Polscy górnicy podzielą los górników z Wielkiej Brytanii?

1689328552 durham

fot: K. Stanisławski

Tegoroczna gala górnicza w Durham w Wielkiej Brytanii

fot: K. Stanisławski

- Z przerażeniem stwierdzam, że jesteśmy w połowie drogi przebytej już przez Wielką Brytanię. Energetyka po raz kolejny zaczyna, a w zasadzie kontynuuje proces sprzed dwóch lat, czyli proces zamykania kopalń – mówi w rozmowie z portalem netTG.pl Krzysztof Stanisławski, przewodniczącego MZZ Kadra „Górnictwo”.

W dniach 6-9 lipca br. delegacja polskich związkowców, na zaproszenie europejskich związków zawodowych industriAll Europe uczestniczyła w spotkaniach zorganizowanych przez angielskie związki zawodowe. Jak wyglądała ta wizyta?
Krzysztof Stanisławski, przewodniczący MZZ Kadra „Górnictwo”: - W Newcastle i Durham uczestniczyliśmy w rozmowach i wymienialiśmy się doświadczeniami z koleżankami i kolegami z Włoch, Niemiec, Hiszpanii Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. W Wielkiej Brytanii w rejonie miasta Durham ostatnią z ponad stu kopalń zamknięto w roku 1994. Pamięć o kopalniach jest kultywowana do tej pory. Końcowym akcentem naszego pobytu w Wielkiej Brytanii było uczestniczenie w wielkiej górniczej gali organizowanej przez związki pogórnicze. 200 tysięcy ludzi, sztandary,orkiestry przemowy, przemarsze. Wspaniała impreza. Niestety na gruzach angielskiego górnictwa - 30 lat po zamknięciu ostatniej kopalni. Do tej pory rodziny górników i całe społeczności czują żal i rozgoryczenie. Głosami między innymi tych ludzi przeprowadzono Brexit.

Jak z tej perspektywy ocenia Pan kondycję polskiego górnictwa?
- Z przerażeniem stwierdzam, że jesteśmy w połowie drogi przebytej już przez Wielką Brytanię. Energetyka po raz kolejny zaczyna, a w zasadzie kontynuuje proces sprzed dwóch lat, czyli proces zamykania kopalń. Zwały węgla na kopalniach się wypełniają. Energetyka nie odbiera zakontraktowanego węgla, a elektrownie jeśli pracują to na węglu importowanym.

Co to może oznaczać dla kopalń?
Brak odbioru węgla energetycznego będzie skutkował brakiem węgla dla celów grzewczych. Węgiel dla celów komunalnych stanowi około 20 procent ogólnego wydobycia. Nie da się wydobywać tylko grubego węgla. Bez odbioru miału węglowego przez energetykę nie będzie węgla dla ludzi, którzy ogrzewają nim swoje domy i mieszkania. Znowu na siłę trzeba będzie od października przywozić węgiel z przysłowiowej Kolumbii. Znowu będziemy nierentowni bo elektrownie nie zapłacą i znowu będą nas zamykać. Natomiast Umowa Społeczna gwarantująca nam byt do 2049 roku widać nadal leży gdzieś zapomniana. W efekcie dyrektywa metanowa, bez zatwierdzenia Umowy w instytucjach europejskich będzie już tylko ostatnim gwoździem do trumny.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej