Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

fot: Maciej Dorosiński

Były premier Mateusz Morawiecki na Śląsku

fot: Maciej Dorosiński

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Warto cofnąć się do samych początków tego mechanizmu, prześledzić, kto w Polsce decydował o jego przyjęciu, i z bliska przyjrzeć się miliardom złotych, które zamiast budować nowoczesną, zieloną energetykę, posłużyły do łatania bieżących wydatków państwa i finansowania programów socjalnych.

Skąd wziął się system ETS?

Korzenie System EU ETS (European Union Emissions Trading System) sięgają globalnych negocjacji klimatycznych z końca XX wieku, a konkretnie Protokołu z Kioto z 1997 roku. To właśnie tam państwa uprzemysłowione zobowiązały się do redukcji emisji gazów cieplarnianych, a jako jedno z narzędzi wskazano rynkowe mechanizmy handlu uprawnieniami. Unia Europejska postanowiła przełożyć te założenia na własne podwórko. W 2003 roku przyjęto kluczową Dyrektywę 2003/87/WE, która dała początek największemu na świecie rynkowi uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Sam system oficjalnie ruszył 1 stycznia 2005 roku.

Bruksela nakłada ogólny limit emisji CO2 dla całej Unii, obejmujący sektory najbardziej emisyjne (głównie energetykę zawodową, ciepłownictwo oraz przemysł ciężki). Z roku na rok ten limit jest zmniejszany, co ma wymusić globalny spadek emisji.

Elektrownie i fabryki otrzymują część uprawnień za darmo (ta pula stale się kurczy), a resztę muszą kupić na specjalnych aukcjach. Jeśli dana elektrownia (np. polska elektrownia węglowa) emituje dużo CO2, musi dokupić więcej praw na rynku. Jeśli zmodernizuje swoje bloki i obniży emisję – niewykorzystane prawa może sprzedać z zyskiem.

Kto w Polsce rządził, kiedy system został przyjęty?

Wokół tego, kto „podpisał” i wprowadził ETS do Polski, narosło wiele mitów politycznych. Prawda historyczna jest jednoznaczna i wiąże się bezpośrednio z procesem naszej akcesji do Unii. Wchodząc do UE 1 maja 2004 roku, musiała przyjąć unijny dorobek prawny . Ponieważ dyrektywa o ETS została uchwalona w 2003 roku, jej wdrożenie było warunkiem członkostwa.

3 grudnia 2004 roku Sejm RP przyjął krajową ustawę o handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Projekt poparły niemal wszystkie siły polityczne obecne wówczas w parlamencie – od rządzącej lewicy po opozycyjną prawicę. Rządy Prawa i Sprawiedliwości (premierzy Beata Szydło i Mateusz Morawiecki) podpisały się pod unijnym celem neutralności klimatycznej do 2050 roku oraz pakietem Fit for 55.

Ile pieniędzy z ETS wpłynęło do polskiego budżetu?

Środki z licytacji uprawnień przypisanych do Polski trafiają bezpośrednio do polskiego budżetu państwa. Minister Finansów dysponuje nimi jak każdą inną formą podatku czy daniny. Skala tych wpływów – ze względu na drastyczny wzrost cen uprawnień na giełdach (z poziomu kilku euro za tonę w ubiegłej dekadzie do 70–100 euro w ostatnich latach) – okazała się astronomiczna.

Z oficjalnych raportów oraz analiz rynkowych (m.in. danych Najwyższej Izby Kontroli) wynika, że w latach 2013–2025 łączny przychód Polski z systemu ETS wyniósł około 138 mld zł.

Prawdziwy boom nastąpił od 2019 roku. W samym 2021 roku do budżetu wpłynęło 25,3 mld zł, w 2022 roku – 23 mld zł, a w 2023 roku – 24,4 mld zł. Kolejne lata (2024–2025) to systematyczne wpływy rzędu 16-17 mld zł rocznie.

Gdzie podziały się te miliardy? Pieniądze na socjal zamiast na transformację

Zgodnie z unijną dyrektywą ETS, państwa członkowskie powinny przeznaczać pozyskane środki na cele związane z ochroną klimatu i transformacją energetyczną. Do 2023 roku wymóg ten dotyczył minimum 50 proc. wpływów, a po nowych reformach teoretycznie aż 100 proc. pieniędzy z aukcji powinno zasilać projekty proekologiczne.

Raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK), opublikowany pod koniec 2024 roku, obnażył system wydatkowania tych środków w latach 2013-2023, czyli przez większość rządów Zjednoczonej Prawicy (premierzy Szydło i Morawiecki 2015-2023). Z blisko 138 mld zł zaledwie ułamek (według NIK około 1,3 proc. w badanym okresie) został wydany w sposób bezpośredni i bezdyskusyjny na transformację energetyczną – np. poprzez celowe dotacje z NFOŚiGW na programy typu „Mój Prąd” czy „Czyste Powietrze”.

Gdzie popłynęła cała reszta? Ponad 85-90 proc. środków po prostu „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym lub zostało przetransferowane do funduszy celowych, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych.

Pieniądze z ETS przez lata rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego środki zasilały ogólne konto państwa, z którego opłacano bieżące wydatki, w tym flagowe programy socjalne (np. 500+, trzynaste i czternaste emerytury). |Zamiast budować elektrownie, które produkowałyby tańszy prąd, miliardy z ETS wydano na dopłaty do rachunków dla obywateli, by ukryć przed nimi realny koszt energii węglowej. |

Te pieniądze zasiliły też Fundusz Przeciwdziałania COVID-19. W krytycznych latach pandemii i po niej miliardy z praw do emisji zamiast do energetyki trafiały na tarcze antykryzysowe i inne wydatki pozabudżetowe. |

Gdyby miliardy z ETS od początku trafiały na wydzielone subkonto przeznaczone wyłącznie na wielkie inwestycje strategiczne w energetyce, Polska byłaby dziś w zupełnie innym miejscu na drodze do niezależności energetycznej, a rachunki za prąd Polaków mogłyby być znacznie niższe. System, który miał być silnikiem modernizacji, stał się dla kolejnych ekip rządzących wygodną i trudną do zastąpienia tarczą podatkową.

***

Polecamy też: 

Prof. Mielczarski: Okłady nie wyleczą ciężko chorego pacjenta. Przyczyna wysokich cen uprawnień ETS to spekulacja

Prof. Mielczarski: Nie unikniemy ETS2. Będziemy płakać i płacić.


 

 

 

 


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Odejdą od węgla. Duża inwestycja na południu woj. śląskiego

Już wiadomo, kto będzie dostarczał ciepło miastu Czechowice-Dziedzice. Od 2030 roku głównym dostawcą energii cieplnej będzie RCEkoenergia, spółka z Grupy Unimot.

2,3 miliarda butelek i puszek zwróconych w pół roku. System kaucyjny zmienia polskie ulice

Po pół roku pełnego funkcjonowania systemu kaucyjnego Polacy zwrócili już 2,3 miliarda opakowań – poinformowała w Sejmie wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska. Tylko w czerwcu, który przyniósł najwyższy dotąd miesięczny wynik, do systemu trafiło około 700 milionów butelek i puszek.

Kościół św. Wojciecha odsłonięty na nowo. Elewacja już lśni, wnętrze po remoncie odkrywa średniowieczne tajemnice

Zakończono prace przy odnawianiu elewacji kościoła św. Wojciecha przy Placu Klasztornym w Bytomiu – informują w bytomskim magistracie. Rusztowania zostały zdjęte, a świątynia prezentuje się po gruntownym remoncie w nowym blasku. Wnętrze również przechodzi metamorfozę: w nawie głównej zakończone są roboty tynkarskie, a w przybudówkach trwają prace wykończeniowe przy posadzkach.

Nowy wiadukt w Żorach otwarty. Koniec czekania przed rogatkami

Od czwartku, 30 lipca 2026 r., mieszkańcy Żor mogą wygodniej i bezpieczniej poruszać się między dwiema stronami miasta. Polskie Linie Kolejowe S.A. oddały do użytku nowy wiadukt nad torami w ciągu ul. Dworcowej, który zastąpił przejazd w poziomie szyn. Inwestycja poprawia bezpieczeństwo kierowców, pieszych, rowerzystów i pasażerów pociągów, a także usprawnia ruch drogowy, eliminując konieczność oczekiwania przed zamkniętymi rogatkami.