Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu!

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

OBY WAM SIĘ... I WASZEJ ZŁOTEJ RYBCE TEŻ!

Życzenia mają to do siebie, że na ogół się nie spełniają. Gdyby się spełniały, to pewnie żylibyśmy wiecznie, zachowując młodość i znakomite zdrowie, nie mielibyśmy żadnych problemów finansowych, wszyscy by nas kochali i szanowali, za co byśmy się nie wzięli, kończyłoby się niebotycznym sukcesem, a my pławilibyśmy się w tym powodzeniu radośni i szczęśliwi. No, tak niestety nie jest, bo gdy mówimy czasem o „samospełniających się proroctwach”, to jakoś nie chcą one dotyczyć powyższych życzeń. No, chyba że gdy słyszymy lub sami wypowiadamy życzenia „szczęścia, zdrowia, pomyślności”, to tak naprawdę w podtekście jest syndrom „stu owieczek”. Jaki to syndrom? Kiedyś chyba już zamieściłem tutaj opowieść o Panu Bogu, który zszedł na ziemię, żeby przyjrzeć się doli pasterzy owieczek (pasterzy i owieczek w sensie dosłownym, a nie przenośnym). Pan Bóg zaczął wizytację od Grecji, gdzie zauważył niezwykle markotnego pasterza.

- Dlaczego się smucisz? - zapytał Pan Bóg.
- Bo sąsiad ma sto owieczek, a ja tylko jedną - odparł pasterz.
- No więc?
- Ja też chciałbym mieć sto.
- No to masz!

I Pan Bóg sprawił, że pasterz miał sto owieczek. Potem tak samo było w Szkocji, Irlandii, Nowej Zelandii, Australii… Aż Pan Bóg dotarł do Polski, gdzie na górskiej hali zauważył bardzo niezadowolonego pasterza. Wywiązała się podobna do poprzednich rozmowa, ale na pytanie Pana Boga: „Czego byś chciał?”, pasterz odpowiedział: „A niech mojemu sąsiadowi wszystkie te owieczki zdechną!”. Jest też podobny dowcip ze złotą rybką, którą złowiło w Wiśle trzech wędkarzy. Tzn. jeden złowił, a dwóch mu towarzyszyło, lecz on wspaniałomyślnie postanowił podzielić się życzeniami, które rybka miała spełnić w zamian za uwolnienie. Wędkarz był czarnym emigrantem z Afryki i jeden z jego towarzyszy także, a ten trzeci był jak najbardziej miejscowy pod każdym względem. „Ja chcę być biały” – powiedział wędkarz, a jego czarnoskóry towarzysz powiedział to samo i stali się biali. Zaś ten trzeci rzekł: „A ja chcę, żeby ci dwaj znów byli Murzynami”.

Trudno nie dostrzec, że wzajemna i często bezinteresowna nieżyczliwość wyziera spoza fasady dobrych życzeń jak „dupa z pokrzywy” – by zacytować w tym miejscu wers z piosenki niezapomnianych Przybory i Wasowskiego, wykonywanej po mistrzowsku przez równie niezapomnianą Irenę Kwiatkowską. Pewien mój znajomy na formułkę: „Najlepsze życzenia…” zawsze odpowiadał: „Nawzajem” – tak na wszelki wypadek, jak twierdził… Kalumnia, szyderstwo, zajadłość, zapiekła złość, zawiść… To raczej te uczucia, a nie deklaratywna miłość bliźniego, kierują myślami, słowami i czynami sporej części rodaków, co widać, słychać i czuć zarówno w skali mikro, jak i makro. Rzecz jasna, ton nadają ci, których najbardziej widać w świecie medialnej celebry. A inni biorą przykład, starając się mistrzów prześcignąć za wszelką cenę. Te złe uczucia i życzenia, dawniej mimo wszystko skrywane, jakoś tam woalowane, jako coś wstydliwego, czasem tylko uzewnętrzniane w sąsiedzkich kłótniach i awanturach w miejscu pracy, dziś objawiają się bezwstydnie w ornamencie wulgarnych słów, wyzwisk, nieskrywanego chamstwa. To już nie tylko hejterskie komentarze. Z okazji minionych świąt w internecie można było przeczytać wprost, bez owijania w bawełnę, czegóż to różni ludzie życzą swoim przeciwnikom i oponentom. Przy czym życzenie: „żeby was pokręciło”, należało do najłagodniejszych. A wszystko w duchu świątecznej miłości i zgody. W komentarzach pod różnymi artykułami i wypowiedziami jest podobnie. Z rzadka odnoszą się one do meritum. Najczęściej obrzuca się błotem autora i innych komentujących, życząc sobie wzajemnie wszystkiego najgorszego. Chamstwo i agresywna nieżyczliwość przestały u nas być powodem do wstydu. Stały się częścią obyczajowości coraz powszechniej akceptowanej! I choć piszę to w rubryce satyrycznej, to nie jest to powód do śmiechu. Chyba, że przez łzy…

