Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.48 PLN (+0.28%)

KGHM Polska Miedź S.A.

315.25 PLN (-1.48%)

ORLEN S.A.

128.94 PLN (+0.58%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.51 PLN (-1.36%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.77 PLN (-1.33%)

Enea S.A.

22.30 PLN (-1.15%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.15 PLN (0.00%)

Złoto

4 712.49 USD (-1.01%)

Srebro

74.58 USD (-3.99%)

Ropa naftowa

102.90 USD (+1.29%)

Gaz ziemny

2.72 USD (+0.15%)

Miedź

6.03 USD (-1.66%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.48 PLN (+0.28%)

KGHM Polska Miedź S.A.

315.25 PLN (-1.48%)

ORLEN S.A.

128.94 PLN (+0.58%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.51 PLN (-1.36%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.77 PLN (-1.33%)

Enea S.A.

22.30 PLN (-1.15%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.15 PLN (0.00%)

Złoto

4 712.49 USD (-1.01%)

Srebro

74.58 USD (-3.99%)

Ropa naftowa

102.90 USD (+1.29%)

Gaz ziemny

2.72 USD (+0.15%)

Miedź

6.03 USD (-1.66%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Chcieliśmy po prostu przeżyć

fot: Aldona Minorczyk-Cichy

- Za odmowę wykonania rozkazu szliśmy na początek do aresztu i nie wiadomo było, co nastąpi potem. Kiedy matka przyjeżdżała do mnie na widzenia, ostrzegała, abym nie mówił niczego, co się działo w domu, o czym rozmawialiśmy. Uspokajałem ją, że wiem i że dam radę - opowiada Edmund Celoch

fot: Aldona Minorczyk-Cichy

- Pierwszy miesiąc to było szkolenie. W tym czasie byliśmy dwa razy na dole. Potem przysięga i praca. 30 miesięcy harówki pod ziemią. Dowódcą był Lebiedow, Rosjanin, znany z tego, że w 1945 r. wjechał jako pierwszy na czołgu do Siemianowic Śląskich - wspomina w rozmowie z Trybuną Górniczą EDMUND CELOCH, wiceprzewodniczący Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników, szef katowickiego oddziału związku.

Związek powstał 25 lat temu. Jak to się stało, że postanowiliście się zrzeszyć?
Pomógł nam prof. Wiesław Chrzanowski, ówczesny poseł, były żołnierz Armii Krajowej, powstaniec warszawski. To on wystąpił z taką inicjatywą, otworzył nam symboliczną bramę, abyśmy mogli zapoznać społeczeństwo z naszą historią, katorgą.

Katowicki oddział, któremu pan przewodniczy, jest jednym z największych w kraju. Ile obecnie osób zrzesza?
Byłych żołnierzy-górników już tylko 860, oprócz tego 1380 wdów. Ale na początku, czyli w 1992 r., było nas ponad 5000. Nie ma tygodnia, aby nie przyszła informacja, że ktoś odszedł. Proszę pamiętać, że do wojskowych batalionów przymusowo wcielono w latach 1949-1959 w sumie ok. 200 tys. młodych chłopców z rodzin inteligenckich, powiązanych z podziemiem, synów obszarników, podejrzanych politycznie, a także tych, którzy po prostu mieli rodzinę za granicą i dostawali od niej listy. Trafiali tam też repatrianci z Francji, którzy wrócili do ojczyzny z powodu tęsknoty i miłości do kraju. Zupełnie nie rozumieli, dlaczego zostali skierowani do kopalni. To było okrutne. Żołnierze-górnicy trafili do 63 kopalń, w tym 3000 z nich do kopalni uranu, gdzie zostali napromieniowani. Pracowali też w hutach i kamieniołomach.

Czym pan się zasłużył, aby trafić do batalionu?
Moja rodzina od pokoleń była patriotyczna, część przebywała poza granicami. Ojciec prowadził własną firmę, był kupcem. To wystarczyło. Pasjonował mnie sport, grałem w piłkę nożną. Z tego powodu miałem trafić do jednostki w Krakowie. W Wojskowym Klubie Sportowym wypisano już odpowiednie papiery, kiedy obecny przy naborze cywil wtrącił się do rozmowy. Chwilę później usłyszałem, że mój wyjazd zostanie jednak przełożony. Kiedy w wyznaczonym terminie stawiłem się na miejscu zbiórki, pociąg ruszył w kierunku Krakowa, ale do niego nie dojechał. Trafiłem wraz z innymi poborowymi do Jaworzna, do kopalni Bierut (później zwana kopalnią Jaworzno – przyp. red.). Pracowałem tam w latach 1950-1951.

Opowie pan o pobycie w Jaworznie?
Pierwszy miesiąc to było szkolenie. W tym czasie byliśmy dwa razy na dole. Potem przysięga i praca. 30 miesięcy harówki pod ziemią. Dowódcą był Lebiedow, Rosjanin, znany z tego, że w 1945 r. wjechał jako pierwszy na czołgu do Siemianowic Śląskich. Później, po małżeństwie z Polką, zmienił nazwisko na Lebiedziński. Lepiej wspominam jednak kpt. Nowakowskiego, jeszcze przedwojennego oficera, który po prostu był człowiekiem. Dzięki niemu mogliśmy stworzyć sekcje piłki nożnej, siatkówki, ping-ponga, bokserską, a nawet tercet muzyczny. To było bardzo ważne, bo pozwalało trochę uciec od codziennej koszmarnej pracy. W kop. Bierut pracowało się przez siedem dni w tygodniu, czasami nawet 18 godzin na dobę. Pamiętam taki powrót z pracy, kiedy szef oddziału kazał nam śpiewać, a my ledwo powłóczyliśmy nogami. Mieliśmy szczęście, bo mój rocznik mieszkał już w murowanych budynkach. Wcześniejsze – w namiotach. My wszyscy byliśmy tam wzięci na wyniszczenie. Grupa chłopców z rodzin patriotycznych, których obawiano się. To był ciąg dalszy likwidacji Żołnierzy Wyklętych. Nie chciano, abyśmy wyrośli na ich następców.

