Stanisławski: Długotrwały proces wygaszania kopalń jest znacznie tańszy od ich chamskiego zamykania
fot: Maciej Dorosiński
Przewodniczący MZZ "KADRA" Górnictwo argumentuje, że już od marca przedstawiciele górniczych związków zawodowych apelowali do rządu, żeby spółki energetyczne kupowały węgiel z polskich kopalń
fot: Maciej Dorosiński
- Cena bezpieczeństwa socjalnego pracowników jest bardzo wysoka. Zgodziliśmy się na rzecz bez precedensu - napisał w nadesłanym stanowisku Krzysztof Stanisławski, przewodniczący MZZ „KADRA” Górnictwo.
"Związki Zawodowe działające w kopalniach wydobywających węgiel kamienny zostały faktycznie zmuszone do zawarcia bardzo trudnego porozumienia. Cena bezpieczeństwa socjalnego pracowników jest bardzo wysoka. Zgodziliśmy się na rzecz bez precedensu. Daliśmy zgodę na zamknięcie kopalń. Problem górnictwa węgla kamiennego rozpoczął się z końcem 2019 roku.
Na wskutek polityki rządu RP energetyka polska przestała spalać polski węgiel. I nie mam wątpliwości, że decyzje nie zapadały na poziomie zarządów spółek energetycznych.
W ciągu ostatnich dwóch lat zaimportowano do naszego kraju około 30 mln ton węgla. Z wieloletniego eksportera energii elektrycznej w ciągu ostatnich dwóch lat staliśmy się jej znaczącym importerem. Kopalnie węgla kamiennego stały się zbędnym elementem gospodarki Polski" - napisał Stanisławski.
Przewodniczący MZZ "KADRA" Górnictwo argumentuje, że już od marca przedstawiciele górniczych związków zawodowych apelowali do rządu, żeby spółki energetyczne kupowały węgiel z polskich kopalń. Dodaje, że próbowali również zainteresować rozwiązaniem problemu stronę społeczną energetyki
"Postawiono nas pod ścianą i zapowiedziano, że albo się zgodzimy na powolną likwidację górnictwa węgla kamiennego z zabezpieczeniem dla pracowników, albo nastąpi naprawianie nienaprawialnego poprzez brutalną i natychmiastową likwidację poszczególnych kopalń.
Z rozbawieniem czytam opinie pożal się Boże specjalistów, ekonomistów i żurnalistów. Wygląda na to, że zrobiliśmy komuś krzywdę. Myślałem, że porozumienie będzie trudne do przyjęcia dla społeczności górniczej. Pomyliłem się. Zapadła decyzja o likwidowaniu kopalń. Związki zawodowe zachowując się racjonalnie wyraziły zgodę. Długotrwały proces wygaszania kopalń jest znacznie tańszy od ich chamskiego zamykania. Komuś jest żal, że nie daliśmy się, wzorem lat ubiegłych, wyprowadzić na ulicę.
Przypominam, że na razie 70 procent energii produkowanej w Polsce jest wynikiem spalania węgla. Ciekawe na które lokalizacje elektrowni jądrowych społeczności lokalne oraz Greenpeace wyraziły już zgodę" - można przeczytać w nadesłanym stanowisku.