W X wieku po ziemiach słowiańskich podróżował niejaki Ibrahim Ibn Jakub – żydowski kupiec rodem z Hiszpanii, będącej wtedy we władaniu Maurów. Tę swoją podróż opisał, notując między innymi: „Na ogół biorąc, to Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowni. I gdyby nie ich niezgoda (...) żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile”. No właśnie…

Jurek Ciurlok „Ecik”

HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU

Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA

Polski język, trudny język – co przychodzi nam konstatować aż nazbyt często, słuchając i czytając. Weźmy taki czasownik: „rozwijać”. Rozwijać można nici, sznurek, liny, druty – jednym słowem wszystko, co wcześniej było zwinięte w kłębek, motek, zwój itp. Rozwijać można np. zakupy i prezenty, które były zawinięte w papier, folię itp. Ale rozwijać też można gospodarkę, naukę, sztukę, stosunki, zainteresowania, wreszcie sam człowiek może się rozwijać. Czy to znaczy, że wcześniej wszystko to było zwinięte lub zawinięte? A jeśli tak, to kto i w co to zawinął lub zwinął? A jeśli ktoś to zwinął, to dlaczego nadal to jest? I to właśnie są pytania, na które nauka na razie nie znalazła odpowiedzi…

BOJTLIK Z FRASZKAMI

Ignacy Legatowicz
(1796-1867)

O dzisiejszych Mojżeszach
Żyd to zwał cudem przed laty,
Że ów Mojżesz był rogaty.
Czym się chełpi ród plugawy?
Los dla nas bardziej łaskawy:
Mamy dziś małżonków rzesze,
A prawie wszyscy Mojżesze.

Ignacy Legatowicz był nie tylko znakomitym fraszkopisarzem – i żałować należy, że dziś tak mało pamiętanym – lecz także zbieraczem anonimowych fraszek i żartów. Oto fraszka z tego właśnie zbioru:

Dobry mąż
Ach, Boże! Między Żydów wpadłem czy Tatarów?
Możnaż tak drzeć ze skóry, tak wymagać siła?
Za pogrzeb żony aż sto talarów!
Już wolałbym, żeby żyła…

W MARKLOWICACH, WĄCHOCKU I GDZIE INDZIEJ
Dlaczego sołtys Marklowic wysłał swoją żonę samą na wczasy?
- Bo oboje potrzebowali wypoczynku…

Dlaczego w Wąchocku zaczęto sadzić drzewa kauczukowe?
- Bo sołtysowa postanowiła rozpocząć kurs na prawo jazdy…

Dlaczego przy kościele w Kłaju pojawiły się głębokie wykopy?
- Bo wierni, na polecenie proboszcza, chcą dotrzeć do korzeni wiary…

Z MĄDROŚCI TURECKICH
Bohaterem wielu żartów tureckich jest Hodża Nasreddin – mędrzec udający głupca, lub odwrotnie (dokładnie nie wiadomo). Tacy bohaterowie zdarzają się też u innych narodów. U Żydów, na przykład, jest Motke Chabad, a u Ślązaków to postać złożona, mianowicie Ecik i Masztalski. Wróćmy jednak do Hodży Nasreddina…

