Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Zaleze

fot: Monika Krężel

Katowicka dzielnica Załęże

fot: Monika Krężel

Zaleze 21 Zaleze 20 Zaleze 19

+19 Zobacz galerię

Zaleze 15 Zaleze 16

Galeria
(22 zdjęć)

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Niewiele osób wie, że położona w bliskiej odległości od centrum Katowic i wijąca się wzdłuż ulicy Gliwickiej dzielnica, miała kiedyś rolniczy charakter. Ma też bogatą historię, bo założono ją jako wiejską osadę już w XIII wieku, choć pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1360 r. Dzisiaj nazywana jest dzielnicą z muralami, walczącą o rewitalizację. Na pewno warto ją odkryć podczas weekendowego spaceru. Chociażby po to, by zobaczyć zaprojektowane przez słynnych Zillmannów przepiękne budynki.

Na spacer po Załężu zaprosiła chętnych Filia nr 3 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach. Przewodnikiem był Kamil Iwanicki, silesianista i badacz Górnego Śląska.

Rolniczy charakter osady można było obserwować jeszcze w XVIII w. – Wtedy Załęże zamieszkiwało zaledwie 180 osób. Jednak już w latach 30. XX w. liczba mieszkańców wyniosła 130 tysięcy, mnóstwo osób przybyło do pracy w kopalni i hucie – opowiadał Kamil Iwanicki. – Kopalnia Kleofas i Huta Baildon zmieniły kształt miejscowości w osadę robotniczą. Ale ślady wiejskiej zabudowy, podczas spaceru wzdłuż krętej ulicy Gliwickiej, nadal można spotkać – dodał.

W tej katowickiej dzielnicy zobaczymy więc dzisiaj wiejskie chatki, wielkomiejskie kamienice i oczywiście familoki. W 1899 r. wybudowano tutaj linię tramwajową łączącą Bytom z Mysłowicami, co też przyczyniło się do rozwoju dzielnicy.

Skąd nazwa dzielnicy? Niektóre źródła mówią, iż od żołędzi, które są też w herbie Załęża. Inne z kolei od nazwy „za łęgiem”, co oznaczało – za nadrzecznym lasem. A tak o tym miejscu mówili mieszkańcy Dębu.

Krzyż na rozdrożu

Gdyby ktoś wyruszał na Załęże z centrum Katowic, tuż po minięciu kompleksu kinowego, u zbiegu ulic Pośpiecha i Gliwickiej, zobaczy krzyż. Ma ponad 100 lat, postawiono go wówczas na granicy wsi, wcześniej był też drewniany. Co ciekawe, w tamtym czasie znajdowała się tutaj gospoda, a obok niej boisko, na którym grał m.in. Naprzód Załęże.

Przy ul. Pośpiecha warto zwrócić jeszcze uwagę na dwa budynki.

– Pierwszy to obecna siedziba Powiatowego Urzędu Pracy, który mieści się w modernistycznym obiekcie wybudowanym w latach 20. XX w. jako azyl dla bezdomnych. Wzorowany był na azylu wiedeńskim, mogło w nim przebywać równocześnie 240 osób. W czasie pierwszych lat funkcjonowania azylu rocznie przewijało się przez niego 3500 osób, głównie bezdomnych z ulicy Agnieszki, zamieszkałych w ziemiankach i pracujących w biedaszybach – relacjonował Kamil Iwanicki.

Przy tej samej ulicy powstała też fabryka mydła, wód kolońskich i perfum Czwiklitzera. Po II wojnie światowej w tym miejscu działały Katowickie Zakłady Chemii Gospodarczej Pollena-Savona.

Zakłady przemysłowe

Niewiele osób wie, że już w XV wieku w osadzie powstaje kuźnica nad Rawą, a w XVIII wieku na Załęskiej Hałdzie dwie kopalnie – Charlotte oraz Wiktor, które zostaną później włączone do kopalni Wujek.

W 1823 r. John Baildon, Szkot zatrudniony przez hrabiego Redena w Królewskiej Odlewni Żelaza w Gliwicach, buduje w Załężu hutę, która początkowo zatrudnia zaledwie kilkadziesiąt osób. – Jest to jeden z zakładów przemysłowych, który nigdy nie zmienił swojej nazwy.

W latach 80. XIX w. huta przechodzi w ręce dwóch przemysłowców, którzy zakładają spółkę. Są to Wilhelm Hegenscheidt i Oskar Caro. To Hegenscheidt jest inicjatorem budowy kolonii robotniczej, której początki sięgają 1885 r. – opowiadał Kamil Iwanicki.

Z kolei w 1846 r. prace rozpoczyna kopalnia Kleofas, założona przez górnośląskiego przemysłowca Karola Godulę pod nazwą Cleophas. Wniosek na jej nadanie złożono w dniu wspomnienia św. Kleofasa i stąd nazwa kopalni. Godula świetnie zainwestował, wiedział, że w tym miejscu są pokłady węgla, a wkrótce pobiegną tory kolejowe.

