W energetyce 2019 r. zostanie zapamiętany jako rekordowy pod względem wysokości importu energii elektrycznej. Wzrósł on rok do roku niemal dwukrotnie! I wyniósł ponad 10,6 TWh, co stanowi niemal 6,3 proc. zużycia. Jednocześnie krajowe zużycie spadło o 0,9 proc. w stosunku do 2018 r. Zmniejszyła się także produkcja energii z węgla brunatnego i kamiennego, a wzrosła z gazu i z odnawialnych źródeł. Takie dane opublikowały Polskie Sieci Elektroenergetyczne.
PSE podały, że krajowe zużycie prądu w 2019 r. wyniosło 169,4 TWh, wobec ponad 170,9 TWh rok wcześniej. Krajowa produkcja spadła do 158,8 TWh z ponad 165 TWh w 2018 r. To najmniej od pięciu lat.
Największy wzrost z OZE
Produkcja spadła w elektrowniach węglowych (brunatny i kamienny). W przypadku węgla brunatnego spadek wyniósł niemal 15,5 proc., w przypadku węgla kamiennego – ponad 5 proc.
Jest też niespodzianka, jeśli chodzi o odnawialne źródła energii. Największy wzrost produkcji energii elektrycznej – o prawie 58 proc. – nastąpił z OZE, poza energetyką wiatrową i zawodową hydroenergetyką. Źródła te – jak podają PSE - wyprodukowały jednak jedynie 0,441 TWh, czyli 0,3 proc. produkcji.
PSE podały, że produkcja w elektrowniach gazowych wzrosła o 26 proc., w wiatrowych o 19 proc., a w zawodowej hydroenergetyce o 11 proc. Elektrownie przemysłowe zwiększyły produkcję o 1,56 proc.
W 2019 r. w elektrowniach zawodowych na węgiel kamienny powstało ponad 49 proc. wyprodukowanego w Polsce prądu, na węgiel brunatny – ponad 26 proc. Na trzecim miejscu uplasowały się elektrownie wiatrowe, w których powstało 8,75 proc. energii. Gaz miał 7,62 proc. udziału. Elektrownie przemysłowe dostarczyły 6,41 proc. prądu.
Na największą uwagę zasługuje jednak fakt, że nasz kraj po raz czwarty z rzędu był importerem energii elektrycznej netto. Z danych PSE wynika, że od stycznia do grudnia wpłynęło do Polski 17,3 TWh prądu (ponad 10 proc. zapotrzebowania), a wypłynęło 6,7 TWh. Energia kupiona u sąsiadów była warta ponad 2 mld zł. Stratne na tym są polskie elektrownie produkujące prąd z węgla. Ich produkcja w porównaniu z 2018 r. spadła o 6 proc.
Ceny pójdą w górę
W ub.r. najwięcej energii elektrycznej kupiliśmy per saldo w Szwecji (2,9 TWh), Niemczech (2,3 TWh) oraz Czechach i na Litwie (po 1,9 TWh). Zdaniem ekspertów prąd kupowany za granicą pokrywa już 6 proc. zapotrzebowania kraju. Wszystko wskazuje na to, że import będzie rosnąć. Polska jest obecnie jednym z najdroższych hurtowych rynków prądu w Europie. Natomiast na rynku detalicznym należy do najtańszych państw. Cena energii dla gospodarstw domowych jest niższa tylko w niektórych państwach Europy Środkowo-Wschodniej. To efekt zamrożenia cen dla gospodarstw domowych. W 2020 r. ceny pójdą jednak do góry. Podrożeje energia, a także opłaty dodatkowe, w tym opłata mocowa.
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.