Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu!
Jeśli w naszych publicznych rozmowach i dyskusjach pojawiają się dywagacje na temat kiepskiej kondycji moralnej, intelektualnej, społecznej — i jakiej tam jeszcze — narodu, zamieszkującego ten cudny kraj, i jeśli pojawia się konieczność wyjaśnienia, skąd ta kiepska kondycja, to odpowiedź zawsze jest jedna: to nie wina tego jakże wspaniałego, może nawet wybranego narodu. Nie, po stokroć nie!