Spadek zdolności kredytowej wielu gospodarstw domowych na skutek pandemii może wypływać na dalszy rozwój sektora instytucji zajmujących się sprzedażą produktów kredytowych - ocenia Polski Instytut Ekonomiczny. Według ekspertów po pandemii stopień zadłużenia gospodarstw domowych może być znacząco wyższy.
PIE zwraca uwagę, że zadłużenie w pandemii można rozpatrywać z perspektywy: podaży pożyczek i kredytów lub popytu na nie. Z perspektywy gospodarstw domowych, czyli storny popytowej, widać spadek zapotrzebowania na różne formy długu. Według ekspertów jest to następstwem m.in. dobrowolnego odroczenia konsumpcji, szczególnie dóbr droższych, wymagających finansowania kredytem. Spadki takie, jak przyznali analitycy, były faktycznie obserwowane, m.in. w związku ze wzrostem niepewności towarzyszącym okresom kryzysów. Stąd może wynikać np. odroczenie decyzji o kupnie mieszkania, powodujące spadki w wielkości i liczbie udzielanych kredytów hipotecznych - czytamy w najnowszym wydaniu Tygodnika Gospodarczego PIE.
Analitycy wskazują też na spadek zdolności kredytowej, co wynikać może choćby z obaw lub utraty miejsca pracy. W konsekwencji pozostawania przez dłuższy okres bez stabilnego źródła dochodu, jak przekonuje PIE, mogło dojść do skonsumowania oszczędności gospodarstwa domowego i konieczności finansowania doraźnych wydatków krótkookresowymi pożyczkami. To jednak oznacza, że po pandemii stopień zadłużenia gospodarstw domowych może być istotnie wyższy - oceniono.
Dodano, że kwitnąca branża lombardów oraz wzrost popularności pożyczek chwilówek mogą być wczesnymi znakami ostrzegającymi o rodzącym się problemie. Spadek zdolności kredytowej wielu gospodarstw domowych na skutek pandemii może rzutować na dalszy rozwój całego sektora instytucji zajmujących się sprzedażą produktów kredytowych, ale także na materialną sytuację samych gospodarstw domowych - oceniono. Tę zdolność mogą też potencjalnie obniżać problemy z regularnym spłacaniem zaciągniętych przed pandemią kredytów oraz coraz częstsze poleganie na chwilówkach przez gospodarstwo domowe. Wydaje się, że pojęcie wykluczenie kredytowe, opisujące niezdolność do sfinansowania kredytem zazwyczaj finansowanych w ten sposób dóbr (jak mieszkanie, samochód), stanie się popularne po pandemii - wskazano.
Eksperci zauważają, że z perspektywy instytucji udzielających pożyczek i kredytów konsumenckich, pandemia była okresem spadków. Z cytowanych przez PIE danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że w 2020 r. zmalała liczba udzielonych pożyczek i kredytów, a także ich ogólna i średnia wartość. Spadła akcja kredytowa w sektorze bankowym, a wśród rodzajów kredytu jedynie kredyt ratalny zaliczył niewielki wzrost sprzedaży. Z kolei według Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego, na rynku pozabankowym w 2020 r. w Polsce dominowały krótkookresowe pożyczki na niskie kwoty. Może to wynikać z legislacji zmniejszającej na czas pandemii maksymalne pozaodsetkowe koszty takiej formy zadłużenia - oceniają analitycy. Dodają, że obecnie pożyczki na 30 dni stanowią większość pożyczek udzielanych przez sektor pozabankowy, a większość udzielonych pożyczek opiewało na 2000-4000 zł.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.