Młody, pochodzący z Radomia, górnik kopalni Gliwice zaplanował w 1985 r. uciec z PRL do Niemiec przez zieloną granicę, wykorzystując szlak turystyczny w Karkonoszach

fot: Tomasz Rzeczycki

Nielegalne przekroczenie granicy traktowane było w PRL jako zbrodnia zagrożona karą więzienia

fot: Tomasz Rzeczycki

Chciał się dostać na Zachód, lecz tylko "zwiedził" kawał Czechosłowacji i to pod eskortą. Młody górnik gliwickiej kopalni nie tak sobie wyobrażał swoją drogę do wolności, zakończoną za kratkami...

Marek D. - tak jak wielu jego kolegów - na Górny Śląsk przyjechał z centralnej Polski. Trafił tu z Radomia, a pracę zawodową podjął w Kopalni Węgla Kamiennego Gliwice.

Wśród zatrudnionych w śląskim górnictwie niejeden z pracowników posiadał krewnych po zachodniej stronie Żelaznej Kurtyny. Stąd opowieści o tym, jak to łatwiej żyje się w krajach Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, nie były czymś obcym wśród górniczej braci. Okres po stanie wojennym był w Polsce czasem marazmu, więc w głowach niektórych młodych ludzi świtała myśl, aby czmychnąć do drugiego obszaru płatniczego.

W jaki sposób?
Stosunkowo najłatwiej udając turystę wędrującego po Karkonoszach. Tam bowiem szlakiem wzdłuż granicy mieli prawo wędrować obywatele zarówno Polski jak i Czechosłowacji. 22-letni górnik gliwickiej kopalni poszedł tą drogą. Udało mu się zmylić czujność żołnierzy ze strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza Przesieka i 23 sierpnia 1985 r. ok. godz. 13 przeszedł na czeską stronę Karkonoszy.

O ile część uciekinierów kończyła swoją zagraniczną przygodę na pierwszym napotkanym patrolu czechosłowackiej bezpieki, o tyle górnikowi KWK Gliwice udało się przejechać przez kawał Czechosłowacji, pod granicę z Republiką Federalną Niemiec. Dotarł do miejscowości Folmava, położonej w powiecie Domažlice, w Kraju Pilzneńskim. Tam znajdowało się drogowe przejście graniczne Folmava–Furth im Wald. I właśnie w tej miejscowości 3 września 1985 r. zakończyła się ucieczka młodego górnika.

Został ujęty i 17 września 1985 r. na przejściu granicznym w Kudowie Zdroju przekazano go stronie polskiej. Jeszcze tego samego dnia wieczorem przykonwojowano go do Lubania, do siedziby dowództwa Łużyckiej Brygady WOP, w celu dokonania czynności śledczych. Obowiązujący wówczas Kodeks Karny przewidywał karę pozbawienia wolności za nielegalne przekroczenie granicy. Próba ucieczki do państw kapitalistycznych bywała oceniana surowiej, niż zwykły wyskok w górach na czeską stronę słupka granicznego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Biowęgiel i wodór z odpadów to przyszłość energetyki

Odpady komunalne, a szczególne ich wysokoenergetyczna frakcja - RDF, uważane są za potencjalny surowiec do procesu zgazowania ukierunkowanego na wytwarzanie gazu o wysokiej zawartości wodoru.

Otwarcie wystawy „Nasza kopalnia” w Będzinie. Historia KWK Grodziec ocalała od zapomnienia

10 października 2026 r. w Będzinie-Grodźcu zostanie otwarta stała wystawa „Nasza kopalnia”, w całości poświęcona historii nieistniejącej już Kopalni Węgla Kamiennego Grodziec. Ekspozycja, przygotowana w Izbie Tradycji Górniczych Stowarzyszenia Gwarków Zagłębia (SGZ), powstała dzięki zaangażowaniu byłych górników i mieszkańców, którzy udostępnili prywatne pamiątki – mundury, fotografie, dokumenty i przedmioty codziennego użytku z czasów, gdy kopalnia tętniła życiem.

Dzieci sadziły krokusy w Parku św. Kingi. Wydarzenie zorganizowała kopalnia

Dzieci z wielickich szkół podstawowych zasadziły krokusy w Parku św. Kingi. Prawie 3 tysiące cebulek zniknęło w ziemi w ekspresowym tempie. Najmłodsi wieliczanie nie tylko doskonale bawili się podczas ogrodniczego zadania, ale też zdobywali praktyczną wiedzę o roślinach. Wydarzenie zorganizowała Kopalnia Soli Wieliczka.

Ajnfarty, familoki i zwykła codzienność. Śląsk bez filtra na zdjęciach Rudzianina

Nie ma tu wygładzonych kadrów z zachodem słońca w tle ani odnowionych elewacji z folderów turystycznych. Rudzianin Łukasz Pendro spaceruje po Śląsku z aparatem i rejestruje to, co większość z nas po prostu mija w drodze do pracy. Bez ulepszania, bez filtrów i bez udawania, że jest inaczej, niż jest.