Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!
Dawno, dawno temu, kiedy rozpoczynałem poznawanie dziennikarskiego fachu, starsi koledzy pouczyli mnie, że jest kilka dziedzin, na które zawsze można liczyć, gdy potrzebny jest krytyczny materiał, a nic odkrywczego nie przychodzi do głowy. Były to: fatalnie działająca komunikacja, czystość, a właściwie jej brak w ubikacjach publicznych, zwiędłe warzywa na straganach,