- Jeśli chodzi o włączenie dopłat do dniówek do sumy, na podstawie której naliczane będą nagroda barbórkowa i tzw. czternasta pensja, to możemy osiągnąć kompromis. Jeśli chodzi o podwyżki płac, to oczekujemy 12 proc. i będziemy czekać na odpowiedź zarządu – mówi przed środowymi, 20 listopada, rozmowami płacowymi w Polskiej Grupie Górniczej szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek.
- Jeśli zarząd uzna, że spółki nie stać na podwyżki, tak jak było to powiedziane ostatnio, to sprawa będzie się toczyć według ścieżki wynikającej z ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Przedłuży to oczywiście negocjacje – stwierdza przewodniczący Hutek w rozmowie z portalem netTG.pl. Związkowiec przyznaje, że nie wie jak dokładnie wygląda sytuacja spółki i czy stać ją na podwyżki wynagrodzeń.
- Nawet jako członek zespołu monitorującego nie mam dostępu do wszystkich danych i powiem wprost, że nie wiem, czy spółkę, na to stać, czy nie. Mnie to nie interesuje, bo ja nie mam wpływu na to, kto rządzi spółką i kto jest dyrektorem danej kopalni. Jeżeli politycy utrzymywali na stanowiskach pewnych dyrektorów, a zakłady przez nich kierowane nie wydobywały węgla i pojawiły się w związku z tym problemy w PGG, to jest to teraz sprawa polityków, a nie moja, i niech oni się martwią, jak załatwić temat wynagrodzeń – ocenia przewodniczący, który dodaje, że wynagrodzenie w PGG są niezadowalające.
- Wiadomo, że PGG ma jedne z najniższych, jeśli nie najniższe wynagrodzenia wśród spółek węglowych i my tego tematu nie odpuścimy – zapowiada Hutek.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.