Markowski: Węgiel wraca do łask? Stabilny surowiec w niestabilnym świecie
W głowach wielu polityków węgiel jest obarczony różnego rodzaju „winami” stricte ekologicznymi. Nikt nie próbuje rozwiązywać tego problemu w kategoriach technicznych i technologicznych, tylko w kategoriach fiskalnych – nakładając kolejne podatki i obostrzenia. W ten sposób węgiel jest stopniowo wypychany z rynku - mówi Jerzy Markowski, b. wiceminister gospodarki i górniczy ekspert.
fot: Maciej Dorosiński
Jerzy Markowski, ekspert górniczy, były wiceminister gospodarki
fot: Maciej Dorosiński
W głowach wielu polityków węgiel jest obarczony różnego rodzaju „winami” stricte ekologicznymi. Nikt nie próbuje rozwiązywać tego problemu w kategoriach technicznych i technologicznych, tylko w kategoriach fiskalnych – nakładając kolejne podatki i obostrzenia. W ten sposób węgiel jest stopniowo wypychany z rynku - mówi Jerzy Markowski, b. wiceminister gospodarki i górniczy ekspert.
W związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie pojawiły się informacje o znaczącym wzroście cen węgla kamiennego. Surowiec zyskuje na wartości zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w innych krajach. Inwestorzy i państwa obawiają się zależności od gazu i ropy z rejonów Bliskiego Wschodu. Jakie wnioski powinniśmy z tego wyciągnąć?
To, co obserwujemy obecnie na rynkach, jest w pełni naturalną reakcją na niestabilność geopolityczną i brak pewności dostaw alternatywnych nośników energii. Po raz kolejny w historii węgiel kamienny dowodzi, że jest jednym z najbardziej stabilnych surowców energetycznych. Po pierwsze – jego transport nie musi odbywać się drogą morską przez regiony wysokiego ryzyka politycznego i militarnego. Po drugie – cena węgla nie jest tak silnie powiązana z notowaniami gazu czy ropy naftowej. Po trzecie, gdy pojawia się realne zapotrzebowanie, rynek szybko na nie reaguje wzrostem cen. Po czwarte wreszcie, węgiel można długo magazynować, co pozwala budować zapasy bez konieczności ponoszenia gigantycznych inwestycji w infrastrukturę, jak w przypadku innych surowców. Jest po prostu prostszy i bardziej przewidywalny.
Patrząc na polską politykę energetyczną ostatnich lat – czy ktoś w końcu „pójdzie po rozum do głowy” i zmieni się nastawienie wobec węgla?
Boję się, że nie. W głowach wielu polityków węgiel jest obarczony różnego rodzaju „winami” stricte ekologicznymi. Nikt nie próbuje rozwiązywać tego problemu w kategoriach technicznych i technologicznych, tylko w kategoriach fiskalnych – nakładając kolejne podatki i obostrzenia. W ten sposób węgiel jest stopniowo wypychany z rynku. Nadchodzący podatek od metanu mocno uderzy w spółki węglowe, m.in. w Jastrzębską Spółkę Węglową. Dominuje absurdalne przekonanie, że energię elektryczną będzie można po prostu „dokupić za granicą”.
Tymczasem potrzebne jest myślenie „umiesz liczyć – licz na siebie”? Oj, słabi jesteśmy z matematyki.
Niestety, Polska od lat prowadzi politykę opartą przede wszystkim na kryterium wizerunkowym – „jak to będzie wyglądało w Komisji Europejskiej” czy w oczach elektoratu – kosztem własnej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego.