Zbigniew Bryja: Każdy z nowych szybów to koszt rzędu około 3 miliardów złotych

Rozmowa ze Zbigniewem Bryją, wiceprezesem zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zbigniew Bryja, wiceprezes zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Rozmowa ze Zbigniewem Bryją, wiceprezesem zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź

KGHM znajduje się wśród 50 najlepiej wycenianych spółek górniczych na świecie. Nie znalazła się tam bezpodstawnie. Przychody Grupy za ubiegły rok sięgnęły 36 miliardów złotych, a produkcja miedzi płatnej wyniosła 710 tysięcy ton. Jak się osiąga takie wyniki, zważywszy, że jeszcze do lat 90. spółka odgrywała ważną rolę, ale przede wszystkim na rodzimym rynku?

Spółka powstała w 1961 roku. W tym roku obchodzimy 65-lecie istnienia KGHM. Początkowo było to przedsiębiorstwo państwowe. W 1991 roku stało się spółką Skarbu Państwa i właściwie od tego momentu obserwujemy dynamiczny rozwój tego kiedyś lokalnego przedsiębiorstwa. Wcześniej była spółką o charakterze krajowym, choć już wtedy bardzo ważą dla polskiej gospodarki.

Starsi pamiętają, że do czasu powstania Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego jedyne poważniejsze obroty dewizowe kraju pochodziły ze sprzedaży węgla kamiennego. Nagle pojawiła się miedź – ogromny impuls dla gospodarki, ale wciąż jeszcze raczej rynek lokalny.

W 1991 roku zmieniliśmy strukturę, a już sześć lat później weszliśmy na giełdę. W przyszłym roku będziemy obchodzić 30-lecie nieprzerwanej obecności na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Mam z tego olbrzymią satysfakcję. Z tą spółką wiążę większość swojego życia zawodowego – 44 lata temu zaczynałem tu pracę. Jestem dumny z firmy, pracuję w spółce będącej chlubą polskiej gospodarki i jednocześnie stabilizatorem gospodarki europejskiej.

Dwa lata temu powstało rozporządzenie CRMA – Critical Raw Materials Act – które stwarza mechanizmy zachęt do realizacji projektów strategicznych istotnych dla Europy. Dla takich spółek jak nasza, produkujących surowce strategiczne, to ogromna szansa. Miedź jest minerałem strategicznym, ale przecież produkujemy również ren, molibden, ołów, złoto i srebro. Jesteśmy spółką polimetaliczną. Nasza rola dawno już wykracza poza poziom gospodarki krajowej.

Spółka cały czas bardzo dużo inwestuje. Chce zbudować kolejne trzy nowe szyby. Czy to nie są trudne decyzje w czasach, gdy inwestycje w górnictwo zwracają się dopiero po kilkunastu latach?

Górnictwo to rodzaj działalności, w którym każdego dnia „zużywamy” fragment złoża. Wydobywamy, likwidujemy – dlatego trzeba udostępniać nowe fragmenty złoża co najmniej w takim samym tempie, żeby w ogóle móc funkcjonować. Dwa miesiące temu ogłosiliśmy w Warszawie strategię KGHM 55+. Mamy policzone i zaprojektowane możliwości produkcyjne co najmniej do 2065 roku, a nawet dłużej. Liczymy na perspektywy kilkudziesięciu, a nawet ponad 100 lat. Dlaczego? Bo nasze złoże jest unikatowe w skali Europy. To blok geologiczny o rozciągłości około 100 kilometrów. Eksploatujemy na powierzchni około 500 kilometrów kwadratowych tylko fragment tego złoża – ten najpłytszy, najkorzystniej położony. Ale to nie znaczy, że resztę mamy zostawić.

Jako spółka akcyjna poruszamy się między dwiema ścianami: możliwościami technicznymi z jednej strony i efektywnością ekonomiczną z drugiej. Nikt nam nie dołoży – pracujemy na zysk i dywidendę dla akcjonariuszy. Te ściany zbliżają się coraz bardziej, ale to nie oznacza, że zaniechamy działalności. Będziemy szukać sposobów produkowania taniej i pracy w warunkach, które dziś wydają się trudne lub wręcz niemożliwe.

Szyb GG-1 (materiałowo-zjazdowy) jest już na ukończeniu. Na jakim etapie są prace, skoro ma być przekazany do ruchu załogi we wrześniu 2029 roku?

Ten szyb drążymy już od 20 lat. Mieliśmy trudności i awarie na etapie głębienia. W tej chwili jesteśmy na etapie wyjścia z rury szybowej. Montujemy urządzenia docelowe, urządzenia zjazdowe. Zbrojenie sztywne w szybie zostało wykonane. Realizujemy już ostateczne budynki na powierzchni – zespół administracyjno-socjalny, wieżę szybową, urządzenia wyciągowe. W tym roku zakończymy również powierzchniową stację klimatyzacyjną o mocy 40 megawatów, zlokalizowaną przy szybie.

Wrzesień 2029 to moment, kiedy górnicy będą mogli na czysto korzystać z łaźni i zjeżdżać tym szybem. Natomiast jako połączenie wentylacyjne szyb uzyskał połączenie z wyrobiskami podziemnymi już w czerwcu 2023 roku. Rzeczywiście wszyscy wtedy odetchnęli. Obserwujemy wyraźny wzrost wydajności oddziałów zlokalizowanych w rejonie tego szybu. Poprawiły się warunki klimatyczne, oddziały mogą pracować dłużej i uzyskujemy tam znaczący wzrost wydobycia. Często powtarzam: każdy metr sześcienny powietrza opuszczonego szybem to dodatkowe tony wydobycia.

Kilka miesięcy temu mówił Pan, że realizujecie około 500 projektów inwestycyjnych. Wymieniacie park maszynowy, drążycie ponad 42 kilometry wyrobisk rocznie. Jaką część wydatków stanowią inwestycje w górnictwo?

Od lat poziom CAPEX w firmie wynosi około 4 miliardów złotych rocznie. Z tego trzy czwarte – czyli około 3 miliardów – to nakłady w górnictwie. Około miliarda złotych przeznaczamy na hutnictwo i przetwórstwo.

Jeśli chodzi o górnictwo, to od dłuższego czasu mamy wyznaczone osie trzech nowych szybów: GG-2 „Odra”, Retków i Gaworzyce. Jesteśmy na etapie badań geologicznych i projektowania obudowy. Następnie przystąpimy do mrożenia górotworu, głębienia i kolejnych etapów. Analizujemy budowę geologiczną na podstawie badań geofizycznych i badań 3D. To nie jest tak, że „rzucenie kapelusza” kończy sprawę. Badania muszą potwierdzić, że w danym miejscu można bezpiecznie i efektywnie zbudować szyb – albo że lokalizację trzeba zmienić. Dopiero potem przystąpimy do wiercenia otworów mrożeniowych. Każdy z tych szybów to koszt rzędu około 3 miliardów złotych.

Oprócz tego regularnie wykonujemy wyrobiska przygotowawcze – ponad 40 kilometrów rocznie. To niezbędna, rokroczna praca. Złoże to olbrzymi fragment górotworu. Zanim wpuścimy tam ludzi i maszyny, trzeba je pociąć na pola eksploatacyjne. Do tego dochodzi cała infrastruktura.

W zagłębiu pracuje ponad 1300 maszyn dołowych. W przypadku maszyn fedrunkowych przyjęliśmy politykę wymiany całego parku co 5 lat zamiast kosztownych remontów głównych. Przy maszynach pomocniczych i kombajnach okres jest nieco dłuższy. 

Niedługo zakończymy remont główny Huty Miedzi Głogów II. Był potężny. Udało nam się wydłużyć okresy międzyremontowe i jednocześnie skrócić sam czas postoju – skończymy remont kilka dni wcześniej, niż planowano. To kolejny sukces.

