Słowo o Wojtku Niedzieli
Kiedy poznałem Wojtka – około 30 lat temu – był statecznym, dystyngowanym panem. I nie chodzi tu o wiek, był tylko odrobinę starszy ode mnie. Zawsze elegancki, „zapięty na ostatni guzik”. Nigdy rozchełstana koszula czy rozciągnięty sweter. Nic z tych rzeczy. Arbiter elegantiarum.A jednak znajome panie pamiętają Wojtka inaczej. Długi, ciemny płaszcz, duży czarny kapelusz.