Jerzy Markowski: Polskie górnictwo skończy się wcześniej niż w 2049 r.

- Polskie górnictwo zostanie wyparte przez węgiel z importu, a dalsze wydobycie straci jakikolwiek sens ekonomiczny znacznie szybciej niż w 2049 roku - przewiduje Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

fot: Maciej Dorosiński

Jerzy Markowski, ekspert górniczy, były wiceminister gospodarki

fot: Maciej Dorosiński

- Polskie górnictwo zostanie wyparte przez węgiel z importu, a dalsze wydobycie straci jakikolwiek sens ekonomiczny znacznie szybciej niż w 2049 roku - przewiduje Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

W najnowszym raporcie Fundacji Instrat czytamy m.in, że "szybki spadek zapotrzebowania na węgiel najpewniej wymusi wcześniejsze zakończenie fedrowania niż to wynika z Umowy Społecznej dla górnictwa węgla kamiennego".

- O ok. 75 proc. spadła łączna produkcja węgla w Polsce, Czechach i Niemczech w ciągu ostatnich trzech dekad. Mimo to te trzy kraje nadal pozostają największymi producentami i konsumentami węgla w Unii Europejskiej. Każdy z nich przyjął też różne ścieżki odchodzenia od węgla - Czechy planują zakończyć wydobycie węgla brunatnego do 2033 r., a Niemcy do 2038 r. Polska nadal utrzymuje harmonogram wygaszania górnictwa węgla kamiennego do 2049 r, lecz według ekspertów Instratu wymaga on aktualizacji - wynika z raportu.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Jerzego Markowskiego, byłego wiceministra gospodarki. Nie ma on wątpliwości, że polskie górnictwo węgla energetycznego skończy się dużo wcześniej niż w 2049 roku. Wskazuje kilka kluczowych przyczyn.

- Po pierwsze, w wyniku redukcji zdolności wydobywczych wydajność w polskich kopalniach spadnie tak drastycznie, że koszty wydobycia doprowadzą do całkowitej utraty konkurencyjności naszego surowca, nawet na rynku rodzimym. Polskie górnictwo zostanie wyparte przez węgiel z importu, a dalsze wydobycie straci jakikolwiek sens ekonomiczny. Wymagałoby ono stałych dotacji, na które nikt po prostu nie da pieniędzy - wyjaśnia Jerzy Markowski.

Jak dodaje, znacznie szybciej niż w  2049 roku kopalnie stracą zdolność do pozyskiwania węgla nawet w takich ilościach, jak ma to miejsce obecnie.

- To będzie konsekwencja redukcji zatrudnienia, obejmującej niestety osoby o najwyższych kompetencjach i kwalifikacjach zawodowych - podkreśla były wiceminister gospodarki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Otwarci na technologie przyszłości, górnictwa się nie wyrzekli

- Nowoczesne górnictwo również może być przestrzenią dla zaawansowanych technologii. Jako Instytut Techniki Górniczej Komach doskonale wiemy, że transformacja nie oznacza konieczności odrzucenia dotychczasowego dorobku – wskazuje dr hab. inż. Dariusz Prostański, dyrektor Instytutu Techniki Górniczej KOMAG.

W kopalni Ruda monitorują strefy szczególnego zagrożenia

Wszystko dzięki technologii RFID (Radio Frequency Identification) umożliwiającej kontrolę liczby pracowników przebywających w danym rejonie kopalni. System bezprzewodowo rozpoznaje obiekty oznakowane mikroskopijnym mikroprocesorem.

Miliardy prezydenta dla górników pod lupą. Demokraci po wyborach biorą się za kopalnie

Firmy górnicze, które korzystały z miliardów dolarów wsparcia ze strony administracji Donalda Trumpa, stają w obliczu nowego ryzyka: wzmożonej kontroli po zwycięstwie Demokratów w wyborach uzupełniających – pisze mining.com.

Wydobycie nadal wpływa na powierzchnię Bytomia? Rozmawiał o tym zespół porozumiewawczy

W Bytomiu rozmawiano o wpływie eksploatacji górniczej na powierzchnię miasta.