Czy te wszystkie inwestycje nie są w dużej mierze „uskrzydlane” przez wysokie światowe ceny miedzi?

Na pewno tak. I liczymy, że to nie jest koniec. Jak powiedziałem – uliczka pomiędzy ścianą możliwości technicznych a opłacalnością jest dość wąska. Cały czas patrzymy na barometr cen miedzi na giełdach. Dzięki dobrej koniunkturze pracujemy efektywnie, generujemy zyski i rośnie kurs akcji – inwestorzy też na tym korzystają.

Z drugiej strony bolączką jest podatek od wydobycia niektórych kopalin, który płacimy jako jedyna spółka w Polsce. W ciągu półrocza oddajemy z tego tytułu około 4 miliardów złotych – tyle, ile wynosi cały nasz roczny CAPEX.

Wszystkie te inwestycje realizowane są w dużej mierze przez polskie spółki, zgodnie z polityką local content?

Jak najbardziej. W Grupie Kapitałowej KGHM mamy wiele spółek, z czego 12–14 to spółki kluczowe, „hardkorowe”, towarzyszące całemu ciągowi technologicznemu. Współpracujemy też szeroko ze spółkami i przedsiębiorstwami regionalnymi. Local content to u nas nie hasło – to codzienna praktyka.

Mamy własną firmę, która wykonuje roboty przygotowawcze, badania geologiczne i budowę szybów. Mamy spółkę produkującą ładowarki, taśmociągi i wozy odstawcze. Mamy biuro projektowe obejmujące całość – od poszukiwań geologicznych, przez projektowanie obudowy, po technologie na dole. Mamy Bipromet, spółkę zajmującą się technologiami dla hutnictwa oraz Inove produkującą systemy łączności, dołowe rozdzielnie elektryczne, a od niedawna zajmującą się również budową urządzeń dla klimatyzacji kopalń. I wiele innych spółek stuprocentowo naszych, które realizują najbardziej krytyczne zadania. Jednocześnie korzystamy z rynku dolnośląskiego i ogólnopolskiego. Mam taką politykę trzech kręgów: najpierw lokalny, potem dolnośląski, a dopiero potem reszta Polski. Local content realizujemy przede wszystkim w tych dwóch pierwszych kręgach. Na bieżąco szukamy wykonawców usług i dostawców produktów. Chcemy, żeby firmy z regionu zostawały – nie chcemy być tylko uciążliwym partnerem. Chcemy dawać konkretne plusy z tego, że tu jesteśmy. Tu powstają miejsca pracy, tu krążą pieniądze. Wystarczy spojrzeć na rankingi najlepiej zarabiających i najzamożniejszych gmin w Polsce – gminy Zagłębia Miedziowego są na czołowych miejscach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Załoga oddziału GRP-4 kopalni Zofiówka świeci przykładem

Straty finansowe w górnictwie węgla energetycznego, skrócony czas pracy w kopalniach i świetne wyposażenie techniczne kopalni Zofiówka. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 26 września 1996 r.

Znów głośno w sprawie Turowa – mamy wyjaśnienia

Najnowsze dane z monitoringu hydrogeologicznego Czeskiej Służby Geologicznej alarmują, że ekran przeciwfiltracyjny przy odkrywce Turów nie rozwiązał problemu wód podziemnych. Ich poziom podnosi się w jego pobliżu.

Nadal trudna sytuacja w czechowickiej Silesii

Z otrzymanych przez nas informacji wynika, że wypłaty zasiłków chorobowych dla pracowników Silesii ma przejąć Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Rajd na platformie Toyoty po podziemnych wyrobiskach

Prace projektowe nad samochodem kosztowały konstruktorów wiele wysiłku. Skupiali się przede wszystkim nad takim dobranie podzespołów, aby maksymalnie zminimalizować ewentualne prace serwisowe w momentach usterek. Pozyskanie komponentów wytrzymałych do podziemnej eksploatacji pojazdu była dla konstruktorów ogromny wyzwaniem.