Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.54 USD (0.00%)

Srebro

85.45 USD (+0.09%)

Ropa naftowa

99.51 USD (+2.71%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.80%)

Miedź

5.84 USD (-0.72%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.54 USD (0.00%)

Srebro

85.45 USD (+0.09%)

Ropa naftowa

99.51 USD (+2.71%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.80%)

Miedź

5.84 USD (-0.72%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Zbrodnia, która wstrząsnęła nie tylko górnictwem

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Dyrektor Major został zastrzelony w swoim gabinecie, który znajdował się budynku biurowym ówczesnej kopalni Staszic

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

W marcu 1998 r. prokurator Robert Hernand skierował do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi Maneckiemu, zabójcy Mirosława Majora, dyrektora kopalni Staszic. Proces rozpoczął się dwa miesiące później. Manecki nie przyznał się do winy. Odmówił odpowiedzi na pytania sądu. Wyrok brzmiał: 25 lat więzienia. Sędzia Elżbieta Sieradzka zgodziła się na publikację nazwiska skazanego.

Cztery lata wcześniej, dokładnie 24 listopada 1994 r., st. sierż. Masłowski tuż przed godz. 10. został wezwany do siedziby dyrekcji kopalni Staszic. Powód: zabójstwo. Ofiara: Mirosław Major, dyrektor. Tak zaczęło się jedno z największych śledztw w historii śląskiej kryminalistyki w sprawie zbrodni, która wstrząsnęła nie tylko środowiskiem górniczym, ale całym regionem.

Za to, co mi pan zrobił
Kiedy st. sierż. Masłowski wszedł do gabinetu dyrektora Majora, zwłoki nadal tam leżały. Ryszard Miklis, bezpośredni świadek zeznał: – Około 9.35 do pokoju wszedł mężczyzna średniego wzrostu i oznajmił: „Ja mam do pana dyrektora jedną sprawę za to, co mi pan zrobił”.

Mężczyzna sięgnął do kieszeni płaszcza i wyjął z niej rewolwer winchester magnum kaliber 22. Padły dwa strzały. Zdaniem Lucyny Mazak, lekarki sądowej, która badała ciało, Major zmarł na miejscu.

Kolejny świadek, sekretarka Janina Krupierz, nie chciała wpuścić przyszłego zabójcy do gabinetu dyrektora. Wyjaśniała, że szef jest zajęty. Mężczyzna wykorzystał jednak chwilę, kiedy robiła herbatę na zapleczu. To Krupierz wskazała st. sierż. Masłowskiemu, że strzały oddał Zbigniew Manecki.

Już podczas procesu, a wcześniej także podczas śledztwa, dokładnie sprawdzono, jak wyglądał dzień Maneckiego, przedsiębiorcy mocno zadłużonego w kopalni. Rano, jak zwykle wyszedł z domu. Był umówiony na spotkanie w hotelu „Katowice”, ale nie dotarł tam. Wsiadł do taksówki Piotra Siary i zamówił kurs do kopalni Staszic. Taksówkarz zeznał, że zachowywał się spokojnie: „Kiedy wyszedł po kilku minutach z budynku, powiedział, że sprawę załatwił i możemy jechać”.

Manecki prowadził rozliczne interesy. W 1990 r. wydzierżawił od kopalni Staszic Karczmę Śląską w Giszowcu. Inwestycja była spora, interes początkowo szedł dobrze. Po czasie coś zaczęło szwankować, pojawiły się opóźnienia w płatnościach, narastały długi. Nic dziwnego, że w końcu kopalnia wypowiedziała mu umowę najmu. Przedsiębiorca był przekonany, że ktoś mu zagraża. Dostał pozwolenie na broń. Został też członkiem Policyjnego Klubu Sportowego. Zdaniem wspólnika nie potrafił przyznać się do błędu, miał manię prześladowczą. Paweł Kurek zeznał: „Sądził, że wszyscy chcą zabrać jego pieniądze. Za wszystkie niepowodzenia winił innych i musiał mieć tzw. kozła ofiarnego”.