Buntowaliście się przeciwko temu, co wam zrobiono?
To nie było takie proste. Zakładnikami były nasze rodziny. Za odmowę wykonania rozkazu szliśmy na początek do aresztu i nie wiadomo było, co nastąpi potem. Kiedy matka przyjeżdżała do mnie na widzenia, ostrzegała, abym nie mówił niczego, co się działo w domu, o czym rozmawialiśmy. Uspokajałem ją, że wiem i że dam radę. Dotrzymałem słowa. Tak ja, jak i pozostali musieliśmy sobie radzić w sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. A nie było łatwo. Mieliśmy świadomość, że w tak dużej grupie muszą kryć się donosiciele. Trzeba było zachować ogromną ostrożność, bez bohaterstwa, bo chodziło o przetrwanie i o bliskich.

Bataliony rozwiązano w 1959 r. Czy po zakończeniu służby nadal miał pan kłopoty?
Życie toczyło się dalej, ale czułem oddech bezpieki na plecach. Wiedziałem, że jako element podejrzany nadal jestem na celowniku służb. Zachowywałem ostrożność, pilnowałem się, uważałem na to, co mówię i do kogo. Podobnie mieli inni byli żołnierze-górnicy.

25 lat od utworzenia związku to ładna rocznica. Jak ją uczciliście?
Obchodziliśmy tę rocznicę tak w Warszawie, jak i Katowicach. Po niemal 10 latach starań może nareszcie uda się dopisać żołnierzy-górników do ustawy o kombatantach i osobach represjonowanych. To dla nas ważne. I uzyskaliśmy zapewnienie o rychłym załatwieniu tej sprawy. Walczymy też o zachowanie pamięci. Mamy swoje miejsce w Zabytkowej Kopalni Guido w Zabrzu, a na Rozbarku przy udziale władz miejskich w Bytomiu odsłonięto pomnik w hołdzie żołnierzom górnikom. Mamy też tablice epitafijne w dawnych obiektach kopalnianych w Jaworznie, Katowicach, Wojkowicach. Organizujemy pielgrzymki dla członków związku, współpracujemy z samorządem wojewódzkim i miejskimi oraz z innymi organizacjami pozarządowymi. Na Uniwersytecie Śląskim powstała nawet praca doktorska na nasz temat. Jej autorem jest dr Andrzej Kubica. Przez trzy lata z nim ściśle współpracowaliśmy. To dla nas ważne, bo powstał solidny dokument opowiadający o naszej katordze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jak działa profesjonalna szorowarka do podłóg i kiedy warto z niej skorzystać?

Utrzymanie czystości dużych powierzchni wymaga nie tylko czasu, ale przede wszystkim odpowiedniego sprzętu. Profesjonalne szorowarki do podłóg pozwalają znacząco przyspieszyć proces sprzątania i poprawić jego efektywność. Sprawdzają się zarówno w niewielkich przestrzeniach, jak i w dużych obiektach przemysłowych, gdzie liczy się wydajność i precyzja. Jak działają i kiedy warto po nie sięgnąć?

Koleje Śląskie korygują rozkład jazdy zgodnie z sugestiami pasażerów

W najbliższych tygodniach prace prowadzone przez PKP PLK będą skutkować zmianami w rozkładzie jazdy pociągów. Dla Kolei Śląskich to okazja do wprowadzenia korekt, o które wnioskowali pasażerowie. Część połączeń będzie lepiej skomunikowana, na innych pojawią się dodatkowe przystanki, a jeszcze inne zostaną dopasowane do potrzeb osób dojeżdżających do pracy na konkretne godziny.

Serce gospodarki i biznesu bije w Katowicach - EEC 2026 w obiektywie fotografa

Drugi dzień Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach - największej tego typu imprezy w regionie i kraju. Zapraszamy do obejrzenia jej od kulis, korytarzy, a nie tylko oficjalnych obrad, dyskusji, paneli. To na korytarzach, przy stolikach z kawą zapadają często ważne dla biznesu i gospodarki decyzje. Fotoreportaż przygotowała red. Katarzyna Zaremba-Majcher.

Św. Florian coraz bliżej – KGHM przygotowuje się do Dnia Hutnika

Tradycyjnie tegoroczne obchody Dnia Hutnika rozpoczną się 4 maja od złożenia kwiatów przy pomniku św. Floriana, patrona hutników i strażaków, przed Hutą Miedzi Głogów. Główne uroczystości z udziałem władz KGHM zostały zaplanowane na 8 maja. Tegoroczna Akademia będzie wyjątkowa, gdyż zainauguruje obchody 65-lecia KGHM. Podobnie jak w ubiegłych latach bogaty program obchodów Dnia Hutnika będzie obfitował w widowiskowe wydarzenia i spotkania dla mieszkańców regionu. Powodem do hucznego świętowania będzie również 55-lecie Huty Miedzi Głogów.