Pewien sąsiad chciał pożyczyć od Hodży osła.
- Nie ma go w domu - odburknął Hodża…
W tym momencie osioł donośnie zaryczał w swoim chlewiku. Zdziwiony i nieco oburzony sąsiad z pretensją powiedział:
- Efendi, jak możesz mnie oszukiwać? Mówisz, że osła nie ma, a on sam, swoim głosem, daje o sobie znać!
- O Allachu! – wykrzyknął Hodża wznosząc oczy i ręce w niebo. - To ty mnie, siwemu, szanowanemu starcowi nie wierzysz, a uwierzyłeś zwykłemu osłu?!

Z TASZY LISTONOSZA

Dobry zwyczaj…
Zenuś był w dużej potrzebie finansowej, poprosił więc Józka o pożyczkę.
- Nie mogę - wymiguje się Józek. - Kiepsko u mnie z finansami…
- Ale przecież dobrze zarabiasz - naciska Zenuś.
- Ale zajmuję się swoimi biednymi rodzicami…
- Ty, a oni mi się niedawno skarżyli, że grosza im nie dajesz…
- No widzisz? Jeśli im nie daję, to jak mam dać tobie?

Warunek
Po świątecznych i sylwestrowych szaleństwach niejednemu finanse szwankują.
- Pożycz mi pięć stów – prosi kolegę ktoś spłukany.
- Ale nie dam teraz rady…
- A kiedy byś mógł?
- No, może jak z Lublina wrócę…
- Z Lublina? A kiedy wrócisz???
- A tego nie wiem, bo się tam wcale nie wybieram…

Pożyczenie
- Pożycz mi tysiąc złotych.
- No, życzę ci tysiąca złotych…

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH…
Deklinacja to, jak wiadomo, odmienianie przez przypadki; czasem prowadzi do odmieniania przez wypadki…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Hutnicze pożegnanie lata na Śląsku. Jedna banka, dwa muzea, sześć hut

Ostatnia niedziela wakacji na Górnym Śląsku upłynie pod znakiem industrialnej tradycji. Muzeum Hutnictwa w Chorzowie i Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach, we współpracy z Tramwajami Śląskimi, zapraszają na drugą edycję wydarzenia „HUTBANA. Hutnicze pożegnanie lata” – połączone zwiedzanie dwóch muzeów, pokaz pracy historycznych maszyn i przejazd zabytkowym tramwajem z opowieściami o hutach, miastach i ludziach regionu.

OFF Festival 2026 nie zawiódł. Weterani i debiutanci porwali publiczność

19. edycja OFF Festivalu pełna była eklektycznych brzmień – od punka, rapu i elektroniki, po jazz, metal, noise czy folk. W Katowicach legendarne zespoły po raz kolejny zagrały ramię w ramię z obiecującymi debiutantami.

2 IMG 5280

Kopalnia i wielki sport? Finał 83. Tour de Pologne w cieniu szybu Daniłowicza!

Kopalnia Soli Wieliczka stała się w weekend areną wielkiego święta światowego kolarstwa. Finałowy etap Tour de Pologne przyciągnął tysiące kibiców, którzy wypełnili okolice szybu Daniłowicza, tworząc wyjątkową atmosferę jednego z najważniejszych wydarzeń sportowych w Polsce. Decydująca o losach klasyfikacji generalnej jazda indywidualna na czas dostarczyła ogromnych emocji. 

Co ma wspólnego dąbrowska Huta Bankowa z nowojorską Statuą Wolności?

Huta Bankowa to jeden z najważniejszych zakładów przemysłowych w dziejach Dąbrowy Górniczej. Jej historia rozpoczęła się w pierwszej połowie XIX wieku, a produkowane w niej wyroby przez dziesięciolecia trafiały do kolei, przemysłu ciężkiego, a nawet zakładów zbrojeniowych.