W 1880 r. zakład zatrudniający wówczas około 4 tys. osób – od kolejnych przemysłowców Schaffgotschów – kupuje spółka Giesche. Właściciele kopalni budują w Załężu dwór, prosząc w 1907 roku słynnych architektów Zillmannów o przebudowę go w stylu neoklasycystycznym. Dzisiaj w tym budynku znajdują się klinika i przychodnia. Zillmannowie projektują w dzielnicy o wiele więcej obiektów, w tym salę gimnastyczną położoną przy jednej ze szkół czy dom noclegowy kopalni Kleofas.

Kopalnia wybudowała na Załężu, na przełomie XIX i XX w., kolonię robotniczą – 54 familoki i 18 domów urzędniczych. Domy stoją m.in. wzdłuż ul. Gliwickiej, familoki rozciągają się między ulicą Bocheńskiego a Wiśniową.

– W 1924 r. dzielnica zostaje włączona do Katowic. Co ciekawe, podczas plebiscytu 5 tys. mieszkańców głosuje za Niemcami, a 800 osób mniej za Polską – przypomniał Kamil Iwanicki.

Katastrofa w kopalni

Interesującą historię ma także kościół pw. św. Józefa. Mieszkańcy Załęża należeli początkowo do parafii w Bogucicach. W 1894 r. ksiądz Ludwik Skowronek z Dębu kupił działkę pod budowę kościoła, jednak do budowy od razu nie doszło.

W marcu 1896 r. w kopalni Kleofas dochodzi do katastrofy w szybie Frankenberg. Wskutek zaprószenia ognia doszło do pożaru, w którym życie straciły 104 osoby, w rejonie zagrożenia było 135 górników.

Ksiądz Skowronek uznał, że w dzielnicy trzeba wybudować kościół, parafia powstała jako wotum dziękczynne po katastrofie. Datki na budowę zbierano m.in. od mieszkańców Załęża i Dębu. Kościół wybudowano w stylu neogotyckim według projektu architekta Ludwika Schneidera z Gliwic, świątynię wznoszono w latach 1898-1900. Do dzisiaj zachowało się wyposażenie z tamtych czasów, są ołtarze św. Floriana oraz św. Barbary. Przeniesiono tu także tablicę pamiątkową z cechowni kopalni Kleofas. Nazwiskami poległych górników nazwano także 11 ulic w kolonii Mościckiego na Załężu, która powstała w latach 30. XX w.

Warto też zwrócić uwagę na murale znajdujące się na ścianach bloków czy familoków. Pierwsze powstały 15 lat temu, autorką niektórych z nich jest znana artystka Mona Tusz.

Spacer zrealizowano w ramach projektu „Centrum Społecznościowe Nasze Załęże. W stronę sprawiedliwej transformacji” finansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląskie znów stolicą światowej lekkoatletyki. Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej w Katowicach i Chorzowie

W najbliższy weekend, 22–23 sierpnia 2026 r., województwo śląskie ponownie stanie się centrum światowej lekkoatletyki dzięki Silesia Memoriałowi Kamili Skolimowskiej – polskiej odsłonie Diamentowej Ligi. Najpierw zawodnicy i kibice spotkają się w samym sercu Katowic, a dzień później rywalizacja przeniesie się na Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie.

Fajer na Hoymie, czyli zakończenie wakacji w zabytkowej kopalni

Zabytkowa Kopalnia Ignacy w Rybniku po raz pierwszy stanie się miejscem wspólnego święta mieszkańców dzielnicy Niewiadom. Impreza pod hasłem „Fajer na Hoymie” odbędzie się 29 sierpnia 2026 roku i połączy rodzinne atrakcje z koncertami oraz pokazem Fontanny Parowej.

Z aparatem wśród górników. Z okazji Światowego Dnia Fotografii przypominamy zdjęcia Katarzyny Zaremby-Majcher

Obchodzimy dzisiaj Światowy Dzień Fotografii. Z tej okazji chwalimy się pracami red. Katarzyny Zaremby-Majcher, fotoreporterki od wielu lat pracującej dla Trybuny Górniczej i portalu netTG.pl. Utrwala w swoim obiektywie kopalnie, pracę i zwyczaje górnicze. Jest zawsze tam, gdzie coś ważnego się dzieje - i w dobrych, i w trudnych chwilach. Zobaczcie jej fotografie, a być może znajdziecie na nich także siebie.

Szyb Krystyna. Niezmiennie zachwyca, to perełka modernistycznej architektury

Wieża wyciągowa Szybu Krystyna w Bytomiu to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych budowli industrialnych w naszym regionie. Co ciekawe, do współpracy przy wykonaniu projektu wieży zaproszono znanego architekta