Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Zanim przeczytacie te słowa, wezmę udział w konferencji Techniki Urabiania 2026 w Krynicy-Zdroju. Od lat uczestniczę w kolejnych edycjach tej, już bardziej specjalistycznej, imprezy. W tym roku przyciągnęły mnie tytuły referatów o automatyzacji ścian wydobywczych. Wypowiadać się będą i dostawcy, i użytkownicy. Jestem ciekaw i wysłucham z uwagą, bo od lat nie ukrywam sceptycyzmu wobec możliwego zakresu tej automatyzacji i jej efektów. Zobaczymy… 

Historia kołem się toczy

Przeczytałem gdzieś o pomyśle jakiegoś przekazania kopalni Knurów-Szczygłowice z JSW S.A. do, zapewne, PGG S.A. Wiele lat temu, jeszcze w Kompanii Węglowej, usłyszałem pierwszy raz propozycję przekazania tych kopalń do Jastrzębskiej (!). Do tej propozycji odniosłem się sceptycznie, bo i wtedy, i dziś uważałem, że węgiel z tej kopalni zespolonej nie za bardzo nadaje się do produkcji cennego koksu metalurgicznego. Jest tam jednak bardzo przyzwoity węgiel energetyczny, którego na polskim rynku może brakować. Wtedy publicznie wypowiedziałem się o tym, że nie jest w interesie Kompanii pozbycie się dobrych kopalń, w konsekwencji straciłem etat w Politechnice Śląskiej. Wyszło na dobre, bo po odejściu z KW S.A. znalazłem ciekawszą pracę. A kiedy po kilku latach Kompania popadła w kłopoty, sfinalizowano transakcję dla zasypania dziury finansowej. Niewiele to pomogło. Potem było jakieś postępowanie wyjaśniające, ale chyba nic nie wyjaśniło.

A operacyjnie w branży dość cicho i mam nadzieję, że nie jest to jakaś cisza przed jakąś burzą, wybory parlamentarne coraz bliżej i miłości bliźniego w tym obszarze raczej się nie spodziewam. Zwłaszcza że już dzisiaj politycy okładają się starannie i bez jakichkolwiek reguł. I obawiam się, że te postawy stają się wzorcami dla tak zwanego szarego człowieka.

Napotykałem stanowiska  armat

Zacząłem od wojny i na wojnie dziś zakończę. Na jednym z forów internetowych czytam o poszukiwaniach i odkrywaniu kolejnych stanowisk artylerii przeciwlotniczej z czasów ostatniej wojny. Staram się odwiedzać opisane miejsca. 

Sam w sąsiedztwie zlikwidowanych kopalni i koksowni Makoszowy napotykałem stanowiska takich armat, wtedy uświadomiło mi to, jak ważny był Górny Śląsk i jego przemysł w machinie wojennej Rzeszy. A pusty dziś Kanał Gliwicki został także ukończony z wybuchem wojny. 

Kiedyś też rozpętała się dyskusja o stary bunkier przy przejeździe kolejowym obok stadionu zabrzańskiego Górnika. Jako dziecko bardzo mnie ciekawił. Dziś już nie ma po nim śladu, padł ofiarą budowy ronda. Stare polskie fortyfikacje mają często opiekujących się nimi wspaniałych pasjonatów, ale po drugiej stronie dawnej granicy też zostały stare fortyfikacje. Obiecuję sobie, że kiedyś będę po nich buszował. Pamiętam też ogródki działkowe przy dworcu kolejowym w Bytomiu. Pod nimi był potężny żelbetowy schron przeciwlotniczy, bo stacja była duża i wielu było i kolejarzy, i pasażerów. Ogródki zlikwidowano, a schron wysadzono ponad sześćdziesiąt lat temu. Potem postawiono tam wieżowce. O, naszło mnie takie wspomnienie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Coś za coś i katastrofa gotowa

Czasami życie pisze nam takie scenariusze, że za głowę można się tylko złapać. Wyobraźcie sobie, że miałem kiedyś w oddziale jednego takiego Stefana, który bardzo lubił się przymilać, zwłaszcza gdy miał w tym jakiś interes. Jednego tylko nie można było mu odmówić – miał żyłkę do naprawiania dosłownie wszystkiego. 

Jacek Korski: Jest problem z jakością wydobywanego u nas węgla, a ostatnio także z jego ilością

Pamiętam dyskusje na posiedzeniach jakiejś sejmowej komisji czy zespołu o tym, że tego importu należy zakazać w obronie miejsc pracy w polskich kopalniach - pisze nasz felietonista Jacek Korski.

Górniczy wagonik. Pomnik i wspomnienie, bo kopalnię zamknięto cztery lata temu

Jak wyglądała restrukturyzacja górnictwa w Zagłębiu Ruhry? Co dalej z kopalnią Czeczott? I jakie jest miejsce polskiego węgla w Europie? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 17 października 1996 roku.

Z endoskopem do złoża Budryka

Nikt w polskim górnictwie podziemnym nie rozpoznał złoża tak precyzyjnie jak oni. Oto świetna ekipa z ornontowickiej kopalni Budryk.