Czego to ludzie nie wymyślą, aby tylko innym przeszkodzić w ich drodze do dobrobytu? Kiedyś najprostszą formą byłą wojna. Była to brutalna, ale jasna i czytelna forma przywoływania do porządku tych, którzy usiłowali wydostać się z narzuconej im dominacji...
Burzono, podpalano, rzucano bomby, nakładano kontrybucje i było po sprawie. Teraz w Europie jest pokój. Wojna jednak nie została odrzucona do lamusa. Trwa nadal.
Są tylko inne środki do osiągania tego samego celu, co dawniej. Obecnie nie są potrzebne już naloty i bombardowania na kraj, który trzeba sobie podporządkować. Nie wysyła się już armii, czołgów i innych sił militarnych. Modna jest nauka. Ponieważ mało kto w szczegółach ją rozumie, wystarczy się na nią powołać, aby osiągnąć to, do czego dawniej potrzebne były armaty. Dzieje się tak pod warunkiem, że dany pogląd zostanie poparty przez jakąkolwiek grupę naukowców i odpowiednio nagłośniony i rozpowszechniony. Od tego momentu nauka idzie w przysłowiowy kąt, a zaczyna decydować demokracja. Większość tak uważa i tak ma być!
Bajki o ceo dwa
Mechanizm ten na skalę globalną zastosowano najpierw dla uzasadnienia teorii ocieplenia klimatu. Wykorzystano do tego fakt, że klimat generalnie ociepla się w sposób naturalny na skutek wielu procesów kosmicznych i kształtujących skorupę ziemską w sposób niezależny od roli człowieka. Fakt ten w Europie wykorzystały najwyżej rozwinięte państwa. Zlikwidowały one swoje górnictwo węgla kamiennego, mając do dyspozycji dużo tańsze zasoby gazu ziemnego i energii jądrowej.
Ponieważ państwa takie jak Polska oparły swoją energetykę na węglu kamiennym i brunatnym trzeba było coś wymyślić, aby ich konkurencję utrącić ponosząc przy tym minimalne koszta. Najlepszym okazał się pomysł na to, ze ocieplenie klimatu wywołuje dwutlenek węgla wydzielany podczas spalania stałych paliw kopalnych.
Silne państwa wydały na to wystarczająco dużą ilość pieniędzy, by miliony ludzi na całym świecie przekonać do tego, że jest to główną przyczyną ocieplenia klimatu. Ocieplenie wywołuje topnienie podbiegunowych lądolodów i powoduje podniesienie się poziomów mórz i oceanów. Zagrożone zostały wyspy w nadbrzeżne miasta i porty. To wszystko spowodowało, że temat "ocieplenie klimatu" stał się popularny i popierany przez ludzi, którzy z naukami o ziemi zetknęli się dopiero przy tej okazji.
Ponieważ takich ludzi na świecie jest zdecydowana większość, temat ten został łatwo wprowadzony pod obrady rządów, parlamentów, a nawet gremiów międzynarodowych. Nakładają one restrykcje na spalanie węgla, absolutnie nie licząc się z tym, czy rzeczywiście dwutlenek węgla ma jakikolwiek wpływ na ten proces. Sprawę wzięli w swoje ręce politycy, którzy posługując się procedurami demokratycznymi zastosowali je skutecznie do spraw będących w gestii nauki, która akurat z demokracja nie ma nic wspólnego.
W ten sposób oszustwo "ocieplenia klimatu" rozpowszechniane jest przez będące pod wpływem polityków media, podporządkowanych im naukowców, którzy z pieniądze gotowi są uzasadnić każdą teorię i każdy pomysł. Sprawy tej nie warto dalej rozwijać, bo prawda o "ociepleniu klimatu" byłą już dziesiątki razy ukazywana również przez naukowców polskich, odważnych redaktorów, publicystów, a ostatnio nawet przez związkowców.
Problem filozoficzny
Napływają coraz liczniejsze informacje o tym, że metoda hydraulicznego szczelinowania ma wpływ na powstawanie trzęsień ziemi. Ostatni komunikat PAP donosi o tym, że Kanadyjczycy bardzo poważnie przejęli się możliwością takich skutków eksploatacji gazu łupkowego. "Kanadyjskie firmy wydobywające gaz łupkowy przyznają, że stosowane metody wydobycia mogą powodować trzęsienia ziemi. W związku z ryzykiem wstrząsów, producenci gazu przygotowali specjalne samoregulacje w tej kwestii."
Oczywiście Kanadyjczycy mają rację! Ponieważ powody powstawania trzęsień ziemi do dziś nie zostały jednoznacznie wyjaśnione, każde przypuszczenie może być trafne. Na tym tle równie trafne są przypuszczenia związane a apokaliptycznymi wydarzeniami związanymi z końcem kalendarza Majów, co ma nastąpić 21 grudnia 2012 r.
Globalne wydarzenia przyrodnicze i kosmiczne nie są do końca oznaczone i zawsze istnieje ryzyko katastrofy. Co najciekawsze w tych katastroficznych prognozach jest to, że nikt nie mówi o skali prawdopodobieństwa. Jest ono nieskończenie małe w okresie naszego życia. Zatem wiedząc, że coś takiego zawsze może nastąpić możemy spać spokojnie, będąc pewnym, że za naszego życia się to nie wydarzy. Użycie zwrotu, że wydarzenia takie "mogą" się wydarzyć powinno być rozpatrywane w kategoriach filozoficznych, a nie technicznych. Jeżeli jednak Kanadyjczycy filozofię mylą z działalnością techniczną niech to będzie ich problem, a nie nasz.
