Górnictwo: potężne i skomplikowane zadanie w ruchu Piast

fot: Kajetan Berezowski

Górnicy z Oddziału GZL 2 zbroją ścianę 373a. Obiecują zakończyć zadanie do połowy maja.

fot: Kajetan Berezowski

Górnicy z ruchu Piast kopalni Piast-Ziemowit rozpoczęli w kwietniu skomplikowaną operację zbrojenia ściany 373a w drugiej warstwie pokładu 209 na poziomie 650 m. Ściana będzie wyposażona w 128 sekcji. Aby móc przygotować ścianę do eksploatacji, najpierw trzeba było zlikwidować ogromne rozlewisko wodne na dole.

Ściana 373 w pierwszej warstwie pokładu 209 zakończyła eksploatację z końcem 2011 r. Druga, w tym samym rejonie, niecałe trzy lata później. W zrobach ścian pierwszej warstwy zbierała się woda. Powstał ogromnych rozmiarów zbiornik wodny obejmujący cały zakres ścian zaplanowanych do eksploatacji na najbliższe lata.

- Stanęliśmy przed bardzo trudnym i skomplikowanym zadaniem. Obliczono bowiem, że ilość wody w zbiorniku przekraczała 830 tys. m sześc. To nie wszystko, ponieważ naturalny dopływ zasilał zbiornik z prędkością 2 m sześc. na minutę. Padło pytanie: w jaki sposób się za to zabrać? Możliwość – jak się okazało – była jedna, wykonanie 300 m dodatkowego chodnika w innej partii kopalni, skąd wykonano otwory drenażowe celem odwodnienia zbiornika - opowiada Sławomir Brusik, kierownik działu inwestycji i przygotowania produkcji kopalni.

Rwąca rzeka
Plan powiódł się. Chodnik wydrążono i można było przystąpić do realizacji kolejnego zadania, czyli odwodnienia zbiornika. Woda schodziła w ilości 8600 kubików na dobę przez bite 5 miesięcy.

- Trudno mi opowiedzieć, jak postępowało samo odwadnianie. Nie przesadzę, jeśli powiem, że schodząca woda przypominała rwącą rzekę po ogromnej powodzi. Ciśnienie wody na początku odwadniania przekraczało 14 atmosfer! Żeby móc bezpiecznie udostępnić obie ściany, w sumie musieliśmy wypuścić prawie 1,3 mln kubików wody – tłumaczy dalej Sławomir Brusik.

Warto dodać, że trzystumetrowe wyrobisko wykonała załoga Zakładu Górniczych Robót Inwestycyjnych Polskiej Grupy Górniczej, zaś wiercenie otworów wzięli na siebie pracownicy wyspecjalizowanej firmy.

Naturalnie woda nadal napływa, ale dzięki zainstalowanym wysokowydajnym pompom i rurociągiem jest stale odpompowywana i nie stwarza już żadnego zagrożenia dla załogi.

Dzięki tej operacji możliwe będzie przygotowanie do eksploatacji dwóch bardzo dużych ścian, których zasoby oszacowano na 2,5 mln t węgla. Są kluczowe dla funkcjonowania bieruńskiej części kopalni w najbliższych dwóch latach. Obie ściany będą miały wybiegi po ok. 1850 m. Pierwsza, 373a, znajduje się właśnie w trakcie zbrojenia.

Klucz do sukcesu
- Kluczem do sukcesu jest możliwość prowadzenia transportów przy pomocy czterech ciągników spalinowych, poruszających się po trasach kolejki podwieszanej w dwóch wyrobiskach jednocześnie, w stronę napędu przedniego i napędu tylnego, co przy długich trasach transportu, ponad 3,5 km w jedną stronę, znacznie ułatwia i przyspiesza zbrojenie ściany – opisuje Artur Tarasiuk, sztygar oddziału GZL 2 (zbrojeniowo-likwidacyjnego).

Ponadto zastosowane rozwiązanie umożliwiło transport sekcji obudowy zmechanizowanej w elementach do wcześniej przygotowanej komory montażu zlokalizowanej w przecince ściany, od strony napędu tylnego oraz równoczesne wykonywanie prac związanych z transportem i montażem urządzeń odstawy urobku. Przy tak dużym wybiegu ściany, oprócz przenośnika podścianowego, zachodziła konieczność wykonania aż czterech napędów przenośników taśmowych. Dwie niezależne drogi transportu znacznie ten proces uprościły. Przy okazji wyeliminowano możliwość kolizji dróg transportu sekcji obudowy zmechanizowanej.

Tempo robót przy zbrojeniu ścian jest godne podziwu. Wynosi 6 do 7 sztuk na dobę. Jeśli zostanie utrzymane, górnicy z Oddziału GZL 2 mogą być spokojni o zakończenie zbrojenia do połowy maja br. Tak bowiem zakłada plan.

– Muszę wyróżnić wszystkich, którzy uczestniczyli i nadal uczestniczą w realizacji tego ogromu prac. Dawno już nie wykonywaliśmy w ruchu Piast tak potężnego i skomplikowanego zadania. Przyszło nam się go podjąć w dobie epidemii koronawirusa i zmniejszonej frekwencji. Z fachową pomocą pospieszyły brygady oddziałów: mechanicznego, elektrycznego i górniczego. Wszyscy wzorowo współpracują. Załoga Piasta raz jeszcze udowodniła, że potrafi stawić czoła najtrudniejszym zadaniom – podsumowuje Sławomir Brusik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Krajowe pochodzenie technologii - kluczowym aspektem zielonej transformacji dla Polaków

Krajowy rozwój technologii czystej energii jest dla Polaków ważniejszy od szybkiej transformacji i niskich rachunków za energię - wynika z badania przeprowadzonego przez firmę Focaldata dla instytutu Loom Strategy Centre.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.