Wielka ucieczka
Po wyjściu z gabinetu dyr. Majora Manecki rozpłynął się jak we mgle. Co robił? Opowiadał o tym policjantom po zatrzymaniu w Londynie. Ta relacja jest pełna sprzeczności i niezbyt wiarygodna. Twierdził, że do Wielkiej Brytanii uciekał przez Czechosłowację, Austrię, Włochy, Francję i Belgię. Posługiwał się paszportem, który ukradł kierowcy ciężarówki, Piotrowi Holewie.

Wpadł w Londynie w nocy 9 maja 1995 r. Trafił na przesłuchanie do Sądu Pokoju przy Bow Street. Początkowo opowiadał, że jest niewinny. W dniu śmierci Majora przy windzie w budynku dyrekcji kopalni Staszic miało go zaatakować dwóch mężczyzn. Napastnicy rzekomo go uprowadzili i kazali się przyznać do zabójstwa. Nie poszedł na policję, bo bał się, że zostanie zabity. Opowiadał też, że dyrektor kopalni był powiązany z mafią, żądał od niego łapówek. Ostatecznie poprosił o azyl polityczny.

Ernest John Mustoe, inspektor Scotland Yardu zeznał, że Manecki przyznał się, iż do Wielkiej Brytanii wjechał na paszporcie na nazwisko Holewa Piotr, bo zabił człowieka. Oddał też policjantowi magnum, z którego strzelał.

22 lutego 1996 r. Sąd Magistracki w Londynie wydał decyzję o ekstradycji. Ostatecznie 14 lipca 1997 r. zabójca trafił do Aresztu Śledczego przy ul. Mikołowskiej w Katowicach.

Psychologowie i psychiatrzy, którzy go badali, nie mieli wątpliwości co do tego, że Manecki w chwili oddania strzałów był poczytalny. Pochodził z Kielc. Nie dostał się na politechnikę i studiował wychowanie techniczne w Katowicach. Pracował w kopalni, potem w spółdzielni ogrodniczej. Następnie założył firmę. Pierwsza żona zmarła na raka. Synem zajęli się dziadkowie. Nie utrzymywał z nim kontaktów. Z drugą żoną miał córkę. Żona zmarła niespełna rok po zakończeniu procesu. W więzieniu odwiedzały go tylko siostry.

W pełni poczytalny
U Maneckiego stwierdzono podczas badań psychiatryczno-psychologicznych wysoką sprawność intelektualną oraz zawyżone poczucie wartości: „Osobowość badanego wykazuje cechy i mechanizmy typowe dla zaburzeń osobowości typu paranoicznego. Brak tolerancji na krytykę. Egocentryzm. Wysoka samoocena, przecenianie własnych uzdolnień i możliwości, przekonanie o nieomylności. Przedstawia siebie jako ofiarę bliżej nieokreślonych sił, niesprecyzowanych osób. Nie ma podstaw do uznania go za niepoczytalnego”.

Megaloman, przekonany, że posiada szereg wybitnych zdolności i możliwości, dominacja emocji wrogości, agresywności, gotowość do przeżywania złości i nienawiści, paranoik - to cechy wymienione w raporcie, który znajduje się w sądowych aktach.

24 marca 1998 r. prokurator Robert Hernand skierował do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach akt oskarżenia przeciwko Maneckiemu. Oskarżycielem posiłkowym została żona zmarłego, Teresa Major. Proces rozpoczął się dwa miesiące później. Manecki konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Wyrok brzmiał: 25 lat więzienia.

Sędzia Elżbieta Sieradzka nie miała wątpliwości co do jego winy. W uzasadnieniu napisała: „Uznano, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim, co znaczy, najogólniej mówiąc, że chciał dokonać przestępstwa i to w wyniku zamiaru przemyślanego, z premedytacją. Brak w sprawie jakichkolwiek dowodów, że sprawca działał w stanie silnego wzburzenia”.

Manecki trafił do Zakładu Karnego w Strzelcach Opolskich. Jak informuje Elżbieta Krakowska, rzecznik prasowy dyrektora generalnego Służby Więziennej, mężczyzna nadal przebywa w odosobnieniu. Zakończenie kary nastąpi 9 listopada 2020 r. Walczył o przedterminowe zwolnienie, ale jego wnioski o ułaskawienie: w 2005 i 2009 r. zostały oddalone. W aktach sądowych jest też informacja o samouszkodzeniu w proteście przeciwko wyrokowi sądu i głodówce przeciwko „sprzedajnym prokuratorom”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.