Bajki o trzęsieniach ziemi
W elektronicznych mediach roi się od informacji o trzęsieniach ziemi wywołanych metodą hydraulicznego szczelinowania stosowanego przy eksploatacji gazu łupkowego. Czy można im zaprzeczyć?
Można, a nawet trzeba, bo to nie są trzęsienia ziemi. A co to jest? Są to wstrząsy lokalne wywołane zapewne stosowaniem tej metody. Co to za różnica?
Ano zasadnicza. Już z klasycznej definicji trzęsienia ziemi widać, że nie pasuje ona do tego rodzaju wydarzeń.
"Trzęsienie ziemi - to naturalny, krótkotrwały wstrząs ośrodka skalnego pochodzący z głębi Ziemi i rozchodzący się w postaci fal sejsmicznych po jej powierzchni i we wnętrzu".*
Można oczywiście zacytować inne definicje bardziej przystające do hydraulicznego szczelinowania. Ta jednak definicja w pełni oddaje przyrodniczy, regionalny i naturalny charakter tego zjawiska. Po pierwsze wstrząsy wywołane hydraulicznym szczelinowaniem nie są naturalne. Jaka to różnica, czy naturalne, czy nie, kiedy skutek jest ten sam? Otóż to! Skutek tylko z nazwy jest ten sam.
Dlatego aby zastraszyć niezorientowanych ludzi w problemie dla wstrząsów używa się terminu "trzęsienia ziemi". Wszak każdy wie jak straszne są skutki trzęsień ziemi. Począwszy od katastrofalnej fali tsunami na morzach i oceanach, a skończywszy na całych powalonych miastach i wioskach wraz z ich infrastrukturą.
Tymczasem dużo się pisze o "trzęsieniach ziemi" wywołanych eksploatacją gazu łupkowego, a jakoś nigdzie nie podaje się siły i skali tych pseudo "trzęsień ziemi". Nie tylko to, ale nie podaje się też ich skutków materialnych. Tu pękła na metr ziemia, tam zawalił się dom, gdzie indziej zginęli ludzie. Takie parametry prawdziwego trzęsienia ziemi podaje każdy komunikat stacji sejsmologicznej. A tu nic z tych rzeczy. Trwa tylko ogólna kampania na rzecz występowania "trzęsień ziemi" na skutek eksploatacji gazu łupkowego. Enigmatycznie mówi się, że są to zjawiska wielokrotne, częste i niebezpieczne. Siły i skali tych zjawisk związanych z gazem łupkowym nie podaje się do publicznej wiadomości, bo są one tak małe i zwykle rejestrowane tylko przez najczulsze urządzenia. Przez człowieka w ogóle nieodczuwalne...
Takie to są "trzęsienia ziemi" wywołane eksploatacją gazu łupkowego, których celem jest zakaz wzbogacania się krajów, które surowiec ten posiadają i mogłyby się na nim wzbogacić.
ZG Rudna zabił węża
Gdyby wszystkie tego rodzaju wstrząsy zakwalifikować, jako "trzęsienia ziemi", to całe polskie podziemne górnictwo węgla kamiennego i rud miedzi należałoby zgodnie z tą logiką zlikwidować. Wszak zarówno w jednym, jak i drugim górnictwie mimo stosowania wyrafinowanej profilaktyki zapobiegającej podobnym wydarzeniom zachodzą one jednak nieustannie. Nikt ich jednak nie nazywa "trzęsieniami ziemi".
Na przykład: dla wieżowców w Polkowicach, obok ZG Rudna w skutkach miałoby to nawet swoje uzasadnienie. Podczas najsilniejszych wstrząsów w tej kopalni wieżowce się chwieją. Na górnych piętrach przesuwają się meble. Odszkodowania sięgają setek i milionów złotych. Wieżowce spięto pasami stalowymi, wzmocniono i jakoś dają sobie radę. Podczas jednego z tych wstrząsów doszło do tragedii, kiedy w mieszkaniu na najwyższym piętrze na szafie spał tropikalny wąż. Szafa w czasie wstrząsu się odsunęła, wąż spadł między nią a ścianę. Powracając do swojego pierwotnego położenia szafa przydusiła węża, który zginą na miejscu. To skutki wstrząsów na powierzchni. Należą one dotąd do najsilniejszych jakie wystąpiły w Polsce.
Nie kupujmy takich bajek
Od czasów PRL w Polsce istnieje kult tzw. Zachodu. Tam wszystko ma być prawdziwe, sprawiedliwe i najlepsze. Nie zaprzeczając istniejącym tam cnotom trzeba zauważyć, że wiele pochodzących stamtąd wiadomości, koncepcji i poglądów skierowanych jest przeciwko naszym interesom. Do tej kategorii zaliczyć trzeba zarówno teorię o "ociepleniu klimatu", jak i "trzęsień ziemi" związanych z eksploatacją gazu łupkowego. Tych bajek nie możemy bezkrytycznie powielać, upowszechniać i kupować, bo sami sobie zaszkodzimy.
* Marek Graniczny i Włodzimierz Mizerski - Katastrofy przyrodnicze. Wydawnictwa Naukowe PWN. Warszawa 2009.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.