Poprzestańmy na tym, co mamy…
Syn Masztalskich potwornie się jąkał. Nie było na to żadnej rady. Aż pewien bywały w świecie znajomy poradził: – Wy go musicie posłać do takij szkoły dlo jónkałów. Tam go wyuczóm, jak noleży godać. Masztalski tak się zdziwił, że aż za głowę się złapał i wykrzyknął: – Ale po cóż?! Przeca łón i bez szkoły bardzo dobrze się jónko!