32
    Profile Avatar

    Kabel - jak napisali na początku - był najpierw opuszczony do samego rząpia 865 m ważąc ponad 14 ton a żeby nie naderwał się był przywiązany (co 5 m) do liny nośnej fi 40 stalowej. Szybowcy przepinali kabel z liny nośnej na uchwyty. I do głębokości 333 m zdążyli go już zawiesić wyłącznie na docelowych obejmach stalowych. Reszta w dół wisiała na linie nośnej. Pół obejmy widać na zdjęciu, jest nieźle wygięta (na haku), na oko ma wyrwaną szczękę zewnętrzną, bo rowki, w które się tą szczękę wsuwa są podejrzanie rozchylone. I najciekawsze, że obejma, którą WUG pokazuje na zdjęciu ma niedokręconą śrubę, która miała zapewniać docisk haka do listwy konsoli. Inaczej mówiąc kabel wisiał na tym uchwycie, ale mógł się ruszać, chybotać, ostatecznie przy przesunięciu w górę mógł spaść z listwy. Jeżeli np. lina nośna poszła na wyciągarce lekko w dół to obejmy na 300 m musiały trzymać ciężar przewidziany na 865 m. Jeżeli lina nośna poszła w górę, to uchwyty mogły się łatwo wyczepiać. Ale to tylko jeden z możliwych scenariuszy.

  • ciekawy 30 sierpnia 2013 16:08:36
    Profile Avatar

    mnie interesuje najbardziej jak wlasnie był czy jak powinien być montowany ten kabel? nie wiem czy w miare logicznie to będę potrafil napisac, zebyscie mnie zrozumieli, i tak.... w calosci od razu nie mogl zostać opuszczony bo by się zerwal pod własnym ciężarem. opuszczając go po 5m i na bieżąco kowtic czyli jedna nitka kabla szla caly czas po scianie szybu z mocowaniem do uchwytow a druga musiala się roziwjac i tak jedna strona wisialaby całym ciężarem. nie wiem czy dobrze rozumuje ale nie do końca umie to sobie wyobrazić? jak wpuscic taki dlugi i ciezki kabel, którego minimalna srednica wykrzywienia wynosi 3,5m. tylko niech odpowie ktoś kto ma pewność jak to wygląda ? nie interesuje mnie ortografia, gramatyka tylko chciałbym pojac.. pozdrawiam

  • ela 30 sierpnia 2013 11:53:20
    Profile Avatar

    backdrav, ty chyba jesteś kolegą pigmeja, albo nawet samym pigmejem. Chłopie, sprawdź sobie, jak się pisze słowo „dopóki”. Przecież to jest żałosne, gdy ktoś pouczający innych, robi tego typu błędy. Mam nadzieję, że rumienisz się ze wstydu.

  • backdrav 30 sierpnia 2013 10:36:19
    Profile Avatar

    T jest totalną bzdurą i kłamstwem "Wiadomo już, że zagadek, które rozwikłać mogą tylko SUG, policja i prokuratorzy, jest więcej. Precyzyjną godzinę wypadku - 2.53 w nocy - ustalili dopiero ratownicy Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego," Do puki nikt kogo poniosła w tej części tekstu wyobraźnia, nie sprostuję tego, to nie ma o czym z wami gadać bo wciąż żywicie się tymi bzdurami i uważacie za odpowiedzialnych informowania opinii publicznej tylko po co wpisywać nie prawdę.

  • 30 sierpnia 2013 10:35:11
    Profile Avatar

    Coś mi sie zdaje, że cała ta krytyka po temu, ze pijary obraziły się na redaktora i boją się, że Kopex może zmienić pijara, szkoda chłopów. Tych co w tym szybie zgineli, swiec im panie

  • hajer 30 sierpnia 2013 10:22:15
    Profile Avatar

    backdrav, ale ty wypisujesz głupoty. Pokaż mi niekonkretny fakt. Piszesz, że podane godziny są okropnym kłamstwem. Skoro tak, to znaczy, że wiesz, jakie te godziny były. A jak wiesz, to je podaj, a nie strój się w piórka pierwszego sprawiedliwego.

  • górnik 30 sierpnia 2013 10:20:51
    Profile Avatar

    Drodzy krytycy tego tekstu! Doszukujecie się akurat najmniej ważnych uchybień w relacjach z tego tragicznego wydarzenia. Redaktorzy portalu nie są zawodowymi górnikami. Gdyby tak było, nie pracowaliby w tej redakcji, tylko dużo lepiej zarabialiby na swoich górniczych stanowiskach. Redaktor w sposób zrozumiały i przystepny dla laika ma przedstawić sprawę. I to czyni. Nie musi do tego używać specjalistycznego języka zawodowego, wystarczy żargon, lub nawet własny opis. Nie chodzi tu o terminologiczną ścisłosc, ale o to co i jak się stało. Pod tym wzgledem tekst ten moim zdaniem spełnia wszelkie tego rodzaju wymagania. Jak autor ma krzywdzić rodziny tych, którzy zginęli, to nie wiadomo. Każdemu można stawiać dowolne zarzuty, ale te które trzeba brać pod uwagę muszą być sensowne, a ten nie spełnia tego warunku. Nie ma co czekac na orzeczenia WUG, choć są one bardzo ważne. Z tym czekaniem, to moga być nawet lata, wszak potrzebne są ekspertyzy, specjalistyczne badania i inne długotrwałe procedury. Po laach sprawa będzie juz mało kogo interesowała, a winni nawet jak dostaną surowe kary w to zawieszeniu i pies z kulawą noga nie zwróci wtedy na to uwagi. Dlatego z wieloma informacjami dotyczącymi oględnie mówiąc podstawowych zaniedbań zawodowych, które doprowadziły do śmerci trzech górników, niema na co czekać, bo mozna się nie doczekać. Dodam tylko, że niezrozumiałe jest jak mógł cały kabel wpaść do szybu. Przecież na powierzchni był opuszczany z bębna mającego bokadę na niekontrolowane jego opuszcanie. Jaka była całkowita jego długość? Wiadomo tylko, ze był opuszcony do końcowej głebokosci montażu 665 m. Ile było go jeszce na powierzchni? Czy tylko jego końcówka? Pytam, bo zachodzi podejrzenire, że ta reszta została wrzucona do szybu powodując przeciążenie zacisków i ich zniszcenie. Z mojego doświadczenia wynika, że w sprawie tej winni byc podejrzani wszycy znajdujący się wtedy na kopalni i w poblizu tego szybu. Po prostu, tu obok specjalistów górniczych przydałby się też jakiś nasz Szerlok Holms. Jak wynika z literatury nigdy nie czekał on na oficjalne raporty policji, tylko sam brał się do roboty. I moim zdaniem jest to najwłaściwsza droga , aby dotrzeć do prawdy, a tekst ten w jakiś sposób nas do tego właśnie przybliża.

  • kamil 30 sierpnia 2013 09:52:34
    Profile Avatar

    pigmej, to ciebie szczególnie się przyda korektor. Pisanie bowiem słowa \"rzadkością\" przed „ż\" jest rzeczywiście rzadkością w języku polskim. A tak na marginesie, każdy choć trochę obeznany z górnictwem doskonale wie co to szola i co to klatka, ale na pewno nie wie, co to jest \"zakatwiane\". Kotwy się bowiem zakotwia. Nikt w górnictwie nie słyszał o „katwiach”, chyba, że jest to jakiś górnik z warszawy No cóż, pigmej popatrz na belkę w swoim oku, a później pouczaj innych

  • backdrav 29 sierpnia 2013 23:42:28
    Profile Avatar

    do autora artykułu, piszesz Pan artykuł o tragedii, wypisujesz jakieś niby konkretne fakty (w odniesieniu do godzin) które są okropnym kłamstwem, mieszasz w głowach opinii publicznej i co najgorsza krzywdzisz rodziny chłopaków co zginęli w tej dziurze. Miej że trochę litości i zaczekaj na raport WUG-u do którego będziesz się mógł odnieść a najlepiej byś go tu w całości wkleił bo jeszcze coś poprzekręcasz. Kolejna sprawa kto Panu powiedział że chłopcy z CSRG Bytom ustalili precyzyjną godzinę wypadku, wychodzi na to że są lepsi niż czarne skrzynki z Tupolewa, brednie jakieś. Jedynym ciekawym wątkiem w tym wszystkim jest czas od momentu wypadku do zaalarmowania dyspozytora i kolejna ciekawa sprawa to po jakim czasie od momentu zaalarmowania dyspozytora, Kierownik Ruchu Zakładu ogłosił akcję ratowniczą i tym się Pan interesuj i analizuj, Szczęść Boże.

  • pigmej 29 sierpnia 2013 23:08:31
    Profile Avatar

    Pomijając zaistniałą tragedię chciałbym tylko nadmienić Redakcji Trybuny by do pisania artykułów o górnictwie zatrudniła przynajmniej korektora lub doradcę, który co nieco zna się na terminologii górniczej. W artykule o tragedii w KWK Mysłowice - Wesoła raz naczynie szybowe nazywane jest szolą (to gwarowa,tradycyjna nazwa) raz klatką (to nazwa poprawna, techniczna).Poza tym gdy mowa o uchwytach (objemach) to są one przeważnie zakatwiane do obmurza rury szybowej a nie zafiksowane (skąd to wyrażenie?) Natomiast pracownicy oddziałów szybowych w kopalniach to szybowcy, a nie szybownicy, którzy latają szybowcami. Czytając Trybunę zauważyłem, że tego typu delikatnie mówiąc potknięcia, nie są w Waszym piśmie żadkością.

  • DSDFR
    user

REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT]
REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT1]
CZĘSTO CZYTANE
Związkowcy obawiają się o kopalnię i miejsca pracy, chcą rozmów
20 maja 2024
20,607 odsłon
NAJPOPULARNIEJSZE - POKAŻ
NAJPOPULARNIEJSZE - POKAŻ
REKLAMA 400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x100 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x150 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA400x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - RIGHT2]
REKLAMA 1600x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA
REKLAMA1600x200 | ROTACYJNA/NIEROTACYJNA STREFA [NEWS - UNDER]