Niemcy nie mają innego wyjścia, muszą zostać przy węglu

fot: Kajetan Berezowski

- Niemcy to największy producent węgla brunatnego na świecie i największy importer węgla kamiennego w Europie – przypomina Jerzy Markowski

fot: Kajetan Berezowski

- Niemcy prędko z węgla nie zrezygnują, są bardziej węglowym krajem niż Polska – zauważa Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, odpowiedzialny za górnictwo.

Obecnie miks węglowy naszych zachodnich sąsiadów składa się w równych częściach z energetyki jądrowej, odnawialnej i węglowej.

- Na tę węglową część składa się obecnie przede wszystkim węgiel brunatny, który Niemcy wydobywają już w ilości 180 mln t oraz 60 mln t węgla kamiennego. Niemcy to największy producent węgla brunatnego na świecie i największy importer węgla kamiennego w Europie – zauważa Jerzy Markowski.

W jego opinii górnictwo węgla kamiennego w Niemczech mogłoby dalej funkcjonować, ale zgubiły go potężne subwencje wpompowywane w kopalnie od dziesiątków lat.

- Największym problemem niemieckiego górnictwo było to, co zrobić z pieniędzmi, a nie gdzie ich szukać. Zawsze powtarzałem niemieckim partnerom: "Wyście sobie sami to górnictwo zniszczyli poprzez koszty". Wydobycie tony węgla kamiennego w Niemczech było nawet pięciokrotnie droższe niż w Polsce, a warunki geologiczno-górnicze w zasadzie takie same. Dzięki dostatkom pieniądza doszło tam do istnego obłędu. Wymyślano młotki do uderzania w młotki. Kiedy przed rokiem odwiedziłem kopalnię Prosper Haniel w Bottrop, to do podziemnych wyrobisk zjeżdżałem mercedesem za 260 tys. euro. Jechało się pochylnią cztery kilometry w dół. I takich aut na stanie kopalni było wówczas sześć. W naszej rzeczywistości nigdy nie było to możliwe i nie będzie – podkreśla były wiceminister.

Takie podejście do problemu – zdaniem Markowskiego – jest charakterystyczne dla bogatych krajów, w których nie występuje zjawisko deficytu budżetowego i można subwencjonować każdą alternatywę energetyczną, nawet węglową.

- Są takie landy w Niemczech, jak Hesja, które w ponad 50 procentach opierają swój bilans energetyczny na źródłach odnawialnych, ale też na subwencjach. To się może opłacać, ale pytanie, czy przynosi zyski? Dlatego Niemcy – moim zdaniem – szybko nie zrezygnują z wydobycia węgla brunatnego. Po prostu, nie mają wyjścia. Muszą zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?

Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie. 

Kolejny raz radośnie ogłaszamy odpływ wykwalifikowanych kadr z kopalń

Kiedy ponad dwa tygodnie temu usłyszałem z ust jednego z kandydatów na przyszłego premiera, że on nigdzie nie zamierza uciekać, więc żaden plecak ewakuacyjny nie jest mu potrzebny, to miałem ochotę się pomodlić. Tak, pomodlić się o zdrowie dla tego człowieka, bo o rozum to już chyba za późno… 

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.