Portal górniczy nettg.pl dowiedział się z kręgów zbliżonych do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, że Jolanta Fedak, jego szefowa za czasów pierwszego rządu Tuska może stanąć na czele Państwowej Inspekcji Pracy.
Źródło (z oczywistych względów chcące zachować anonimowość) twierdzi, że kandydatura b. minister pracy "jest bardzo poważna". Na ile, to się okaże wkrótce, bowiem po tym, jak Anna Tomczyk złożyła przed kilkoma dniami rezygnację z funkcji główny inspektor pracy i gdy tylko marszałek Sejmu przyjmie ten wniosek, to Państwowa Inspekcja Pracy będzie bez szefa. A bez niego długo pozostawać nie może, zważywszy, że PIP na brak pracy i zajęć nie narzeka.
Gwoli ścisłości przypomnijmy, że głównym inspektorem pracy b. minister Jolanta Fedak miała już zostać z początkiem roku. Wtedy o tym donosił tygodnik Wprost. Wówczas to poseł PSL Janusz Piechociński chwalił kompetencje i doświadczenie. Pozytywnie wypowiadali się o jej wiedzy i doświadczeniu także politycy PO.
Rzecz jednak w tym, i to też przypomina portal górniczy nettg.pl, że mimo tych walorów Jolanta Fedak nie znalazła miejsca w składzie drugiego rządu Donalda Tuska. Kandydując w okręgu zielonogórskim do Sejmu z 1. miejsca na liście PSL zdobyła 4692 głosy, ale nie mandat. Z drugiej strony jednak w wyborach w 2007 r. Jolanta Fedak choć uzyskała 45719 głosów i mandatu nie wywalczyła, to jednak znalazła się w składzie gabinetu Donalda Tuska i resortem pracy kierowała do ostatniego dnia kadencji.
Dodajmy także, że od lutego 2012 r. b. minister jest szefem rady nadzorczej Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jest to je jedyne miejsce zatrudnienia. Tabloid Fakt podawał, że to praca za 2,5 tys. zł miesięcznie.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Ciekawe, co Główny przehandlował z Donkiem za fotel dla Jolki?